To co powyżej to za proste. (Skoro żyję i myślę, szukam to musiałem zapomnieć że żyłem poprzednio)
Czarny Magu to wcale nie jest proste iście na wygodę, gdyby tak było nie napisałbym tekstu kolorem, uwierz mi. To, że dusza zapomina wiele przy ''spadnięciu na Ziemię z poprzednich jej spraw'' wcale nie musi być prostą odpowiedzią. Spróbuj sobie wyobrazić to jak dusza chłonie ciało i całe pojmowanie bytu, gdy w nie wstępuje. A to, że widzisz później piękne ciało jest wynikiem tego, że byt Ziemski ma związek z bytem w którym już byłeś - to dlatego na widok pięknego ciała kojarzysz to ciało jako piękne i odczuwasz w umyśle przyjemność, połączenie Twoje z nim
podczas patrzenia na nie, na fundamencie przyjaźni kojarzenia tego piękna - bo dane Ci było obcować z pięknem ogólnym, jego ideą. Twórca wszechświata połączył idee z materią z nieznanej nam koniecznej przyczyny i dziś byt Ziemski* figuruje jako swego rodzaju plansza pełna rozmaitości, różnych ludzi i ich postaw, różnych barw, dźwięków, ale tylko jednej prawdzie o tej konieczności jego przebudowania, lub odbudowania, która miała związek z ideami.
*Być może też inne planety. Daje odnośnik z powodu zaawansowanego przedstawiania mojego zdania. Nie chodzi mi o emanację większego prawdopodobieństwa istnienia życia na innych planetach, lecz o zamknięcie pewności zdania na zasadzie wszystkich możliwych przypadków jego sensu w analizie. Wybaczcie trudne sformułowanie.A może żyję bo mnie coś stworzyło tylko na jeden raz?
Nie. Z powodu takiego, iż jesteś już na pewno materią jako część wszechświata. Jesteś więc jego całością, bo przecież jesteś wszechświatem, a że bez przyczyny on nie powstał bo nic nie dzieje się bez przyczyny, gdyż jakby tak było to stało by to w miejscu i wszechświat by nie zaistniał - to w ten sposób wszechświatem będąc jesteś powiązany z przyczyną jego odrodzenia, lub modyfikacji która miała miejsce dawno temu, ponad 13 mld lat. Nie doszukuj się swojej małostkowości - wczuj się w rolę człowieka, którego dziwi, że nie wie co tu jest grane z tym życiem i stawiaj sobie pytania, one doprowadzą Cię do pozytywnych przemyśleń.
To, że dusza filozofa takiego jak Ty pójdzie w glebę to trudno zaakceptować, ale tak naprawdę nie mamy nic!
O ile dobrze rozumiem chodzi Ci tutaj o śmierć ciała, która zakańcza wszystko. Czarny Magu - to co jest pewne to fakt, że nie mamy pewności, a to, że nie mamy nic pewne nie jest. Grecki filozof miał dowód na to, że dusza może wejść w ogląd Świata Idei nawet bezpośrednio, lecz nie całkowicie. Podstawową Ideą według niego i mnie jest idea dobra-piękna. Zatem rozchmurz się.
