danut pisze:Ja zastanawiam się skąd to się w ogóle wzięło w ludzkim pojmowaniu to nadprzyrodzone hamowanie gniewu, jak ono się objawia i czym w istocie jest? Rozumiem blokowanie rozdrażnienia, niepohamowanych wybuchów złości bez zdania racji, jątrzenia nienawiści, ale uzasadniony gniew, sprzeciw wobec naszych prześladowców, wobec zaobserwowanego zła, lub bezczeszczenia i braku szacunku do świętości innych, czy dla mojej wartości czyż nie powinien spotkać się ze stanowcza moją reakcją?
Gniew jest negatywnym stanem umysłu skierowanym przeciwko innym i nie jest niczym dobrym. Bardziej mi odpowiada buddyjskie współczucie kiedy patrzy się na cierpiących (czyniących zło) niedoskonałych jak i my ludzi
Jezus w kazaniu na górze powiedział "A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego."
Czujemy gniew bo jesteśmy tylko ludźmi ale nie ma co nadawać mu jakiejś wartości, - powody do gniewu zawsze można znaleźć, świat składa się z gniewnych ludzi którzy ciągle skaczą sobie do oczu.
Co do Jezusa, myślę że po prostu się wkurzył, był człowiekiem więc puściły mu nerwy a potem jego uczniowie nadali temu znaczenie moralne,