Miałem trzy razy w życiu coś takiego, pisałem o jednym przypadku, soldado napisał że to tylko wspomnienie z wypełnionego wolnością podróżowania, które miało miejsce przed moimi narodzinami. Dziś potrafię przypomnieć sobie w urywkowym wspomnieniu to gdzie byłem wtedy trzy razy (w tym życiu) i nie mogę zgodzić się z soldado, chyba że On mi to szerzej wyjaśni. Nie uważam, że były to wspomnienia poprzez prosty argument - gdy zapytany przez kogoś czy byłem wczoraj w sklepie odpowiem (na zasadzie logicznej pewności) że tak i tak samo, gdy ktoś mnie zapyta czy byłem w ciele wtedy trzy razy - ja w pewności jaka emanuje/towarzyszy na wspomnienie o tych trzech stanach* - odpowiadam - nie.
*
Tak jak powyżej napisałem udało mi się wyszlifować pamięć o tych trzech przypadkach mojego OOBE i towarzyszy temu pewność, że to czyste OOBE. Nie wiem więc czemu soldado uznał, że to wspomnienie, może jak to przeczyta to spokojnie przy kawie mi odpisze
.Co do tego czego dotyczyło to moje OOBE to tak:
Pierwsza rzecz jaką muszę zaznaczyć to kwestia, że sam oddałem się i rozszerzyłem oko duszy lub ''podświadomie'' działo się to we mnie samo. (tutaj Pablo diaz by wiedział co napisać, bo pamiętam, że on coś wie o nadświadomościach i tych sprawach). Teraz opis. Hmmmm... Nie łatwe do opisania, ale na pewno uczucie jakie wtedy Ci towarzyszy to niesamowitość i przede wszystkim inność, niby tak prosto napisane, ale uważam właśnie, że w oglądach bytów niematerialnych ich swoistość podczas przebywania w nich jest najważniejsza, przynajmniej w moim przypadku - to ich swoistość właśnie sprawia, że nie jesteśmy tutaj. To było przebywanie wśród dusz - miejsce podobne do materialnej rzeczywistości, jednak emanacja inności jest bez porównania i nie do pełnego wyobrażenia niestety, zatem mimo podobizny jest to coś innego. Towarzyszyła mi w dwóch przypadkach tego OOBE również wiedza, którą chyba miałem się posługiwać tam, lub może choć nie wiem - była ona budulcem tego ''wymiaru''. Uczucie porozumienia z tymi duszami też mi towarzyszyło i poczucie, że wraz z nimi jestem mieszkańcem tego miejsca. Dla dokończenia ścisłego opisu należałoby dodać, że to nie musiały być dusze a może ktoś inny, lecz w tym ostatnim zdaniu dopiero jesteśmy na linii granicy przesadzania ze zbyt wielkimi domysłami według oceny człowieka zdystansowanego do tego co jest, a tego co się tylko wydaje, że jest.