Jestem by przekazać Wam informacje, wiem, że dla kogoś mogą być istotne, dlatego tu wróciłam
długo myślałam nad tym ale uznaję za ważne to co zobaczyłam na przełomie roku
widziałam dom jednorodzinny, prawdopodobnie w Polsce. dom zamieszkały przez mężczyznę w średnim wieku może 46-48 lat; widziałam kobietę, która z nim mieszka oraz jakichś starszych ludzi- nie wiem kim byli, być może rodzina tej kobiety - byli w domu nie wiem czy w nim mieszkają. W domu nie widziałam dzieci. Była noc, może to był późny wieczór. Słyszałam jak rozmawiają o tym, że ów mężczyzna ma jakieś zdolności telepatyczne. Jego kobieta - nie widziałam u niej obrączki, wydaje się być odważna i otwarta na różne ,, kontakty,, widziałam, że sama nie raz spogląda w niebo jakby tego wypatrywała. Kluczem tego domu jest mężczyzna, nikt poza nim.
Byłam w pokoju chyba na piętrze , było bardzo ciemno, zdaje się , że widziałam dwa okna, ale na pewno w jednym z nich zobaczyłam obiekt unoszący się ok. 100 metrów w górze. Mężczyzna był sam, chyba mnie nie widział. Zobaczyłam, że założono mu na ramiona coś w rodzaju lekkiego stelażu krępującego mu ramiona i wzdłuż ciała ręce. Mężczyzna miotał się i szarpał, walczył ale bezskutecznie. Widziałam jak traci świadomość i pada na podłogę. Byłam tak przerażona , że uklękłam na kolanach. Nagle tuż obok niego zobaczyłam jakby elementy, które zaczęły niczym magnesy przyciągać się do siebie budując coś kształtnego. Jednak moją uwagę w tym czasie przykuła czarna bransoletka, która pojawiła się na moim lewym nadgarstku. Na wewnętrznej stronie nadgarstka zobaczyłam czarny jakby plastikowy obły trójkąt. I wtedy wystrzeliła z niego wiązka czerwonego światła może grubości struny do skrzypiec. Wiązka nie padała mi prosto w oczy ale przebiegała obok głowy. Usłyszałam wtedy głos ale nie w uszach ale w samym środku mojej głowy, bym się nie bała, że temu mężczyźnie nic nie jest i mi także nie będzie. że tak musi być... że inaczej się nie da....że nie chcą aby ktoś umarł dlatego zaraz zasnę. Bransoletka sama zsunęła mi się z nadgarstka a moją uwagę przykuły moje żyły na tym nadgarstku. Nie wiem dlaczego one miały znaczenie. Moje powieki robiły się coraz cięższe. Mój strach powoli odpływał z moją świadomością.
Otworzyłam oczy przede mną stała postać. To co się działo zostało przeze mnie zapamiętane, dano mi możliwość wyboru przekazania treści i obrazu. Podjęłam decyzję po miesiącu by ją opisać. Jednak nie podam opisu fizycznego postaci chcąc zachować wszelkie jej szczegóły dla porównania z osobami, które miały styczność fizyczną i zapamiętały to co widziały . Co do treści tego co usłyszałam, wybrałam te , które mogę i chcę powiedzieć.
Jeśli myślicie o małych zielonych ludzikach - zapomnijcie. Osoba , która przede mną stanęła była ,, normalnego wzrostu,, uprzedzę pytanie - TAK mogłam ją dotknąć i to zrobiłam...... dano mi czas na oswajanie się - było to najbardziej niesamowite doświadczenie jakie zaznałam. Staliśmy w kompletnej ciszy. Po tym ile w życiu miałam styczności z duchami ludzi , wieloma zjawiskami , które omal mnie nie zabiły, powiem w ten sposób- nie byłam przygotowana do takiego szoku jakim jest akceptacja INNOŚCI ... potrafiłam skoncentrować się jedynie na jednej części ciała tej postaci- DŁONI ... nie umiałam spojrzeć w twarz- była i tak ukryta - jednak jeden jej fragment widziałam doskonale . Nie mam pojęcia ile czasu tak staliśmy a ja wciąż nie mogłam przestać patrzyć na dłoń - miałam całe ciało a tylko tyle zajęło mi zadziwianie się nad jednym szczegółem...
Postać zaprowadziła mnie do jakiegoś pomieszczenia gdzie przy półokrągłym jakby blacie były dwa nazwijmy to hokery
Gdy szliśmy a wiem, że byłam ,, znieczulona,, czymś co pozwalało mi ustać na nogach i nie zemdleć, byłam nadal przerażona ich technologią i siłą . Gdyby mnie ktoś kiedyś zapytał jakie by było moje pierwsze pytanie skierowane do rasy spoza Ziemi , odparłabym jak pewnie większość ,, skąd jesteście,,
i tu zaskoczyłam sama siebie ... w przerażeniu wypowiedziałam pierwsze zdanie/ pytanie
,, CZY NAS ZABIJECIE?... BO MY NA ZIEMI MAMY ZASADY, MAMY KODEKS PRAWA, ETYKĘ - sama nie wiedziałam co mówię, chciałam podkreślić jacy jesteśmy dobrzy i kochamy życie
z prawej strony głowy usłyszałam męski głos ( nie była to postać , która mnie prowadziła)
,, AŻ TAK BARDZO O NICH SIĘ BOISZ? PRZECIEŻ WY JESTEŚCIE PRZYZWYCZAJENI DO ŚMIERCI. ZABIJACIE SIĘ SAMI OD ZAWSZE , ROBICIE TO NIEUSTANNIE W KAŻDEJ CHWILI. DLACZEGO BOISZ SIĘ , ŻE MY TO ZROBIMY?..,,
moje pytanie
,, KIEDY Z NAMI SIĘ SKONTAKTUJECIE?,,
odp. ten sam głos z prawej strony nie słyszany przez ucho
,, NIEAKCEPTOWALNE JEST BY ISTOTY TEGO SAMEGO GATUNKU SAME SIEBIE ZABIJAŁY W OBRĘBIE TEGO SAMEGO GATUNKU ,,
Zostałam wprowadzona do tego pomieszczenia , o którym wspomniałam. Postać wypowiedziała po raz pierwszy do mnie zdanie:
,, JESTEŚ BARDZO PRZYWIĄZANA DO MATERIALNYCH RZECZY, KTÓRE CIEBIE OTACZAJĄ, TRUDNO BY CI BYŁO BEZ NICH ŻYĆ,,
moja odp.
,, pieniądze są mi potrzebne do życia, nie można bez nich żyć,,
Nie zrozumiałam przekazu- chodziło o zupełnie inny sens, nie charakter czy ocenę jaka jestem.
Moje pytanie:
,, czy jesteś mężczyzną? tzn... ( zmieszanie ) czy Wy macie płeć?
odp. postaci
( śmiech) TAK, BIOLOGIA RZĄDZI CAŁYM WSZECHŚWIATEM
gdy w głowie miałam już przygotowane kolejne pytanie odnośnie tego co wiedzą na temat życia po śmierci ludzi w tej samej chwili odwrócono moją uwagę na inne rzeczy i kontakt został zerwany
To tylko część relacji jaką chciałam Wam przekazać.
Wnioski:
Rasa ta określa nas słowem GATUNEK , ja zawsze mówię Rasa
Zapomnijmy o infantylnej wizji kontaktu wyciągniętego z filmu S-F- typu jak oni istnieją to niech wylądują pod Belwederem albo pod Białym Domem
Nazywanie ich zdrobniale ,, ufoludki,, jest śmieszne i pokazuje tylko jak na prymitywnym szczeblu niewiedzy jesteśmy , trzeba to przeżyć by zobaczyć , że nic nie wiemy- kompletnie NIC i będziemy tak tkwić jeszcze długo...
Do kontaktu ogólnoświatowego nigdy nie dojdzie - stanowimy ogromne zagrożenie dla innych - w kontakt oficjalny byłby chęcią zdobycia ich technologii , która zostałaby wykorzystana do zagłady ziemi lub wojen w kosmosie
Nikt nie chce zagarnąć nas ani naszej Ziemi- dawno by to zrobiono
Najtrudniejsze doświadczenie dla mnie- akceptacja ich wyglądu, niespodziewana reakcja , która najbardziej mnie zaskoczyła
Osoby , z którymi ONI mają kontakt nie zostaną nigdy skrzywdzone fizycznie / zgwałcone/ zamordowane przez inną osobę mieszkającą na Ziemi, nigdy tak nie umrą
Ten kontakt zrodził moje pytanie odnośnie moich spotkań z moim Tatą po jego śmierci. Wśród nich miałam dwa szczególne , dlatego szczególne , że otrzymałam konkretne informacje o grożącym niebezpieczeństwie dwóch istot . Informacje były pełne - pokazały o kogo chodzi i co mam zrobić aby je uratować.
Postąpiłam zgodnie z nimi i uratowałam im życie. Informacje te były przekazane przez postać mojego Taty po kilku miesiącach od jego nagłej śmierci- która zburzyła moje życie. Gdy miałam z nim kontakt było w nim coś może w małym ułamku co nie było NIM do końca. Opowiadałam o tym mojej rodzinie - ale uznałam, że widocznie Tata może zmienił nieco charakter po drugiej stronie, w każdym razie najważniejsze było to , że ktokolwiek to był pomógł mi ocalić życie mojemu młodszemu bratu a parę miesięcy później jeszcze innej istocie. Kimkolwiek był , wiedział, że nie przeżyłabym kolejnych takich tragedii i za to dziękuję .
Kurtyna została odsłonięta do moich kostek, niewielki to postęp ale idę dalej i wiem, że musi to być w etapach abym mogła oswajać się z czymś co wymaga czasu, cierpliwości , pogodzenia się z innością - uwierzcie, że o wiele łatwiej jest widzieć duchy
https://www.youtube.com/watch?v=GdANl5mPdNY