Wpierw sobie z moją opiekunką porozmawiałem o braku celu, ambicji, pragnień itd. Że każdy coś ma co może wykorzystać... teraz wkleję ten sen:
Śniło mi, że jestem wśród moich blokowisk a obok pełno "naszej młodzieży"
Scena była krótka gdzie jeden z chłopaków schodził i mówił, że coś wygrał/zdobył jakieś 10 tyś
Scena się znów zmieniła i znalazłem się wśród swoich dawnych już znajomych i też wchodziliśmy po schodach. Na górze była starsza osoba - kobieta, która w pewnym momencie zaczęła płakać, gdy to była moja kolej.
Zobaczyłem jakby moje ciało było pocięte na kawałki w taki sposób jakbym stał na nogach a ktoś przeciął je w poziomie. Palce w każdych zagięciach itd. były osobne ale zarazem połączone nićmi jakby u lalki na sznurkach. Zakrwawione, widać mięśnie, kości itd.
Nic dziwnego by nie było w tym makabrycznym obrazie, gdyby nie głos jakby taki jak w filmach, który komentuje wydarzenia. Głos kobiecy, donośny, głośny i wyraźny.
"Opiekuje się Tobą od stuleci i specjalnie pocięłam twoje ciało eteryczne, by lepiej do siebie pasowało" (w sensie pasowały do siebie kawałki. Nie pamiętam czy było, że ponownie pocięłam
Jedna użytkowniczka po zamieszczeniu tego snu a innym forum, napisała mi, że to jest związane z "szamanizmem"
Szukałem tego i znalazłem, że takie doświadczenie się nazywa "Inicjacją szamańską" dokonywaną przez duchy
Pewne rzeczy które się zmieniły po tym śnie:
1 jestem myślicielem i zacząłem mniej myśleć a bardziej obserwować otoczenie
2 emocje i uczucia pojawiają się na chwile i szybko mijają, najbardziej odeszły złe emocje i myśli a także dawne sprawy
3 pewne rzeczy widziałem i czasami widzę jako nowe
Kolejny sen który był niedawno... Mniej ciekawy już od poprzedniego
Byłem w chałupie takie drewnianej, kogoś we 2 broniliśmy, pewnie kobietę leżącej na łóżku w pokoju. Mój towarzysz jakiś rewolwerowiec był.. w ogóle klimat jak w westernach. Na zewnątrz cała banda, ale czułem od nich złe intencje, nie wiem czy to zło jakieś objawiło się w formie bandziorów.. Strzelanina była niezła i szybka. Najpierw na zewnątrz potem wewnątrz. Ja byłem gorszy w strzelaniu od mojego towarzysza. Kule rozbijały ściany budynku, wszędzie wióry latały. Pamiętam jak bandziorów ładnie pokonywałem head-shotem
W tym momencie się obudziłem...
Obudziłem się w swoim pokoju
Czułem, że to "coś" jest przy mnie koło łóżka, byłem sparaliżowany, krzyczeć nie mogłem, ruszyć się nie mogłem, moje usta były w takim stanie jak astronauci gdy ćwiczą przeciążenie.. Usta dziwnie wykrzywione.. Dotarło do mnie, że to coś chce zerwać ze mnie kołdrę, czułem jak zaczyna być wydziera i unoszona lekko do góry..
Wtedy się obudziłem
