No i przyszła pora na mnie...
jestem z natury ciekawy świata i to nawet bardzo i do tego potrafie być dociekliwy.
nie uznaję autorytetów, uznaję argumenty.Wszelkiego rodzaju spirytyzm, religijnośc, filozofia interesowały mnie od zawsze... no dobra przesadziłem, od kiedy potrafiłem rozumieć takie rzeczy czyli powiedzmy w okolicach końca podstawówki. Moje zainteresowanie bylo i jest nadal tym głębsze, że moi rodzice podjęli odważną decyzję nie chrzczenia mnie i pozostawianie mnie wyboru dorgi duchowej. Zatem swoje poszukiwania rozpocząłem właśnie pod koniec podstawówki, kiedy to zaczęły się pojawiać pytania egzystencjalne. (warto wspomnieć, że w trakcie podstawówki wraz z dwoma kolegami wygrzebywalismy najróżniejsze rzeczy dotyczące wszytskiego co uznawano za paranormalne. Więc temat nie był mi obcy zarówno od strony filozoficznej jak i od tej sensacyjnej).
Jednakże, nigdy nie uczestniczyłem w żadnym seansie ani w nie miałem styczność z niczym ewidentnie paranormalnym. (z jednym wyjątkiem ale to świeże dzieje).
Przez lata nic sie moim życiu specjalnego nie działo, no może poza kilkoma snami które "przepowiadały" przyszłość. Zazwyczaj dotyczyło to nic nei znaczących sytucaji (rozmawiania w grupie znajomych). To co charakteryzuje te sny to niesamoiwta dokladność, osób, gestów, okoliczności przyrody, ułożenia przedmiotów itp itd. Kiedy sytuacja ma potem miejsce ja, często mnie wręcz "zatyka". Każdy kto był wtedy przy mnie wie, że określam to mianem "flashback".
Miewam równiez i inne sny - które rzekomo mają jakies znaczenie, podchodziłem do tego bardzo sceptycznie. Ale podobno jesli wierzyć mojej koleżance, mogłem uniknąc poważnych problemow ze wspólnikiem, gdybym tylko posłuchał swojego snu. Nie posłuchałem - i do dziś się po tym zbieram - ale trudno mi jednak ocenić czy to miało ze sobą związek.
To co tak naprawdę sprawiło, że nie tylko uwierzyłem w duchy ale stałem sie absolutnie o ich istnieniu przekonanym, nastąpiło dokłądnie w nocy z 17 na 18 stycznia 2014 roku około godziny 5 rano.
Byla to noc podczas ktorej wraz ze znajomymi z pracy pracowalismy nad jednym z projektów, mieliśmy wenę, nasze mózgi pracowaly na najwyższych obrotach więc postanowiliśmy wykorzystać to i pracować dalej kosztem nawet nieprzespanej nocy. koło 5 niestety moich znajomych zaczęło dopadać zmęczenie, więc ustaliśmy że przenocujemy tutaj i od razu po śniadaniu bierzemy sie dalej do pracy... (to byl weekend). Kiedy polozyłem się już na swoim miejscu, jak przystało na rasowego pracoholika podjąłem sie zadania podsumowania tego co udało się nam dziś zrobic i podjęcia decyzji na dzien następny (ku "uciesze" zasypiających znajomych

). Podobno (i ja tez to tak pamiętam) mówił bardzo składnie i na temat, szybkim tonem. Gdy nagle urwałem w pól zdania:
Przerwałem ponieważ:
Z mojej prawej strony zobaczyłem ruch... Czarne coś, co określiłbym mianem mgły suneło w kierunku znajdującej się po mojej lewej stronie szafy. Tak naprawde przeleciało jakieś 20 cm od mojej twarzy więc widziałem to przez cały czas bardzo dokładnie. Przypominało to doslownie mgłę w wietrzny dzień. tyle tylko, że CZARNĄ. W pokoju bylo ciemno, okna byly zasłonięte nieprzepuszczającymi światła roletami, poza tym źródło światła z zewnątrz i tak nie świeciło prosto w okno. a słońce jeszcze nie wstało. Całe wydarzenie trwało około 3-4 sekund. mgła wleciała w szafę. Towarzyszyło temu... uczucie błogiego spokoju i wręcz szczęśliwości. To Było niesamowite uczucie i bardzo dobrze je zapamietałem bo w ostatnich miesiącach przed tym zdarzeniem, byłem bardzo spięty, wychodziłem z depresji i apatii, do tego wpadłem w pracoholizm, stresy wszystko na raz, a tu bam - totalne rozluźnienie. nie pamiętam, żadnych dźwięków albo ich po prostu nie było - choć z drugiej storny wiem na 100% i pamiętam, że nie słyszałem żadnych dźwięków z zewnątrz więc pewnie po prostu żaden dźwięk temu nei towarzyszył.Jestem absolutnie przekonany o tym co widziałem i o istnieniu duchowej strony świata. Od 18 stycznia rozpocząłem dokładniejsze poznawanie tematu i tak po tych kilku miesiącach Los sprawił, że zawitałem do Was.
ps. mam nadzieję, że wam nie przeszkadza, że każdy mój post jest dość długi.