1Prawda1 pisze:Po co więc Platon twierdzi ''on widzi to co istnieje naprawdę''?
Już wyjaśniam zagadnienie.
Starożytni filozofowie nie lubili i nie cenili sofistów, gdyż uważali, iż ci celowo zamazywali różnice między pozorem a rzeczywistością, i że aktem tym podważali myślenie teoretyczne podporządkowując je względom praktycznym, a nawet politycznym. Skoro, wedle sofistów, teoria i rozum okazują się bezsilne w rozstrzyganiu różnicy zdań, jedynym środkiem staje się praktyka. "Sofistyka jest tylko filozofią pozorną, a w rzeczywistości nią nie jest" - pisał Arystoteles.
Podobnie Platon wypowiadał się Platon w Sofiście: według niego sofista to ktoś, kto posiada pewną umiejętność stwarzania złudnych wyglądów w zakresie istnienia i nieistnienia. W tymże dialogu Platon podał kilka innych określeń sofisty (płatny łowca młodych i bogatych ludzi, kupiec handlujący naukami dla duszy, kramarz odsprzedawca nauk dla duszy, sprzedawca własnych wytworów w dziedzinie nauk, zapaśnik w dziedzinie walko na słowo, w dziedzinie umiejętnie prowadzonych sporów), z których jeden nie jest negatywny (ten, który duszę oczyszcza od mniemań stojących na przeszkodzie naukom )
Platon i Arystoteles, wskazując na mieszanie się u sofistów pozoru i rzeczywistości, formułowali w ten sposób przekonanie, iż w przeciwieństwie do filozofów nie dążą oni do prawdy, a w ten sposób wpływają demoralizująco na otoczenie.
Platon i Sokrates sugerowali nawet, iż pod ową konfuzją oraz prymatem polityki nad teorią kryła się sympatia sofistów do tyranii, która stanowiła najdobitniejszą, a przez to najbardziej znienawidzoną przez filozofów formę praktycznej arbitralności.
Platon występował przeciw poważnym myślicielom takimi jak Protagoras czy Gorgiasz, bo solipsyzm, czynił bezsensownym cała szkołę myśli platońskiej, co doprowadzało Platona do furii.
Musiał więc jakoś próbować postawić na swoim poprzez postawienie solipsystów w pryzmacie szkodliwych mącicieli.
cthulhu87 pisze:
Poza tym widzę tu kilka problemów:
1) z jednej strony twierdzisz, że to wszystko jest rzeczą względną, a z drugiej strony gdybyś miał dowód empiryczny twierdziłbyś inaczej.
Błąd.
Ja twierdze, że wy opieracie się tylko na własnym wyobrażeniu jednocześnie formułując to tak jakbyście tę prawdę posiedli.
Jakbyście mieli jakiś dowód empiryczny, to byłoby to logiczne przynajmniej, dlatego o to pytam - czy ja bym w to uwierzył jako solipsysta, to nie jest ważne.
Ważne jest, że opieralibyście się na czymś konkretnym, niż tylko wiara w to, że macie rację, bo tak i koniec.
Tym samym nie różnicie się od fanatyków islamskich.
cthulhu87 pisze:
2) ustalasz a priori, że taki dowód nie może istnieć, nie podając na czym opierasz to przekonanie. Skrótowo: wymagasz czegoś, co według Ciebie i tak nie jest możliwe do spełnienia.
Oczywiście, udowodnienie, że to co widzisz jest w 100% rzeczywiste jest niemożliwe.
Sęk w tym, że nawet zakładając, że wasza rzeczywistość jest realna, nadal nie macie uniwersalnej prawdy i dowodu na to co jest dobrem.
Tylko założenia, które sami zrobiliście.
A różnica jest taka, że ja nie próbuję przekonać nikogo do tego czym jest dobro i zło - bo nie wiem.
Wy wręcz narzucacie jedyna słuszną koncepcję.
cthulhu87 pisze:
3) jednocześnie pokutuje tu pewne epistemologiczne przed-założenie wyprzedzające twoje wypowiedzi - tj. milczące przekonanie, że tylko dowodzenie empiryczne jest coś warte, a pozostałe są niewarte. W odniesieniu do etyki i estetyki nie jest to wcale takie oczywiste, nie stosuj więc "chwytów poniżej pasa".
Jeśli chcesz się uważać za posiadacza prawdy - to musisz to udowodnić.
Jak nie potrafisz, to nie uważaj, że ja posiadłeś i nie obrażaj się za to że nie umiesz jej udowodnić i ktoś ci to wypomni.
cthulhu87 pisze:Ja się właśnie bronię przed popadaniem w dogmatyczne i bezkrytyczne przekonanie, że tylko "naukowe" podejście jest godne uwagi. Bo niby dlaczego??
Z tego względu, że inna metoda, "czyli mnie się tak wydaje, bo moja dusza czuje" (coś czego nie jesteśmy w stanie zbadać i potrwierdzić) - to hokus-pokus.
Wiara w diabełki i aniołki, ma być bardziej sensowna niż w potwory spaghetti czy krasnoludki?
1Prawda1 pisze:Ja doszedłem do tego co
jest w akcie intuicyjnym.

.
A zatem co jest?
Poza tym pamiętaj, skąd masz mieć pewność, że masz rację - może jesteś chory psychicznie i to wszystko to tylko projekcja?
I uprzedzam, to nie moja próba obrazy kogokolwiek, tylko właśnie czysty Gorgiasz.
Skąd mam wiedzieć czy moja rzeczywistości jest realna?
Jak to sprawdzić?
1Prawda1 pisze:Udowodnij, że istnieje dusza!

Zostaniesz miliarderem...i największym naukowcem wszechczasów.
Myślę, że się nie da bo do tego człowiek sam dochodzi. To jest właśnie fajne w anamnezie Platońskiej (która dotyczy wszystkich), że człowiek zdaje sobie sprawę ze swojej nieśmiertelności.
Równie dobrze, może tu być wpis o bogu Ramie...
Sam do wszystkiego doszedłeś, ale nie potrafisz mi tego udowodnić - widzisz zatem, ze to niemal jak religia, wierzysz w coś i tyle.
Mało tego, mogę zadać ci trzy pytania o Twojej wierze w świat duchowy - a ty mi dasz słowo, że będziesz w stanie udzielić trafnej odpowiedzi, że tak jest w istocie?