kiedys czytalem o tym ze w jakims szpitalu czy szpitalach , gdzies na swiecie , nie pamietam juz gdzie to bylo ,czy w australii czy usa ....przez to ze ludzie czesto i gesto mowili wlasnie o tym stanie jak wyjscie z ciała obee itp gdzie w czasie takiego wyjscia widzieli wszystko i slyszeli i w takim szpitalu umieszczono generator liczb albo jakis tam rysunek czegos w takim miejscu ze widoczny byl tylko z perspektywy sufitu czy cos takiego, chodzi o to ze w czasie takiego wyjscia taka osoba mogla to zobaczyc i dla potwierdzenia pozniej skonfrontowac co to widziala ...... ponoc nigdy nikomu sie to nie udało ,no ale nie wiem , moze tak skoro 3 dni temu moj kolega opowiedzial mi tą dzwina historie i dlatego tu o tym pisze teraz bo mnie to zaciekawilo
otóz mam kolege ktory z powodu braku powodu czyli mlodzienczej glupoty na 3 lata trafil za kratki ...... cóż , bywa ....
i siedzimy 3 dni temu u mnie i tak gadamy o pierdolach itp no i rozmowa zeszla na temat obee i takich tam , zadna tam rozkminka , jakies luzne uwagi i kolega zaczyna mi opowiadac ze kiedy był w zakladzie to gdzies tam obok w innym pokoju mieszkal gosc o przezwisku "mnich" i tenze mnich ponoc calkiem naturalnie i na zawolanie wrecz potrafil wlasnie wyjsc z ciala , kiedy chcial ,bez problemu ....no i bedac na spacerze moj kolega zacząl sie z niego podsmiewywac ze opowiada glupoty ze nie ma takiej opcji a ten mnich bez zlosci powiedzial koledze zeby po powrocie do siebie napisal na kartce co tam chce i polożył na blacie i to wszystko , oni nie mieszkali razem tylko w osobnych pokojach ....... no i po spacerku kolega wrocil do siebie tamten do siebie , kumpel napisal kartke i tak jak sie umowili polozyl na blacie ...... mineło kilka godzin i kumpel slyszy jak temat idzie po burcie i dostaje gryps od mnicha ktory na kartce napisal mu dokladnie to co ten napisal u siebie ......
sam bylem zdziwiony tym co mi kumpel opowiedzial ale znam goscia od 30 lat i wiem ze mowil prawde ....... nigdy bym go nie posądził o fantazjowanie no chyba zeby mial w tym jakis interes , to bardzo konkretny facet i zaskoczyl mnie w ogole tym ze ma o tym jakies pojecie i ze interesuje go w ogole taki temat ..... no ale , wszystkiego nie musze o wszystkich wiedziec wiec czemu nie ......
ten koles "mnich" czesto i gesto ponoc łaził po zakladzie i gdzies pod jakas cela zawsze widzial ducha jakiegos chlopaka, on nic nie robil tylko siedzial w kucki pod drzwiami i tyle i mnich ktorego razu zaczal go draznic ,dla jaj , udawalo mu sie to kilka razy,draznil tego chlopaka po czym uciekal budzac sie i mial zabawe z tego bo niby ten duch nie mogl mu nic zrobic kiedy ten byl przytomny i kolega mi opowiada ze ktoregos dnia mnich w bialy dzien nie wiadomo skad dostał "prądem" no nie wiem czym tak to kolega opisywal,ze cos go trafilo tak ze caly zesztywnial i malo sie nie udusil i od tamtej pory przestal chlopaka draznic i wkurzac , no i co ciekawe sam przestrzegał przed takim wychodzeniem z ciala , nie wiem co mogl miec na mysli ale kolega kiedy mi o tym opowiadal to powiedzial ze kiedy zaczynasz wychodzic z ciala to przestajesz byc tym kim byles, to slowa tego wlasnie goscia , cokolwiek mial na mysli .,..........
historia o tyle ciekawa ze gdzies tam byc moze poluja na takie zjawisko zeby je potwierdzic jakos ,moze sie udalo a moze nie , nie wiem , a tu takie kwiatki ...w pudle
