Estio - w słowie MY - miałam na myśli nie dosłownie , że ja, Ty, itd, tylko ród ludzki w ogóle
co do wychodzenia z ciała - nie wiem jak to się odbywa w nocy- bo nie robię dosłownie nic ; nigdy nie ćwiczyłam siebie aby to robić , nie wprowadzałam siebie w żadnej technice
czy doświadczyłaś kiedyś wyjścia takiego na jawie?
mi się to zdarzyło jeden jedyny raz - dawno temu, leżałam na łóżku w dzień , odpoczywałam ; w pewnym momencie poczułam coś dziwnego w stopach - to było odklejanie niczym jak od plastra ; spojrzałam i już to odklejanie przesuwało się do kolan i szło powolutku do góry. Szło do brzucha i klatki piersiowej - byłam lekka i czułam jak wiszę nad swoim ciałem fizycznym; nie rozumiałam co się dzieje ale mi się to bardzo podobało jako zjawisko. Gdy wisiałam jak oceniam może pół metra nad sobą łącznie z rękami bałam się , że całkowicie opuszczę ciało i nie będę umiała wrócić.Wtedy dosłownie ze strachu wcisnęłam się w ten skafander.
Moja relacja jest nie ze snu ale z tego co mi sie przytrafiło na jawie. W tym ciele , które odkleiło się ( to najlepiej jak umiem przekazać wrazenie) nie czułam nic, ani doznań pozytywnych ani bólu, nic. Czułam , że jestem mega lekka i że jakbym zaczęła ruszać nim to bym uniosła się wyżej . uczucie balonu? no nie wiem , nic , ale zachowanie pełnej jaźni- wszystko rozumiesz i jesteś sobą - żaden anioł z Ciebie nie wychodzi, Ty i tylko Ty. Nie widziałam żadnej innej osoby w pokoju. Byłam sama. Nigdy więcej na jawie tego nie przeżyłam. We śnie- często
co do tych w kapturze - miałaś z nimi kontakt - oni służą jeszcze komuś i ten ktoś jest bardzo szczelnie otulony ochroną - nie sądzę, by sam chodził w habicie
nawet nie wiesz, jak się cieszę , że o nich mówimy i że udało mi się zostawić wiadomość dla ludzi