Dzieciństwo Jezusa

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Dzieciństwo Jezusa

Postautor: Hansel » 10 lis 2015, 04:26

,,Podobne opowieści krążyły o dzieciństwie mądrego Buddy . Sędziwy Asita wziął dziecko na ręce i ogłosił,że ten mały książę poruszy koło nauki, a litując się nad ludźmi sprowadzi na ziemię zbawienie.On, Asita jest już staryi wkrótce umrze, nie doczeka założyciela religii jako kapłan.Jest jednak nie zwykle szczęśliwy z narodzin zbawiciela i płacze, że musi umrzeć, nim zostanie ogłoszona nowa nauka.Indolog Richard Garbe doszedł do przekonania,że chrześcijańska legenda jest przetworzeniem indyjskiego przekazu. Uważa za zdumiewające, że tak wiele szczegółów oryginału zostało przejętych w stanie zupełnie nie zmienionym. Na marginesie trzeba wymienić rzecz kuriozalną: biblijny opis wizyty Marii i Józefa w świątyni jest raczej indyjski z ducha niż żydowski. Wedle prawa Mojżeszowego bowiem tylko matka noworodka musiała być poddana „oczyszczeniu”. Ani ojciec, ani dziecko nie musieli się udawać do świątyni. W buddyzmie natomiast starym zwyczajem było,że do świątyni szli oboje rodzice niosąc dziecko. Tam, gdzie ewangelie milczą, pisma apokryficzne zawierają znacznie więcej informacji. Gdy Ewangelia św. Łukasza wspomina, że boskość Jezusa objawiła się, kiedy był jeszcze dzieckiem, bardzo wiele ewangelii apokryficznych podkreśla moc Jezusa, jaką dysponował będąc dzieckiem. Ewangelie apokryficzne cieszyły się wśród członków wczesnej wspólnoty chrześcijańskiej dużą popularnością. Śmiercionośna moc czarodziejska Jezusa Ewangelia Tomasza, zwana też pospolicie Ewangelią Dzieciństwa Tomasza powstała za pewne w pierwszych wiekach po narodzeniu Chrystusa. Oczywiście należy wyjść z założenia, że w tym przypadku nie chodziło zapewne o jeden tekst,ale że raczej istniało wiele przypominających legendy opowieści o latach młodości Jezusa. Opowieści te wyszły spod pióra licznych autorów, którzy opierali się na przekazach ustnych.W jakimś momencie te różne teksty zostały za pewne zebrane w jeden. Ale według Ireneusza co najmniej fragmenty tych świadectw zostały przelane na papier już w II w n.e. Ewangelia Dzieciństwa Tomasza istniała najpierw w wersji greckiej. Potem przełożono ją na syryjski,etiopski, gruziński,staro-cerkiewno-słowiański, arabski,armeński i na łacinę. Nie były to jednak tłumaczenia w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, lecz raczej parafrazy – nierzadko bowiem przekłady różniły się znacznie od oryginału. Wersję, która zachowała się do naszych czasów,należało by określić jako dość luźne połączenie różnych epizodów,przedstawiających Jezusa jako pięcio-, sześcio-,ośmio- i dwunastolatka.Występuje on tam jako potężna istota, dysponująca czarodziejską mocą. Jeśli przeczytamy ,jakich zbrodni dopuszczał się pięcioletni Jezus,zbrodni, których w żadnym razie nie można uznać za chłopięce figle, to zrozumiemy , dlaczego ojcowie Kościoła nie włączyli tych tekstów do kanonu Nowego Testamentu. Rozbawionym dzieciom, nie uświadamiającym sobie jeszcze ostateczności śmierci, zdarza się nie kiedy w zapale walki zapragnąć, aby ich towarzysze zabawy umarli. Takie pragnienia przypisuje właśnie małemu Jezusowi Ewangelia Tomasza. Tyle że w przeciwieństwie do swoich towarzyszy zabaw Jezus mógł to pragnienie urzeczywistniać. Otoco czytamy w rozdziale IIi III: „Dziecko Jezus, gdy doszło do lat pięciu,bawiło się w korycie strumienia i gromadziło płynącą wodę wstawki, i sprawiło, że stała się ona natychmiast czysta;a nakazał to jedynym słowem.I zwilżywszy glinę, ulepił z niej dwanaście wróbli, a był to dzień szabatu, gdy to uczynił. Było [tam]wiele innych dzieci, które bawiły się z nim. Gdy pewien Żyd zobaczył to, co uczynił Jezus bawiąc się w dzień szabatu,natychmiast odszedł i doniósł ojcu jego, Józefowi:»Oto twoje dziecko znajduje się przystrumieniu i wziąwszy glinę ulepiło z niej dwanaście ptaszków, i znieważyło dzień szabatu«.I przyszedł Józefna [owe] miejsce,a ujrzawszy zawołał doń mówiąc: »Dlaczego robisz to, czego nie godzi się robić w dzień szabatu?« A Jezus klasnąwszy w swe ręce zawołał do wróbli i rzekł do nich: »Lećcie!«I ptaszki rozwinąwszy skrzydła odleciały ćwierkając. Żydzi, gdy to ujrzeli, zdumieli się i odchodząc zawiadomili swych przełożonych o tym, co widzieli,że uczynił był Jezus. A syn uczonego wprawie Annasza stał tam z Józefem i wziąwszy gałąź wierzby , wypuścił wodę, którą był zgromadził Jezus. Gdy Jezus zobaczył to, co się stało, oburzył się wielce i rzekł doń: »Nie godziwy bezbożniku i głupcze, co tobie szkodziły te stawki i ta woda? Oto teraz ty uschniesz jak to drzewoi nie przyniesiesz ani liścia, ani korzeni, ani owocu«. I natychmiastowe dziecko zupełnie uschło; Jezus natomiast oddalił się i odszedł do domu Józefa. A rodzice uschniętego ponieśli je opłakując jego młodość. I przynieśli do Józefa i czynili mu wyrzuty ,że ma syna,który dokonuje takich czynów” (EwTmDz II, 1 – III, 3) [Apokryfy Nowego Testamentu, t.I: Ewangelie apokryficzne, Lublin 1986,s. 258 n.].
