a propos
...chyba będę musiał iść do tej piwnicy
czarnyMag pisze:Mam takie pytanie odnośnie duchów po tej drugiej stronie:
Załóżmy że ktoś za życia był "toksycznym bytem" tzw. energetycznym wampirem i tak swą toksycznością sponiewierał swoją rodzinę i swoje dzieci (teraz już dorosłe) że praktycznie odetchnęły jak się w końcu "udał w swoją ostatnią podróż"![]()
I ten ktoś już teraz niematerialny byt nagle potrzebuje pomocy bo nagle sobie przypomniał że właśnie przeżył już swoje toksyczne życie a jego rodzina ma go w pięcie i za chiny nie będzie się za niego modlić - wyznają bowiem zasadę "żyj tak by nie potrzebować niczyjej pomocy"! I teraz kiedy jakieś medium "uchyla drzwi do tamtego świata" "on" (nie wiem jak to wygląda w praktyce) ale prosi to medium o pomoc.
To co takie medium może "mu" pomóc ?! Co mu modlitwa obcej osoby która "go" nie znała za życia może pomóc?! Jak "jego" rodzony syn mówi mu "spadaj na drzewo"! Jak rodzona córka męczona we snach nie rozumie że te sny są "dobijaniem się być może o pomoc".
Interesuje mnie konkretnie kto "takiemu bytowi" jest w stanie pomóc? Bo media mówią "my pomagamy duchom potrzebującym pomocy. Ale jesteście w stanie naprawić to za co on został "skreślony" na Ziemi ?Innymi słowy jak obca osoba może złagodzić cokolwiek jak ten delikwent za swego życia był "królem gnoju"
bernadeta1963 pisze:Czarny Magu żartujesz z tego tematu , ale widzę , że to dla ciebie jest ważne .
Każdy ma szansę na poprawę , tak jak za życia tak i po śmierci . Sam fakt , że prosi o pomoc , to chęć zmiany z jego strony .
Nigdy nie spotkalam ducha , który powiedzial by mi '' Dobra , a teraz odprowadź mnie do tego piekla , bo się pogubiłem w tym bagnie ''.
Z chwilą śmierci człowiek zaczyna rozumieć wiele rzeczy i żałować krzywdy jaką wyrządził innym .
Jeżeli nie moze uzyskać pomocy od rodziny , bo jak twierdzisz już zdążyli po nim posprzątać i są zadowoleni ,że nie muszą go oglądać szuka pomocy u medium .
Myślę , że nie ma człowieka , który w pewnym momencie swojego życia nie potrzebował pomocy innego .Żyjesz sobie , na nikogo nie liczysz , idziesz ulicą i nagle pierdut, leżysz na ulicy jak długi , bo poślizgnołeś się na śniegowymH błocie . Mało kto przejdzie obok ciebie obojętnie .
Nie polecam ci wykonania takiego doświadczenia , ale zapewniam , że znajdzie się ktoś kto poda ci rękę .
Tak samo jest w przypadku ducha . Prosi o pomoc i zostanie wysłuchany .

danut pisze:Czarny mag - myślisz że Kardec jest w Piekle?hmm to by potrwierdzał ten brak z nim kontaktu po drugiej stronie R. Monroe kontaktował się ze swoją grupa po śmierci, a on co- zjadło go co, na dobre umarło?

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości