Może to nieco trywialne i ogólne pytanie, ale wraca do mnie ta kwestia stale. Każdy z nas spotyka się co jakiś czas z przejawami cierpienia i bólu. Są ludzie, których nieszczęścia spotykają jakby ponad miarę, tak jakby sprawdzano ich wytrzymałość psychiczną.
Dlaczego tak się dzieje? Co mówi o tym spirytyzm? Jakie są Wasze przekonania tutaj?
Do napisania tego postu sprowokowała mnie taka wstrząsająca wiadomość przy przeglądaniu tabloidalnych nagłówków dzisiejszych newsów. Była modelka i finalistka miss world po nagłej infekcji bakteryjnej straciła wszystkie kończyny, które jej amputowano - http://zyciegwiazd.onet.pl/113223,0,fot ... etail.html
Nagle piękna 20 letnia dziewczyna staje się z dnia na dzień zupełną kaleką. Takich cierpień i przypadków jest wiele na świecie. Rozumiem, że cierpienie jest niezbędne w rozwoju moralno-duchowym, ale dlaczego aż takie w przypadku np. tej osoby? Jak dobrze wytłumaczyć sens takich jednostkowych, skrajnych sytuacji z Waszej perspektywy?
