autor: Hansel » 10 lis 2015, 03:43
„Niebo i ziemia będą należeć do Jego Mesjasza. Morza i wszystko,co w nich jest.On nie odwróci się od przykazania świętych.Zaczerpnijcie siłę z Jego potężnego dzieła,wszyscy, którzy szukacie Pana. Czyż nie znajdziecie w tym Pana,wszyscy ,którzy na niego czekacie z nadzieją w sercu? Na pewno Pan odszuka pobożnych i sprawiedliwych wezwie po imieniu.Jego duch będzie unosić się nad biednymi.Jego władza znów ustanowi w
prawie wiernych.Osadzi pobożnych na tronie wiecznego królestwa.Uwolni uwięzionych, widzącymi uczyni ślepców ,podniesie podeptanych”. Nie ma tu więc mowy o pobożnej odnowie, ale raczej o przemianie politycznej. „Pobożni” zasiądą na tronie – ten jednak wciąż zajmowali Rzymianie albo ich wasale! Żydzi słuchający nauk esseńczyków odbierali je oczywiście jako konkretne przesłanie polityczne. Józef Flawiusz,którego dzieła wcale nie emanują sympatią do żydowskich bojowników o wolność, pisze szczerze i bez ogródek,o co chodziło: „Tym, co [Żydów]szczególnie
skłaniało ku wojnie, była wieloznaczna przepowiednia z ich świętych pism, mówiąca,że w tych czasach ktoś z ich kraju zostanie przywódcą świata”.
Esseńczycy czekali na Mesjasza, który miał radykalnie zmienić świat. W nowym porządku nie będzie już miejsca ani dla Rzymian, ani dla ich wasali. Ale jak wyobrażał sobie Mesjasza Jan? Czy oczekiwał religijnego odnowiciela? A może jego myśli były nacechowane buntowniczością esseńczyków? Esseńczycy ,spod których pióra wyszły legendarne zwoje, odkryte później w Qumran, widzieli w Rzymianach i ich żydowskich pomagierach moce ciemności,zło na ziemi. Starali się oni przestrzegać Praw Mojżeszowych za wszelką cenę. Tylko to bowiem umożliwi nadejście Mesjasza,który był
dla nich kimś „namaszczonym”,wybrańcem boga, upragnionym przywódcą. Oczekiwano człowieka potężnego,nowego Dawida, nowego Salomona, żydowskiego Cyrusa. Wyczekiwany„nauczyciel sprawiedliwości”nie tylko nawróci ludzi na prawdziwą wiarę. Uwolni też kraj żydowski spod rzymskiego jarzma. Powstanie nowe państwo, bez ucisku, bez obcego panowania. Jan Chrzciciel uczył i wygłaszał kazania nie tylko blisko siedziby esseńczyków. Był im również bardzo bliski duchowo– oraz politycznie.Można przyjąć, że, podobnie jak esseńczycy ,dążył do politycznej odnowy . Jak daleko posuwał się w nawoływaniu do oporu przeciw Rzymianom, nie wiadomo i nie będzie wiadomo. Należy jednak przyjąć,że na nich pomstował. Dla tych ostatnich religijny fanatyk głoszący kazania o ascezie i rezygnacji z ziemskich rozkoszy był zupełnie obojętny. Dlaczego więc go aresztowali ?,, ,,Tajemnice Biblii,, - Walter-Jörg Langbein
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo