autor: cthulhu87 » 26 paź 2016, 11:44
Tak jak Pablo napisał, wygląda na to, że cierpienie jest powiązane z ewolucją duchową.
Oczywiście można się spierać, czy świat mógłby być lepiej urządzony, a jednak jest jak jest i pozostaje próbować zrozumieć obecny stan rzeczy. Odnośnie tego związku między ewolucją zwierząt a cierpieniem, musimy zauważyć, że gdyby nie konieczność walki z niebezpieczeństwami, zdobywania pokarmu w ruchu, reagowania na bodźce (również ból), świadomość byłaby uśpiona, jak u roślin na przykład. Jak wspomniałem w innym miejscu, w odniesieniu do wniosków wyciągniętych z lektury "Ewolucji Twórczej" Bergsona - ryzyko, ruch, aktywność, niebezpieczeństwa mają duże znaczenie w przyrodzie - bez tego duch w materii nie rozwinąłby się i stałby w miejscu. Świadomość najsilniej ujawnia się zresztą w dystansie między bodźcem, a odpowiedzią na bodziec. Jeśli charakter egzystencji jest taki, że nie odpowiada się automatycznie, lecz możliwość podjęcia różnych odpowiedzi jest bardzo duża, powoduje to rozbudzenie i rozwój świadomości. Najprostsze organizmy nie odczuwają bólu, gdyż nie mają złożonego układu nerwowego, ale z drugiej strony ich duch jest w stanie uśpienia i wszelkie działanie jest automatyczne. Czy można się rozwijać bez świadomości cierpienia, bólu? Skoro ewolucja obrała taki kierunek, a nie inny, wygląda na to, że nie bardzo...
Człowiek natomiast, będąc na innym etapie ewolucyjnym, i dysponując rozwiniętymi władzami intelektu, ma obowiązek ograniczać skalę cierpienia i powinien tak przekształcać świat, by tego cierpienia wśród istot czujących było jak najmniej.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl