podchwytliwośc mojego pytania polega na podważeniue tego o czym mówisz Prawdo za pomocą prostych praw fizyki.
Prawda pisze:co jak co bez naszego spojrzenia na niebo nocą, gwiazdy nie istnieją. Dzięki temu, że ja na nie patrzę one istnieją - ja jestem nimi bo one istnieją dla mnie gdy na nie patrzę
Rzecz w tym, że to co widzimy jeśli chodzi o gwiazdy to ... ich stan przeszły. Czyli patrząc na Słońce widzimy je takim jakim było 8 minut temu (bo tyle czasu potrzebuje światlo na dotarcie do Ziemi). Gdyby było tak jak mówisz, to patrząc na gwiazdy widziałbym je takimi jakimi są w momencie kiedy na nie patrzę. Ale wiemy i zostało to udowodnione że patrząc na obiekty oddalone cofamy się w czasie - widzimy już to jakie one były. Zatem nie jest to stan bieżący.
A teraz wyobraxmy sobie że przez osiem minut siedziałeś w pomieszczeniu bez okien a potem wychodzisz na zewnatrz i spoglądasz na nasza gwiazdę. skoro jej nie widziałeś wcześniej - więc nie istniała, to jak możesz w tym momencie widzieć dowód jej istnienia sprzed 8 minut?
Co więcej w wypadku słońca dociera również energia sloneczna, możesz być zamknięty a i tak będziesz odczuwal różnicę miedzy dniem pochmurnym a słonecznym, noca a dniem.
Druga kwestia czy dla ślepych czy głuchych świat w takim razie nie istnieje?