1Prawda1 pisze:[ Nie wiem tego, ale jeśli żyję teraz to musiałem zawsze istnieć - innego wytłumaczenia nie widzę - nigdy nie było mego początku - dlatego tak ciężko mi pojąć to czym się sam okaleczam, że niby nie wiem skąd się wzięło moje istnienie, moje 'Ja'. Skoro znalazłem już wyjaśnienie to czemu tego tak łatwo nie opanowuje tylko muszę myśleć, filozofować o prawdzie, o mnie? Być może o tym po prostu zapomniałem? Tak! Innego wytłumaczenia nie widzę, jedyne przecież co stoi na drodze tej dziwnej rzeczy jaką jest nie wiedza o własnym istnieniu to zapomnienie, spowodowane zapewne szokiem. Musiał być to więc ogromny szok, że własnego istnienia zapomniałem! Tak i tak zapewne było, skoro wszedłem w nowy byt którym jest materia to musiałem przeżyć przecież ogromny szok i zmianę na otaczającą mnie rzeczywistość - teraz przecież nową. Dobrze, coś już mam, ale jak teraz sobie przypomnę to czego doświadczałem przed narodzinami? Czyż nie muszę dużo obcować z boskimi rzeczami, podróżami we śnie jakimiś, aby się tego dowiedzieć? Tylko tak mogę to uczynić - jeśli więc będę mocno, całym sobą poszukiwał, szlifował jakby moją pamięć w drodze poznania Prawdy, czy będę mógł się wtedy nazwać Jej szaleńcem, Jej ukochanym? Prawdziwym, rodzonym filozofem? Wiem dobrze, że tak myśląc, mogę się takim nazwać.[/color]
To co powyżej to za proste. (Skoro żyję i myślę, szukam to musiałem zapomnieć że żyłem poprzednio
A może żyję bo mnie coś stworzyło tylko na jeden raz? A wszystko wkoło to jednak majak

To, że dusza filozofa takiego jak Ty pójdzie w glebę to trudno zaakceptować, ale tak naprawdę nie mamy nic!

Gdzieś tu pisałem (a może nie tu tylko na forum biblistów, na forum ewangelii, na forum szatana

? Nie pamiętam!). że, stałem w mym sennym majaku przed "czymś" co wyglądało na sąd nad duchem i tam było nas identycznych dwóch! I dopiero gdy tych dwóch (a ja stałem z boku w pierw do siebie) się złączyło zaczął się "taniec diabła" przed tą świetlistą istotą

A "danut" wtedy nie zrozumiała według swego pojmowania rzeczy, że być może to są te "jej" nakładające się na siebie rzeczywistości (równowymiarowość
A jeśli ma się coś uwiarygodnić - np. że, żyjemy kilkakrotnie to przydałoby się jednak by najwięksi mediuniczni ludzie np. tego forum z porozumieniem z filozofami takimi jak TY jednak powtórzyli eksperyment Allana Kardeka

Tylko tym razem
już nie przejdzie pytanie w stylu "jak tam jest?"

Interesowałoby nas jednak życie poza Ziemią np. na Marsie

i jednak ta istota która stworzyła życie - bo te brednie w stylu: "nie powiemy bo was to przerasta" są przeznaczone tylko i wyłącznie do imbecyla który w nie wierzy
