1Prawda1 pisze:Skoro powinno nam zależeć na naszej kontynuacji istnienia po śmierci to powinniśmy posiadać od narodzin jakieś przeczuwanie co naprawdę jest mocne i ma sens. Jeśli ktoś takiego czegoś nie ma to najwyraźniej jest bardzo młodą duszą - raczkującą całe swoje życie po Ziemi, a gdy przyjdzie pora i w duszy zaczną się otwierać pytania - wejdzie ten człowiek wtedy w etap filozofowania i badania, a to że zahaczy dla przykładu o chrześcijaństwo, a po 10-ciu latach zmieni religię na inną, by w efekcie pod koniec życia stwierdzić, że nic nie ma sensu - to nic innego jak natura jego niewiedzy z którą się urodził.[/size][/i]
Tak naprawdę przed porzuceniem raz na zawsze tej całej filozofii śmierci powstrzymuje nas tylko strach przed zemstą nieznanego - gdybym się dzisiaj nie wrócił z spod samochodu do mieszkania bo sześciolatka zaczęła się ze mną kłócić że coś jest nie tak to bym zalał cały blok i całe swoje mieszkanie - tak więc strach determinuje mnie do trzymania gęby na kłódkę i nie wyrażania swych sądów ostatecznie. jestem cykorem.
