Mysle, ze stan melancholli pozwala bardziej skupic sie na wlasnym zyciu duchowym.
Wtedy to przezywanie bodzcow i wydarzen z powierzchownego, staje sie doglebniejsze i intensywniejsze.
Poztym , czlowiekw tym stanie, inaczej rozporzadza energia tzn. ma nie tylko mniejsze zapotrzebowanie na uczestnictwo we wszelakich "uciechach " ale i zatrzymuje znaczna czesc enegii dla siebie, nie darujac / i nie "inwestujac"
jej w "otoczenie".
Od smutnych , mniej sie wymaga

.
I albo zostawia sie ich w spokoju, albo sa "rozpieszczani " dodatkowa opieka. Albo wszystko naraz
