autor: Hansel » 09 gru 2015, 09:00
,,Jeśli Jezus przynajmniej do początku swojej działalności miał uchodzić za syna Józefa, to wieszczy sen Józefa mógł poprzedzać poczęcie się Jezusa z Ducha Świętego i mógł dotyczyć tego, że po wejściu Marii do jego domu ma ona jako dziewica – skoro jej dziewictwo było po temu niezbędne począć Dziecię w ten nadprzyrodzony sposób, wobec czego Józef ma się fizycznie nie zbliżać się do niej, dopóki nie porodzi syna. Nie jestem w stanie domyślić się, dlaczego w ewangelii mit przybrał taką wersję, jaką przybrał. Wśród przeciwników chrześcijaństwa dał on, czemu trudno się dziwić, asumpt do pomawiania Jezusa o „nieprawe” pochodzenie, naturalnie z ziemskiego ojca. Na uwagę zasługuje wzmianka, że Józef „nie zbliżał się do niej, aż porodziła Syna”, na której gruncie naturalnie nasuwa się wniosek, że po narodzinach Jezusa rozpoczęło się normalne pożycie małżeńskie Józefa i Marii. Jednakże, jak utrzymuje B, „sam tekst nie twierdzi, że po narodzeniu Jezusa Maria nadal pozostała dziewicą, lecz naprowadza użyciem czasu przeszłego niedokonanego [czemu ewangelista miałby „naprowadzać”, zamiast powiedzieć, co miał w tej sprawie do powiedzenia? – H. E.]. Wieczyste dziewictwo Matki Zbawiciela zakłada dalszy ciąg Ewangelii (por. J 19: 26nn) jak i dogmatyczna tradycja Kościoła”. W przywo-łanym ustępie z J autor jako jedyny z ewangelistów stwierdza obecność Marii u krzyża w czasie agonii Jezusa i jako jedyny też stwierdza, że Jezus zatroszczył się o jej los po jego śmierci, powierzając ją swojemu ulubionemu uczniowi. Z relacji tej bynajmniej nie wynika, że Maria wieczyście pozostała dziewicą. Można by było myśleć, że nie miała więcej synów, albo też, że z jakiegoś powodu nie mogła liczyć na ich opiekę. W istocie rzeczy ewangelie, jak wiadomo, kilkakrotnie wspominają o „braciach Jezusa”, w szczególności w zacytowanym powyżej w tej pracy ustępie, gdzie mowa, że matka Jezusa wraz z jego braćmi zjawiła się, aby odwieść go od kontynuowania jego działalności. W NT mowa jest również o jego siostrach, por. Mt 13: 56. W Łk Jezus nazwany jest „pierworodnym synem” Marii (2: 7), co redaktorzy BT opatrują komentarzem, którego sztuczność pozostawiam osądowi „Anioł był oczywiście duchem wysłanym, ale nie był duchem pomocnym, nie poszedł do innych dziewcząt Izraela [do innych Izraelczyków? – H. E.] i nie rzekł im: «Nie gardźcie Marią, spotkało ją coś niezwykłego»… Jakaż kobieta była tak pokrzywdzona, jak Maria? Czyż nie jest prawdą, że kogo Bóg obdarza błogosławieństwem, tego przeklina w tej samej chwili?”. S. Kierkegaard, Bojaźń i drżenie, wyd. cyt., s. 68. Por. przypis do odnośnego wiersza w BT, s. 1146. Quasi-diatessaron czytelnika. Przedstawiciele tezy o „wiecznym dziewictwie” Marii powołują się też na to, że w językach hebrajskim i aramejskim słowo „brat” może oznaczać kuzyna. Może ono jednak również oznaczać brata, a więc, żeby być przekonanym, że w odnośnym kontekście nie oznacza ono brata, trzeba od razu „wiedzieć”, że Maria nie miała dzieci poza Jezusem. Wskazywano również, że w języku greckim, w którym doszły do nas ewangelie, wyraz „adelphos” jednoznacznie oznacza brata. „Skoro Nowy Testament–tak argumentuje Kościół – nazywa «kuzynów» Jezusa jego