Dzieci widzące Duchy

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Dzieci widzące Duchy

Postautor: konrad » 26 lip 2008, 13:30

Temat jest chyba na tyle ciekawy i czuję, że intryguje nas wszystkich :) Postaram się wyszukać więcej informacji na ten temat w literaturze i umieścić jakiś tekst, który rzuci nam nieco światła na to zjawisko, na stronie.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Dzieci widzące Duchy

Postautor: Luperci Faviani » 27 lip 2008, 19:16

Strach jest nabyty czyli, że boimy się tego, co zostało nam przedstawione jako "NIEBEZPIECZNE", więc gdyby nasi rodzice i dziadkowie nie opowiadali nam historii o duchach zjadających małe, niegrzeczne dzieci, najprawdopodobniej nie balibyśmy się Duchów tak, jak to zwykle bywa.

Zaznaczam, że mnie nie straszono Duchami tylko Św Mikołajem (???) i prawdą jest, że Mikołaj nigdy nie wydał mi się równie sympatyczny co niektóre Duchy - taki żart :)
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Dzieci widzące Duchy

Postautor: Maire » 29 lip 2008, 21:01

Mnie straszono diabłem - nie poskutkowało 8-) ;)
Obrazek
Awatar użytkownika
Maire
 
Posty: 34
Rejestracja: 16 lip 2008, 13:01
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Dzieci widzące Duchy

Postautor: sooleyman » 30 lip 2008, 10:42

Chętnie opowiem historię dotyczącą jednego z moich synów, gdy miał niewiele więcej niż półtora roku. Często budził się w nocy z krzykiem, wskazywał jeden konkretny punkt w przedpokoju, czasami na coś wskazywał także za dnia, czasem się wyraźnie trwożył, czasem był tylko zaniepokojony. Wraz z żoną (oboje pracownicy służby zdrowia, w tym ja na codzień pracuję na psychiatrii) wyjaśnialiśmy sprawę bardzo racjonalnie - rozwój układu nerwowego, skutki obejrzanych bajek czy obrazów w telewizji etc. - żadnych paranormalnych spraw. Zaczęło jednak dziać się coś więcej, co wykraczało poza doznania samego dziecka - potrafiły włączać się w nocy elektryczne / elektroniczne zabawki, chwilami widać było jakieś ruchome cienie, a zatem jest coś więcej niż rozwój układu nerwowego niespełna dwuletniego dziecka... Na uwagę zasługują dwie sprawy - służbowo byłem wtedy zaangażowany w zorganizowanie egzorcyzmu u diecezjalnego egzorcysty nad jednym z pacjentów szpitala psychiatrycznego. Asystowałem w nich wraz z lekarzem psychiatrą z innego szpitala. Szczerze mówiąc robiłem wszystko, by w momencie, gdy medycyna okazywała się bezsilna, zastosować egzorcyzmy. Sprawa ta bardzo mnie pochłaniała nie tylko zawodowo, ale zaangażowałem się w to emocjonalnie. Jednocześnie studiowałem wszelkie dostępne mi źródła z zakresu spirytyzmu, równoległych rzeczywistości, wizualizacji innych bytów etc. Być może te energie czy duchy (Duch pisane z wielkiej litery rezerwuję dla Istot Wyższych) wyczuwały, że jest ktoś, kto poznaje temat, rozczytuje się w nim, być może szuka kontaktu... czasem miałem wrażenie, że te byty, energie, wręcz się kłębią wokół, doprowadzając do wydarzeń elektrycznych w dziecięcych zabawkach (jest to częsta forma manifestacji) etc. Byłem coraz bardziej przekonany, że jeżeli byłyby to Duchy z wyższych kręgów, istoty doskonalsze, nie powodowałyby takich objawów u dziecka. Uznałem, że faktycznie moje dziecko coś widzi i odczuwa, bywa przerażone. Uznałem zatem, że w sprawę weszły duchy niskich poziomów, złe, może nawet demony (vide - mój wkład w organizowanie egzorcyzmów i asystencja w nich!). Mój przyjaciel, bioenergoterapeuta, również obecny na tym forum i znawca tematu, doradzał mi formę seansu, nawiązania kontaktu etc. Uznałem, że mam przeczucie, że mamy do czynienia z niskimi energiami i zastosuję ten środek jako ostateczność. Wcześniej skorzystałem ze znajomości z egzorcystą, opowiedziałem mu o tych wydarzeniach. Dokonał poświęcenia soli i wody, kazał tą wodą poświęcić mieszkanie, a sól rozsypać na progach i parapetach. Żałował ponadto, że nie mam przy sobie oleju i leków czy preparató medycznych, używanych w rodzinie, bo też można byłoby dokonać ich poświęcenia. Nie do końca przekonany do zaproponowanych działań, bo przyjeździe wieczorem do domu, zastosowałem się do zaleceń duchownego. Niezby wierzyłem w skutek, ale jednak się podporządkowałem w myśl zasady, że "pewnie to nie zaszkodzi, a być może nawet pomoże". O dzwio, byłą to pierwsza noc przespana spokojnie przez dziecko, zastosowałem to działanie jeszcze kilkukrotnie i atmosfera się oczyściła. Synek nic nie pokazywał, niczego się nie bał, odtąd spał spokojnie - mineło ponad pół roku - tak jest dotąd. Jest jeszcze jedna sytuacja, gdzie dochodziło do manifestacji pozytywnej, opiekuńczej energii - może zmarły dziadek, może ktoś inny z rodziny, może jakakolwiek życzliwa dusza - w każdym razie dobry Duch o wyższym stopniu osiągniętej doskonałości. Kilka tygodni temu zaczął w nocy, a czasem i za dnia, wygrywać melodyjki .... dziecięcy nocnik! Co ja się nawyzywałem na chińszczyznę, na zwarcia w instalacji (powinien grać jak dziecko nasiusia, pod wpływem wilgoci), a nocnik, suchy i nie używany leżał spokojnie w szafie z ubraniami. Tłukłem w nocnik, rzucałem nim, a on nadal, co kilka godzin, wygrywał serenady. Kiedyś porozmawiałem o tym z moją mamą i przeprowadziła następującą analizę: skoro następują zjawiska elektryczne w przedmiocie dziecięcym, jakim jest nocnik, to może być to ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem dotyczącym dziecka. Poradziła mi dokonać dokładnego przeglądu sprzętów domowych, które mogły utracić sprawność i zazgrażać życiu dziecka - zwłaszcza, że od paru dni zaczął raczkować po mieszkaniu mój drugi synek. Zastosowałem się do rady mojej matki i okazało się, że miała rację - w wielkiej, starej szafie w przedpokoju obluzowały się zawiasy w drzwiach tzw. pawlacza (górna szafka); w każdej chwili drzwi mogły wypaść, zlecieć z góry i spaść na raczkujące niemowlę czy biegającego dwulatka. Dokonałem naprawy, podziekowałem mamie i Duchowi, którego nie znałem... od tej pory nocnik milczy jak zaklęty, a ja przestałem klnąć na chińskie produkty, zwłaszcza, że Olimpiada w Pekinie tuż tuż...
Awatar użytkownika
sooleyman
 
