Czy dusza może wybrać swoje życie?

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Czy dusza może wybrać swoje życie?

Postautor: Mirek » 28 mar 2016, 19:26

Nie Kościół, a już apostołowie. Jezus przekazał Marii Magdalenie prawdy, ktore nie mialy być jeszcze w tamtym okresie ujawnione ze względu na zatwardziałość serc uczonych w piśmie. Nawet apostołowie nie byli na nie gotowi.
MM była największym z apostołów. Jej rozumienie prawd, ktore głosił Chrystus zadziwił nawet Jego. Apostołowie byli o nią zazdrośni i o to, że Jezus jej tyle spraw powierzał. Wiemy, że w tamtych czasach kobieta była gorszym sortem człowieka, a tu takie wywyższenie jej ponad mężczyzn.
A. nie umieli się z tym pogodzić więc w opisie ją poniżono. Uczyniono z niej ladacznicę, ktorą w chwili łaski Chrystus uzdrawia. W ten sposob wyszli z twarzą.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Czy dusza może wybrać swoje życie?

Postautor: Krzysztoff » 28 mar 2016, 21:48

mesjasz pisze:Mirek:
Uważam że życie duchowe powinno nam towarzyszyć w 100%. Proporcje 80/20 tłumaczą bardzo dużo złego zachowania. Żyjąc duchowo w materialnym świecie tworzymy, przekształcamy, upiększamy na zasadach duchowości. Nagroda przychodzi sama. Takie proporcje można różnie odebrać np. żyje duchowo 80% dnia a 20% wieczorem pójdę się zaspokoić materialnie przez co możemy podważyć zasady duchowości. 20% poświęcić można na dorabianie się cudzym kosztem, zaspokajanie swoich rządz alkoholowych, narkotykowych, seksualnych,itp. Nie rozumiem tych 20% materialnych... co miałeś na myśli?


tak jest , trzeba być spójnym moralnie, bez żadnych wyjątków

natomiast słowo "duchowość" ma szerokie konotacje i nie wszystko co materialne jest złe. Generalnie myślę że fałszywy jest podział ascetów - niematerialne - dobre, materialne - złe.

Filozofia spirytystyczna mówi (nie tylko ona), że życie na ziemi w świecie materialnym jest lekcją i pewnym egzaminem, więc skoro siedzisz na egzaminie albo na lekcji to trzeba w tym egzaminie uczestniczyć, trzeba to nasze życie materialne przeżyć najlepiej jak się da, bez udawania że jesteśmy jakimiś bytami, które są ponad to wszystko i w zasadzie materialne życie nie jest ważne. No właśnie jest ważne
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy dusza może wybrać swoje życie?

Postautor: Mirek » 28 mar 2016, 22:16

Krzysztofie coś pomieszałeś. Nie jestem autorem tych słów. :)
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Czy dusza może wybrać swoje życie?

Postautor: odnowa » 29 mar 2016, 14:19

Mesjaszu,
zniechęcenie wobec życia takim jakie jest zwane jest cierpieniem.
Koniec cierpienia zwany jest oświeceniem. Niewielu ludzi zdolnych jest do osiągnięcia tego stanu, szczególnie jeżeli żyją tak jak dyktują im żądze. W kwietniu 2011r. miałem doświadczenie które uznałem za oświecenie. 3 miesiące później nadeszła ogromna depresja (czyli cierpienie). W listopadzie 2014r. miałem znowu doświadczenie które uznałem tym razem jako "wchłonięcie" medytacyjne, podobne do tego z 2011r (nastał koniec cierpienia). Niecały miesiąc później chciałem popełnić samobójstwo - nie wiem czemu. Miałem wszystko co chciałem (no może poza pracą), ale było blisko końca. Zadzwoniłem po pomoc, poprosiłem o skierowanie do szpitala psychiatrycznego. Opowiedziałem co mi dolegało, jak postrzegałem świat i zostały mi przepisane leki na schizofrenię. Podtrzymuje mnie na duchu to, że nie jestem jeszcze oświecony i że mam jakiś duchowy cel w swym życiu.
odnowa
 
Posty: 427
Rejestracja: 27 sty 2015, 06:00

Re: Czy dusza może wybrać swoje życie?

Postautor: kalatala » 29 mar 2016, 14:31

"Pierwsi Ojcowie Kościoła podważali rolę kobiet w życiu duchowym i od samego początku odsuwali je od uczestnictwa w Kościele. [...] Rola kobiety przez odsunięcie jej od wiary sprowadzała się do postaci grzesznicy. [...] ZACZĘTO głosić, iż [Maria Magdalena] była nierządnicą i grzesznicą i jako taka nie zasługuje na cześć. [...] . W średniowieczu tworzono nawet domysły upadku Magdaleny. [...] Historie te odpowiadały ówczesnej modzie średniowiecza, identyfikując zmysłową ladacznicę z nawróconą mistyczką. Pomimo późniejszych prób wyniesienia i oczyszczenia imienia Marii Magdaleny, taki obraz pozostał w świadomości wyznawców kultury Kościoła Zachodniego.
[...]
W późniejszej tradycji Kościoła zachodniego, za sprawą papieża Grzegorza I Wielkiego, Maria Magdalena była utożsamiana z Marią z Betanii siostrą Marty i Łazarza, która namaściła Jezusa drogim olejkiem i "włosami swoimi otarła Jego nogi" (J 11:2). Owo namaszczenie stanowi bardzo ważny fakt z życia Jezusa. Wspominają o nim zgodnie wszyscy czterej ewangeliści (Mk 14:1, Mt 26:6-7). Choć ani Marek, ani Mateusz NIE WYMIENIAJĄ IMIENIA kobiety, wiąże się ją z ową grzesznicą wspomnianą przez Łukasza (7:37-38). Połączenie kobiety, z której wypędzono siedem demonów, i grzesznicy obmywającej stopy Jezusa skłoniło egzegetów do twierdzenia, iż jest to jedna postać – Maria Magdalena.

Dopiero w 1969 papież Paweł VI oficjalnie oczyścił imię Marii Magdaleny i jej niechlubną tradycję. W 1978 z rzymskiego brewiarza wyeliminowano inwokacje o Marii, jako pokutnicy i wielkiej grzesznicy.

W Kościele wschodnim Maria Magdalena była ZAWSZE utożsamiana WYŁĄCZNIE z kobietą, z której Chrystus wypędził siedem złych duchów, i otaczana wielką czcią jako Apostołka Apostołów."
Awatar użytkownika
kalatala
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 914
Rejestracja: 28 cze 2012, 19:05
Lokalizacja: Białystok

Re: Czy dusza może wybrać swoje życie?

Postautor: mesjasz » 29 mar 2016, 16:22

odnowa pisze:Mesjaszu,
Niecały miesiąc później chciałem popełnić samobójstwo - nie wiem czemu. Miałem wszystko co chciałem (no może poza pracą), ale było blisko końca. Zadzwoniłem po pomoc, poprosiłem o skierowanie do szpitala psychiatrycznego. Opowiedziałem co mi dolegało, jak postrzegałem świat i zostały mi przepisane leki na schizofrenię. Podtrzymuje mnie na duchu to, że nie jestem jeszcze oświecony i że mam jakiś duchowy cel w swym życiu.


Bardzo Ci współczuję!!! Uważam, że mnie nigdy nie najdą myśli samobójcze. Obawiam się że za taki czyn mogę spędzić bardzo dużo czasu w czeluściach lub/i reinkarnować się na inwalidę. Poza tym mam dla kogo żyć i żona jak i dzieci dają ogromne szczęście, kontroluję emocje do tego stopnia że depresja mi nie grozna, rachunek sumienia całego życia przeszedłem już jakiś czas temu a teraz tylko się pilnować zostało.
Nie wierzę w lekarzy i nie chcę od nich żadnej opinii, dodatkowo nie zażywam żadnych leków czy suplementów wspomagających życie, nigdy nie zażywałem. Z usług lekarzy to tylko chirurg lub dentysta, żaden inny. Psychotropy prowadzą do zwapnienia szyszynki co w efekcie blokuje wytwarzanie dopaminy która jest odpowiedzialna za szczęście. Znam sporo osób które zażywają takie leki i jakoś ich nie leczą, wręcz przeciwnie. Co jakiś czas jak spotkam kogoś to mówi że dawka zwiększona albo zamienione na mocniejsze.
Żeby zgłosić się do psychiatryka musiałbym komuś wyrządzić lub chcieć wyrządzić krzywdę. Uważam że filozofia życia spirytystycznego sama w sobie jest niosącą dobro lecz przebudzenie duchowe przychodzi powoli kilka a nawet kilkanaście lat a czasami w ogóle. Zbyt dużo doświadczyłem już żeby zwątpić. Pozdrawiam i życzę pozytywnych myśli :)

Krzysztof:
Niemniej uważam że idąc na egzamin powinno się myśleć o nim ze strony duchowej: co nam da ta wiedzą?, jak możemy się z nią dzielić dla innych?, jak można pomagać z nowym doświadczeniem? itp. Natomiast materialnie można iść na egzamin ze ściągami, dać w "łapę" za zdanie go, czy iść z jakąś słuchawką i mikrofonem, i zdać go tylko i wyłącznie dla korzyści jakie wynikają z większych zarobków i chęci bogacenia się. Także wiedza którą zdobywamy powinna ubogacać naszego ducha a nie porfel. Wiadomo że pieniądze są niezbędne do życia ale wszystko z umiarem a nie do celu po trupach np.zawyżanie, lichwa, oszustwa, wyłudzanie, itp. dzięki swojemu wykształceniu a kosztem innych. A tak jest prawie w każdej dziedzinie życia lekarze, handlowcy, prawnicy, ekonomiści, itd. Nie wszyscy ale spora ich część.
Awatar użytkownika
mesjasz
 
Posty: 45
Rejestracja: 02 lis 2015, 12:49
Lokalizacja: Kraków

Re: Czy dusza może wybrać swoje życie?

Postautor: odnowa » 29 mar 2016, 17:08

mesjasz pisze:rachunek sumienia całego życia przeszedłem już jakiś czas temu a teraz tylko się pilnować zostało.

Chwila śmierci to rachunek sumienia. Jesteśmy rozliczani nie za to co uczyniliśmy, ale za to czego nie uczyniliśmy. Również ślę dobre życzenia :)
odnowa
 
Posty: 427
Rejestracja: 27 sty 2015, 06:00

Re: Czy dusza może wybrać swoje życie?

Postautor: mesjasz » 29 mar 2016, 17:32

odnowa pisze:Chwila śmierci to rachunek sumienia. Jesteśmy rozliczani nie za to co uczyniliśmy, ale za to czego nie uczyniliśmy. Również ślę dobre życzenia :)


W takim razie nie wiem jak to nazwać ale trwało to ok.2 lat przypominało mi się całe życie dobre i złe chwile. Nad złymi nieraz główkowałem dłużej aby sobie wyjaśnić dlaczego tak postąpiłem i jak to naprawić. Większość oczywiście wyjaśniłem tylko myślami i własną logiką, niektóre sytuacje wymknęły się bardziej spod kontroli i tylko żal został za takie moje postępowanie i nic już z tym nie mogę zrobić. Przypominały mi się rzeczy o których w ogóle nie myślałem i nie pamiętałem ich. To był jakiś koszmar w pewnym sensie samo wszystko przychodziło do głowy. Co ciekawe, nie wiem jak to napisać ale większość przemyśleń oceniałem jakbym nie był sobą, bardziej obiektywnie?, jakby mi ktoś opowiadał swoje(moje) życie w mojej głowie a ja wysuwałem wnioski, oceniałem, analizowałem i tłumaczyłem sobie wszystko. Nie raz wraca to uczucie i myślę o sobie jakbym był nie sobą. Nie wiem jak to napisać... Przemyślałem przez 2 lata chyba wszystko i żyję od tamtej pory trzymając się określonych zasad aby niczego nie żałować, choć zdarza mi się podnieść głos czy gniewać się o coś. Jak to nazwiesz??? Jak nazwiesz taki "rachunek sumienia" który ja doświadczyłem?
Awatar użytkownika
mesjasz
 
Posty: 45
Rejestracja: 02 lis 2015, 12:49
Lokalizacja: Kraków

Re: Czy dusza może wybrać swoje życie?

Postautor: odnowa » 29 mar 2016, 18:00

Cóż, może faktycznie było Ci dane przerobić całą swoją "karmę" już za życia. Musisz mieć naprawdę mocną psychikę na tego typu doświadczenia.
Jeszcze niewiele wiem na temat duchowości, raczkuję w tym temacie. Pozdrawiam :)
odnowa
 
Posty: 427
Rejestracja: 27 sty 2015, 06:00

Re: Czy dusza może wybrać swoje życie?

Postautor: mesjasz » 29 mar 2016, 18:11

odnowa pisze:Cóż, może faktycznie było Ci dane przerobić całą swoją "karmę" już za życia. Musisz mieć naprawdę mocną psychikę na tego typu doświadczenia.
Jeszcze niewiele wiem na temat duchowości, raczkuję w tym temacie. Pozdrawiam :)


Sam nie wiem jak nazwać to wszystko co doświadczam na co dzień. Odnośnie psychiki to na te doświadczenia nic się nie da poradzić, trzeba to przeżyć. Sam niewiele wiem na temat duchowości choć stała się moją "pasją" i wydaje mi się że też raczkuje dlatego szukam m.in. tutaj na forum porad mądrzejszych lub zagłębionych w gałęziach tego tematu z jakimi jeszcze nie miałem styczności, którzy pomogą mi odpowiedzieć na pytania które już tam gdzieś sobie zadałem lub jeszcze ich nawet sobie nie zadałem. Pozdrawiam :)
Awatar użytkownika
mesjasz
 
Posty: 45
Rejestracja: 02 lis 2015, 12:49
Lokalizacja: Kraków

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości