Kris pisze:Jeśli ktoś zajmował się tylko brojeniem i nadal to robi to wątpię żeby został stad puszczony wolno i znowu zawładnął jakimś światem niedoświadczonych dopiero zaczynających przygodę zwaną życiem w materii istot.
Nie wydaje mi się by zachodziła tu walka o przetrwanie tych niebrojących. Właśnie chyba chodzi o zatrzymanie tu tych przekrętów, zbuntowanych wyłamywaczy z naturalnego systemu i uwolnienie z tej Ziemi mniejszości wytrwałych. To Ziemia jest stara i jak piszesz przeszła już cztery próby- mogło tak być, czy będą jeszcze następne, czy też przez to, że zbliża się śmierć tej Ziemi czasy ostatnie zapiszą ci co zajmowali się tylko brojeniem i umrą wraz z nią?
Kris pisze:Spotkałem co prawda bardzo nieliczne pozytywne osoby z innych światów i Ci pozostaną tutaj jak długo zechcą.
Będą tu po to by pomagać i walczyć o swoje pokrewne dusze /o swoich bliskich. Moja myśl pierwsza, by zabrać ich stąd. Bo miejsc gdzie całkiem inaczej rozgrywa się nasza rzeczywistość jest wiele , nie jesteśmy pojedynczą istotą, Ziemie z inaczej ułożoną sekwencją nasze życie - istnieją w tym samym czasie. [/quote]
Kris pisze:Co do rodowitych ziemian to do każdego układu słonecznego jest odpowiednia liczba ludzi, zwierząt czy roślin aby nie było przeludnienia i te około miliarda ludzi nie obciążyło by ekosystemu do tego stopnia jak jest teraz obciążony.
Zycie na Ziemi było odbudowywane już cztery razy i przybierało różne formy jak też byli tutaj fizycznie przybyli goście też o różnym wyglądzie i intencjach, a nie tylko poprzez wcielanie się.
Ci fizyczni jak widać nie przetrwali naszych warunków bytowania i mamy co mamy.
Jeśli mieszkają pod ziemią to życie i czas również to zweryfikuje.
Mamy w wielu staro księgach, w podaniach, mitach i odkryciach archeologicznych przesłanki o tym co napisałeś. Wyłania się z tego taka historia, w której początek i koniec jest jednym. Cywilizacja Ziemska rozwija się do pewnego poziomu wciąż dążąc do takiego by w zupełności oddzielić się od wiążących ją przecież praw Wyższych dotyczących całego istnienia i wielu wszechświatów, Boga - Źródła i zapanować nas swoim środowiskiem i życiem w tym wydzielonym, bo sami go wydzielali z Systemu - obszarze. Zbliża się kosmiczna katastrofa i na podobieństwo już dzisiejszych pomysłów garstkom przedsiębiorczych ludzi udaje się umknąć gdzieś w przestrzeń kosmiczną i tam przetrwać, ale tylko do czasu uspokojenia się panujących, tych uniemożliwiającym im tu przeżycie warunków na Ziemi. Wracają, gdy dzięki naturalnym procesom tu zaczyna odtwarzać się zdrowe, nowe życie na całkowitych zgliszczach po tym ich współistniejącym. I mamy zapisy o miastach Bogów, o świętej Górze Olimp - siedzibie Bogów i tym podobne. O wielkim murze, którym byli odgrodzeni od prymitywnych jak uważali dzikich ludzi ( czyli tych nowych). Ale mamy też opisy tego co z nimi się dalej stało. Są zapisy o wojnie z takimiż bogami podjętej przez( kogo? - oczywiście przez tych odrodzonych nowych ludzi) - w mitach chińskich, o strasznej rozpuście tych z mitologii greckiej, o przechodzeniu niektórych z nich na stronę ludzi i również o wyłamywaniu się pomimo strachu jaki oni powodowali spod ich rządów ludzi. I tu zadaje pytanie - Kto chce powtórki takiej historii? Oczywiście te wszystkie kłopoty zdrowotne i brak przystosowania do środowiska, które się samo broni też ma tu miejsce, bo jakiż cyborgo człowiek byłby w stanie tak idealnie się do niego dostosować i jakaż technika go pzred tym wszystkim jest w stanie obronić? Mysz goniąca swój własny ogon?