Jezus jako uzdrawiacz i „cudowny chłopiec” Jezusa opisywano jako chłopca nieobliczalnego, a nierzadko nawet złosliwego. Drzemała w nim potężna moc,czarodziejski potencjał, który mógł być wykorzystany zarówno w dobrym,jak i w złym celu. Ewangelia Tomasza opowiada, że ludzie bali się małego Jezusa. Nigdy nie wiedzieli,co ich czeka – czy coś strasznego,czy zbawienny cud. Jezus jako chłopiec wykorzystywał bowiem swoje możliwości również do cudownych uleczeń. Oto przykład: „Po kilku dniach jakiś młodzieniec rąbał drzewo w sąsiedztwie i wypadła mu siekiera, i przecięła stopę, i umierał z powodu upływu krwi. Powstał wielki zgiełk i zbiegowisko; pobiegło tam również dziecię Jezus.Przeciskając się siłą przeszedł przez tłum, ujął zranioną nogę chłopca i natychmiast została uleczona. I rzekł do młodzieńca:»Wstań, teraz, rąb dalej drzewo i pamiętaj o mnie«. Tłum widząc,co się przydarzyło, oddał dziecku cześć mówiąc:»Zaprawdę duch Boży mieszka w tym dziecku” (EwTmDz X, 1-2) [Ibidem, s.262.]. A więc według Ewangelii Dzieciństwa Tomasza,której nie należy mylić z apokryficzną Ewangelią Tomasza z Nag Hammadi, Jezus już wtedy czynił cuda i był uznawany przez ludzi za natchnionego przez Ducha Bożego. Nie powinno więc dziwić, że jako uczeń Jezus okazał się mądrzejszy od swojego nauczyciela Zacheusza: „Gdy Zacheusz napisał alfabet hebrajski, rzekł do Jezusa: »Alfa«. I rzekło dziecko: »Alfa«. I znowu nauczyciel: »Alfa«, a dziecko podobnie. I znowu nauczyciel,po raz trzeci: »Alfa«. Wtedy Jezus spojrzawszy na nauczyciela,mówi: »Ty ,który nawet nie znasz litery alfa, jak możesz drugiego pouczać litery beta?« I począwszy od litery alfa dziecko wyliczyło wszystkie 22 litery. Następnie znowu mówi: »Słuchaj nauczycielu,jaki jest układ pierwszej litery ,poznaj, jakie ma zbliżenie i linie oraz zarysy , które wspólnie schodzą się i rozchodzą«. Gdy Zacheusz usłyszał ten opis jednej tylko litery ,nie miał nic do powiedzenia ze zdumienia, i obróciwszy się, rzekł do Józefa: »Bracie,to dziecię prawdziwie nie jest zrodzone [na ziemi].Weź je więc ode mnie«„ (EwTmDz VII, 1-2) [Ibidem, s. 266.]. Wymowa epizodów z Ewangelii Tomasza jest jasna: autor był przekonany , że Jezus narodził się jako syn Boży. Jeżeli czynił cuda jako człowiek dorosły ,to musiał dysponować takimi możliwościami również jako dziecko. Być może autor był niezadowolony , że inne ewangelie zawierają tylko skąpe informacje na temat młodości Jezusa, zebrał więc opowieści przekazywane ustnie,które miały wypełnić tę lukę. Tę stosunkowo prostą treść Ewangelii Tomasza można też oczywiście teologicznie zawikłać tak, aby zwykły człowiek nic z tego nie zrozumiał. Szczególnie dobry przykład przytaczam poniżej. Takie oto konfabulacje przedstawia Walter Rebell w swojej pracy: „Chrystologia Nowego Testamentu może,jeżeli nie będzie rozumiana od swojej głębi, objawiać się odczuciu religijnemu jako nieco niedostateczna. Wszystkie systemy symboli religijnych muszą uwzględniać ambiwalencję doświadczenia życiowego i świata.Muszą próbować tworzyć nie tylko nośne podstawy , lecz być również punktem odbicia dla doświadczeń absurdalnych i opartych na kontyngentyzmie. W absurdalnym tonie Jezusa na krzyżu utrzymuje się,wypracowuje, przełamuje nasze doświadczenie kontyngentne – ale tylko wtedy, kiedy krzyż Jezusa jest ośrodkiem wiary. Teologia nowo testamentowa nie jest jednak w żadnym razie zorientowana zawsze w dostateczny sposób na krzyż, a już na pewno nie w II wieku. Trzeba sobie więc stworzyć inny religijny punkt oparcia,być może stawiając obok Chrystusa zwiastowanego dogmatycznie Chrystusa pozornego. (Z punktu widzenia historii religii wizerunek pozorny jest często oponentem obowiązującego boga.)” [Walter Rebell, Neutestamentliche Apokryphen und Apostolische Väter, München 1992, s. 135 n.] Jak długo teolodzy będą się wypowiadać w ten sposób – a wybrany przykład należy w porównaniu do innych upławów pochodzących z ich ust określić jako sformułowany zrozumiale – to nie ma się co dziwić, że nie natrafiają na oddźwięk u laików. Teolodzy powinni stosować się ściśle do wypowiedzi Marcina Lutra, który zalecał swoim kolegom, aby patrzyli „ludziom na usta”.” Tajemnice Biblii,, - Walter-Jörg Langbein
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Poprzednia

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości