autor: Kris » 15 cze 2016, 17:26
Wrócę do tematu odprowadzania dusz.
Wiemy bardzo mało o prawach i zasadach obowiązujących w duchowym świecie.
Jednak jesteśmy poddani czy raczej uczestniczymy w tym w jaki sposób działają.
Można sobie wierzyć praktycznie we wszystkie teorie jakimi nas karmią i jakimi sami się karmimy i co z tego?
To tak jak z otwieraniem zamka, możemy mieć miliardy kluczy, ale jeśli nie użyjemy tego właściwego, to stracimy życie i nie otworzymy drzwi.
Straciliśmy miliony żywotów jak do tej pory, prawie nikt przecież ich jeszcze nie otworzył, czyli nie dobrał odpowiedniego klucza.
Otwarcie, to symboliczne wejście na prawidłową drogę oczyszczania swojego losu z ogromnej ilości problemów jakie sobie fundujemy od pradziejów.
To nie wybawienie, a właściwa droga do niego.
Wyobraźmy sobie że do każdej komórki naszego ciała jest wprasowane milion komórek wampirycznych, które ją okradają z energii życiowej i zabrudzają energiami destrukcji.
Są to komórki naszych poprzednich żywotów, jak również komórko pożywienia plus wszystko to co to pożywienie zjadło aby urosnąć.
Jeśli kogoś zabijemy na przykład, to jego większość karmy też się na nas zwali, w zasadzie obojętne kogo, z tym że ludzie mają najwięcej obciążeń wiec i najwięcej sobie fundujemy problemów.
Komórki wytrzymują sporo lat i tyle też żyjemy.
Jednak wiele osób ma takie obciążenia że nie mogą się nawet urodzić, albo rodzą się z różnymi wadami.
Dzięki rozwojowi medycyny, witaminom, minerałom i innym medykamentom możemy sobie sobie wydłużyć życie ale jeśli go nie poświecimy na oczyszczanie świadomości komórek jak i dużych świadomości, to tylko powiększamy sobie dług karmiczny i dojdziemy do momentu że już żadne środki nie zadziałają i co wtedy?
To działa na wszystkich, bez względu na to czy są po stronie cywilizacji miłości czy nienawiści.
Praktycznie wszyscy chorują, umierają i do puki sobie nie uświadomimy jak to, co zwie się karmą działa i nie nauczymy się tego niwelować, oczyszczać to będziemy cierpieli i umierali złorzecząc na wszystko i wszystkich, również na to co nazywamy Bogiem, a przyczyna przecież jest w nas i po prostu działa, bo inaczej nie może.
Jak myślicie dlaczego nikt nie najechał ziemi z kosmosu?
Musiał by być ostatnim idiotą-samobójcą, pakując się w naszą karmę.
Są tam jakieś ingerencje, bardziej duchowe, ale ograniczone, bo jeśli ktoś umie budować statki kosmiczne to chyba idiotą nie jest i wie czym pachnie zasyfiona ziemia.
Pozytywni też się tutaj nie pchają, bo tutaj mrok i cierpienie i zawsze się coś przylepi.
Ile jeszcze chcecie cierpieć???
Sporo statków które widzimy pochodzi z przyszłosci, ale nie wiem za bardzo czego tutaj szukają.
Może kiedyś uda się nawiązać jakaś rozmowę, kto wie.
Nie ma rzeczy nie możliwych, poza tym wszystko jest możliwe.