Pablo diaz pisze:Wedlug mej marnej moralnosci,argumenty Pani mowiace,ze niepelnosprawne dziecko jest przeszkoda w karierze zawodowej i ciezarem na cale zycie dla mnie sa wstrzasajace.Jak rowniez domaganie sie od panstwa,aby ono bralo odpowiedzialnosc za niepelnosprawnych.W psychologi potocznej to sie nazywa wygodnictwo,brak dojrzalosci ,a smiem nawet powiedziec,ze i brak rozsadku.
Owszem, argument, że niepełnosprawne dziecko przeszkadza w karierze zawodowej to marna wymówka. Ale przerywanie ciąży w przypadku kiedy wiadomo na pewno, że dziecko jest nieuleczalnie chore, to wręcz humanitaryzm. Ile znacie kobiet w starszym wieku, które opiekują się swoimi dorosłymi, niepełnosprawnymi dziećmi? Najczęściej same, bo mężowie już dawno uciekli. A co będzie gdy one umrą? Kto sie będzie dalej opiekował tymi dorosłymi niepełnosprawnymi?
A co z tymi kobietami, których dzieci są tak chore, że wiadomo, że nie dożyją dorosłości? Przez 15-16 lat te kobiety poświęcają sie dziecku, po czym cały ich świat się wali, bo dziecko umiera, a wiadomo praktycznie od urodzenia tego dziecka, że długo nie pożyje. Po co to dodatkowe cierpienie? By wymusić rozwój poprzez cierpienie? GŁUPOTA.
Jeśli tylko można to cierpienia należy unikać. Przynajmniej takie jest moje zdanie.
No ale jeśli ktoś jest masochistą.....