autor: Xsenia » 24 cze 2016, 21:04
Trochę mnie ominęło jak widzę. Agnieszko bardzo szczere kondolencje z powodu twojej straty.
Mnie sie nasuwa tylko jedno skojarzenie: musicie, ty Agnieszko, ty Konradzie i ty Atalio sie podnieść. Wszyscy doznaliście ogromnej straty, cierpienia i bólu. I wiem, że nie ma znaczenia czy to sie stało miesiąc, rok, czy 10 lat temu. To ciągle boli tak samo. Ale z takim bólem da się żyć. Gdy was dopada, to pozwolić opanować ciało przez ból, aż w pewnym momencie trzeba powiedzieć dość. Odetchnąć głęboko i żyć dalej. Wiem, wiem, to trudne, ciężkie do opanowania, ale nie niemożliwe. Z czasem nabierzecie wprawy. Odczuwanie bólu nie musi być złe. Trzeba tylko umieć postawić granicę tego bólu i trzeba umieć powiedzieć dość. Tego da się nauczyć. A ta umiejętność pozwoli wam żyć, tak jak chcieliby wasi bliscy, którzy odeszli.
Ściskam was mocno i każdego z osobna. Ja również się za was i waszych bliskich pomodlę. I trzymam kciuki.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem".