braćmi (adelphoi), to mamy tu do czynienia z błędnym przekładem. Jednakże wyraz adelphoi nigdzie w Nowym Testamencie nie określa «kuzynów», gdy bowiem Nowy Testament chce mówić o kuzynach (anepsioi), to właśnie tak ich nazywa, na przykład w wersecie Kol 4: 10. Ten kościelny argument okazuje się więc nietrafny" Na poparcie tezy o „wieczystym dziewictwie Marii” pozostaje tylko „dogmatyczna tradycja Kościoła”. Innymi słowy, pozostaje tylko charakterystyczny dla Kościoła kult dziewictwa, czyli nie przezwyciężona w pełni po dzień dzisiejszy deprecjacja życia seksualnego ludzi. Postawę tę znajdujemy np. w listach Pawła, według którego wyrzeczenie się abstynencji płciowej może być zalecone tylko takim ludziom, dla których małżeństwo jest jedynym antidotum na coś jeszcze gorszego, mianowicie na „nieczyste” pożądania (1Kor 7: 9). Również Jezus według Mt (19: 12) oświadcza, że są tacy „bezżenni, którzy ze względu na królestwo niebieskie zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje”. Oświadczenie to, jak wynika z ostatniego zdania, należy do tych, które się wiążą z ezoterycznym pierwiastkiem w nauczaniu Jezusa. Jezus nie wyjaśnia, jaką korzyść ma odnieść Królestwo Niebieskie z dobrowolnej bezżenności pewnych ludzi ani czemu ma ono pomagać ludziom w zdobywaniu uczestnictwa w Królestwie Niebieskim.W świetle przekazów ewangelicznych po zapłodnieniu przez Ducha Świętego oraz urodzeniu Jezusa Maria zostaje przez Boga odsunięta jak niepotrzebne już narzędzie. Nie gra ona w działalności Jezusa żadnej – a przynajmniej żadnej pozytywnej – roli, oprócz zwrócenia się do niego z początkowo odrzuconą prośbą, aby dostarczył wina weselnikom w Kanie. Nie jest prorokinią. Nie jest wizjonerką, nie miewa wieszczych snów. To Józef, a nie Maria, dowiaduje się we śnie, że ma uciekać z Matką i Jezusem z Betlejem do Egiptu, ratując Dziecię przed śmiertelnym knowaniem Heroda, i on z czasem dowiaduje się we śnie, że ma powrócić do ziemi Izraela. Maria nie daje przed nikim świadectwa o nadprzyrodzonym przyjściu na świat Jezusa. Co więcej – chociaż według Łk (którego autor wydaje się być skonsternowany tym, że po przyjściu Jezusa na świat jego rodzicielce nie przypadła już nigdy więcej żadna doniosła rola w jego życiu), Maria przynajmniej „zachowywała wszystkie te sprawy [związane z narodzeniem Jezusa] i rozważała je w swoim sercu” (2: 19) – Maria w istocie sama zdaje się o cudownym poczęciu swojego syna nie pamiętać, jak o tym świadczą przytoczone powyżej przekazy Łk o „rodzicach” Jezusa nierozumiejących, kim jest ich syn, a zwłaszcza wspomniana tu już kilkakrotnie podjęta przez Marię wraz z „braćmi” Jezusa próba powstrzymania go od kontynuacji jego działalności. Stosunki pomiędzy dorosłym Jezusem a Marią dalekie są od serdeczności. Ich spotkania są bardzo rzadkie. Jezus, który do Boga zwraca się tkliwym zwrotem „Abba” – „Tato, ojczulku”–nigdzie w ewangeliach nie nazywa Marii matką. Podczas wesela w Kanie (jest to, oprócz sceny u krzyża w J, jedyne miejsce w ewangeliach, gdzie mowa o przebywaniu Marii w pobliżu Jezusa) Jezus, odmawiając Marii zajęcia się sprawą, która według niego do niego nie należy, zwraca się do niej słowem „Niewiasto” (J 2: 4), i tym samym pozbawionym