Często zastanawiam się dlaczego tak wielu ludziom nie tylko tym dla których materia stanowi główny cel życie ale też i tym którzy poświęcają się dla innych jest tak trudno uwierzyć w życie po śmierci że jest ono sprawą 100% która nie powinna nas nawet troszkę niepokoić.
Za pewne każdy z was ma w rodzinie osoby które kocha i chce aby i one mogły cieszyć się tym pięknym uczuciem,nauką,wiedzą jaką podarowały nam Duchy.
Czy macie jakieś sprawdzone sposoby jak dać pocieszenie,spokój ducha osobie w podeszłym wieku aby nie myślała cały czas u kresie życia o śmierci jak o czymś strasznym i nie wiadomym, lecz zbliżającym się początku czegoś nowego,piękniejszego i radosnego.
Jak pociszyć kogoś którego spotkało nieszczęscie w życiu,choroba i który patrzy na zdrowe osoby mysląc w duchu "Boże czym sobie zasłużyłem że oni są zdrowi szczęsliwi,bawią się a ja nie,dlaczego własnie mnie tak ukarałeś".
Niby wystarczy powiedzieć zaufaj Bogu ,ale im to nie łatwo zrozumieć.Jak dać im iskierkę nadziei w lepsze życie potem i że to jest tylko chwilą,albo po prostu zainteresować ich spirytyzmem mimo że jest dla nich czymś "fantastycznym"i raczej kojarzy się z nocnymi opowieściami niż prawdziwym przesłaniem

