cthulhu87 pisze:Pawełek pisze:Większość takich policjantów jest po rozwodzie, a w dodatku często mają problem z alkoholem. Ta robota ich wyzwala, a jednocześnie w głębi serca czują się nieszczęśliwi, jednak wiedzą, że dzięki temu że oni pracują, poświęcając własne szczęście, rodzinę, mają pewność że ktoś inny jest bezpieczny.
Jeśli większość sobie psychicznie nie radzi znaczy to tyle, że zasady rekrutacji do tego zawodu nie były dość rygorystyczne. Do wyjątkowych zadań potrzebni są ludzie o wyjątkowej odporności psychicznej. Wg mnie ludzie, o których mówisz, padli ofiarą wadliwych zasad, wg. których przyjęto ich do pracy. Gdyby ich nie przyjęto, mogliby przecież po chwilowej porażce zawodowej, pracować gdzie indziej, normalnie i bez obciążeń, które przekładałyby się na życie prywatne.
cthulhu87, nikt nie jest na tyle odporny psychicznie do takiej roboty. To osoby które na żywo widzą największe okrucieństwa ludzi, nie tylko na filmach. Dzisiejsze zasady rekrutacji do policji są bardzo rygorystyczne. To nie lata 90 gdzie po miesiącu już pracowałeś w policji, szczególnie jak zachodziły zmiany ustrojowe w kraju. Teraz rekrutacja do policji trwa od pół roku do nawet półtora. Nikt
normalny z ludzi nie jest przystosowany do pracy z trupami, okrucieństwem, dlatego jest tyle osób w policji, jak i przykładowo też w wojsku, którzy nadużywają alkoholu, bo jest on "środkiem zatrzymującym uczucia".
10/15 lat temu wydział zabójstw komendy stołecznej składał się właśnie głównie z alkoholików po rozwodach, ale byli najlepszymi z najlepszych i rozwiązywali najgorsze w tamtych czasach zbrodnie, które dla nas są nie do pomyślenia.