czułości słowem zwraca się do niej nawet wtedy, kiedy przemawiając z krzyża powierza ją w opiekę swojemu uczniowi (J 19: 26). W związku z owym pierwszym użyciem słowa „niewiasto” redaktorzy BT104 oświadczają: „Jezus posłużył się tutaj wyrazem «Niewiasto» w odniesieniu do swej Matki przypuszczalnie także [? –H. E.], dlatego że chciał podkreślić Jej nową godność w stosunku do całej ludzkości nawiązując do pierwszej niewiasty – matki Ewy”. Jest to komentarz nie do przyjęcia. Wyraz „niewiasta” odnosi się do każdej kobiety, a nie swoiście do Ewy. Również do grzesznic. GNB opatruje to samo miejsce następującym komentarzem: „Zwrot «niewiasto [Frau]» nie jest wyrazem braku szacunku [respektlos], ale w odniesieniu do matki nie jest jednak czymś, czego można by było oczekiwać [ist…ungewöhnlich]… Jego użycie daje do zrozumienia, że Jezus czuje się tak dogłębnie [radikal] związany z wolą swego Ojca w Niebiesiech, iż nie może brać pod uwagę nawet najściślejszych więzi rodzinnych”Również i ten komentarz jest nieprzekonujący, nie widać bowiem, aby czulszy stosunek do matki pozostawał w jakiejkolwiek sprzeczności z dogłębnym związaniem się Jezusa z wolą jego Ojca w Niebiesiech. Autorzy tych komentarzy są po prostu zakłopotani przekazami o tak pozbawionym serdeczności stosunku Jezusa do Marii i obawiają się, że może on wywołać w pewnych czytelnikach poczucie konsternacji. Autor Łk wymienia w 8: 3 imiona kilku spośród „wielu” kobiet (miały to być kobiety uwolnione przez Jezusa od złych duchów), które towarzyszyły w wędrówkach wspólnocie Jezusa, usługiwały uczniom i wspomagały wspólnotę m.in. materialnie. W żadnej jednak ewangelii nie ma mowy o tym, aby w tych wędrówkach towarzyszyła Jezusowi Maria, co by zresztą było sprzeczne z przekazem o próbie wyperswadowania Jezusowi jego działalności oraz o konflikcie Jezusa z mieszkań-cami Nazaretu (por. np. Mk 6: 1–5), podczas którego Maria, jeśli była w mieście obecna, zachowała całkowitą bierność. Jedna ze stacji Drogi Krzyżowej poświęcona jest spotkaniu Jezusa z jego matką podczas niesienia krzyża na Golgotę. Nie ma ona jednak oparcia w ewangeliach. J jest jedyną ewangelią, według której Maria obecna jest przy Ukrzyżowaniu. Synoptycy wymieniają inne niewiasty. Osoby, które zatroszczyły się o pochówek Jezusa po zdjęciu z krzyża, nie należały do jego rodziny. Żadna z ewangelii nie wymienia też Marii pośród osób, którym Jezus ukazał się po zmartwychwstaniu. Według Dz pewni członkowie rodziny Jezusa, jak „Jakub, brat Pański” z czasem (po utrwaleniu się wiary w Zmartwychwstanie?) przyłączyły się do zboru jerozolimskiego i odgrywały w nim ważną rolę. Wszyscy zaś przynależący do tego zboru „trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, z Maryją, Matką Jezusa i z braćmi Jego” (1: 14). O dalszych losach Marii, po jej przyłączeniu się do zboru (Dz) czy też po przyjęciu jej do swojego domu przez „ukochanego ucznia” (J) utwory nowotestamentowe nic nie mówią. Nie ma w nich oparcia mit o wniebowzięciu Marii, tak samo jak nie ma tam mowy, że była ona jedyną osobą wyzwoloną jeszcze przed swym narodzeniem od klątwy Grzechu Pierworodnego.,,
Helena Eilstein ,,Biblia w ręku ateisty,,
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo