
Mirek pisze:Albo nic nie odpowiadam i zaczynam modlić się, a potem w myślach proszę go o wybaczenie za to, że wywołałem w nim chęć obrażenia mnie. To też jest obrona,
przy czym o wiele efektywniejsza, ponieważ wtedy zmienia się mój charakter i znika powód do obrażania mnie. Im mniej zmieniamy się, broniąc, tym więcej
ataków przyciągamy do siebie i tym większa agresja rozpala się w naszej duszy... Myślę, że forumowicze rozumieją, czym to się kończy.
Nowe informacje przychodzą poprzez niespodziewaną, nieprzyjemną sytuację. Im bardziej zdecydowanie się bronimy, tym bardziej maleją nasze możliwości
adaptacji do otaczającego świata.

Mirek pisze:Gdy ktoś mnie obraził, mogę wziąć nóż i go zabić. To jest obrona. Lub mogę go ciężko pobić w odpowiedzi - to też obrona. Lub mogę mu odpowiedzieć,
że jest łajdakiem, niegodziwcem, draniem - i znowu się bronię.
Mirek pisze:... a potem w myślach proszę go o wybaczenie za to, że wywołałem w nim chęć obrażenia mnie.

Krzysztoff pisze:Mirek pisze:... a potem w myślach proszę go o wybaczenie za to, że wywołałem w nim chęć obrażenia mnie.
Takie podejście kojarzy mi się z przyjęciem roli ofiary. Nie wiesz czy chciał cię "obrazić" bo wywołałeś w nim jakąś chęć czy po prostu byłeś najbliżej.
Rodzi to takie przeświadczenie że ofiara jest winna przemocy - co jest kompletną bzdurą i nieetycznym stwierdzeniem.
Proponował bym zamiast tego starać się zrozumieć jakie są powody i sposób myślenia innych ludzi. Dlaczego mówią to co mówią i robią to co robią.

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 2 gości