konrad pisze:1) Niegdyś wojna to była zwykła rzeź. Ludzie rąbali się toporami, gwałcili, palili itp.
Dokładnie tak.
Kiedyś ktoś mógł dostać np. toporem w bark i co? Kolczuga weszła w mięso i w nim siedziała, a człowiek tylko błagał o dobicie...
Gwałt nie był niczym niezwykłym - jak było, to się brało, taki był szacunek.
Napad na wioskę? Spalmy ją, a co.
Już nawet nie mówiąc o tym, że brali w niewolę i na tortury.
Dzisiaj to jest szybka kulka w głowę, czy nie wiem, bomba i do widzenia.
Czasem pewnie się ginie tak szybko, że nawet nie boli.
Czy nie jest to bardziej humanitarne?
Jeśli byłbym w stanie cokolwiek z tym zrobić - zrobił bym.
Ale sam nic nie zdziałam... Setki ludzi nic nie zdziałają.
Bo nie są na górze. A to góra decyduje.
Głównie decyduje nie chęć powiększenia swojego terytorium, a chęć zysku. A dużo czasu musi jeszcze minąć, by ludzie (oczywiście nie mówię o wszystkich) w końcu dostrzegli, że jest coś ważniejszego niż pieniądze.
Ale w końcu ten czas nadejdzie, w końcu zniknie przemoc i chęć zysku a nadejdzie czas miłości i miłosierdzia.