Posty: 80
Rejestracja: 16 lip 2008, 12:14
Lokalizacja: Toruń

Re: Dzieci widzące Duchy

Postautor: sooleyman » 30 lip 2008, 11:08

Czytając ten wątek na forum i dodając swoje trzy grosze, pragnę podzielić się swoim doświadczeniem z pogranicza pierwszej i drugiej klasy podstawówki. Było to ćwierć wieku temu, późną wiosna bodajże 1982 roku, końcówka roku szkolnego. Niewątpliwie byłem 7-8 letnim dzieckiem. Szkoła znajdowała się na terenie starego parku, między szkołą a lasem była mała, urokliwa łączka i kawałek piaszczystego poletka. Wraz z trójką klasowych kolegów i koleżanek (Agnieszka, Paweł i albo Kasia albo Ula - nie mogę sobie przypomnieć w tej chwili), po lekcjach, poszliśmy bawić się na tej łące. Po zabawie położyliśmy się na soczystej trawie i patrzyliśmy na odległy o jakieś 150 metrów sosnowy las (w którym był nota bene ewangelicki cmentarz, a obok miejsce kaźni Polaków). W pewnym momencie - był to moment - zobaczyłem kopbiecą postać o wysokości leśnych drzew, może nawet wyższą - w szaroniebieskiej sukni, rękoma wyciągniętymi do porzodu i długimi, lecącymi do tyłu jasnopłowymi włosami - leciała z wiatrem w powietrzu wzdłuż ściany lasu - było to zjawisko może dwu-trzy sekundowe. Patrzyłem jak oniemiały i przecierałem oczy. Jedna z dziewczynek powiedziała wtedy - "widzieliście zjawę?" - - upewniłem się, że nie tylko ja to zjawisko widziałem - wszyscy widzieliśmy to zdarzenie, do dziś nie wiem, co to była za wielka postać, którą widziało czworo dzieci z wiejskiej trzyklasówki. Po latach czytałem, że takie zjawiska widziano na Litwie i Żmudzi, a Mickiewicz opisywał pojawiającą się , wieszczącą nieszczęścia, "Dziewicę Moru". Gdy miałem kilka lat więcej również moja mama opowiedziała mi, że jak miała ok. 6 lat bawiła się sama w piasku w miejscowości Biały Bór, gdzie jej ojciec, a mój dziadek, dostał pracę po powrocie z niemieckiej niewoli. W pewnym momencie coś moją mamę (wtedy 6-letnie dziecko) zaniepokoiło i spojrzała przed siebie. Ujrzała wielką postać, w jej ówczesnych dziecięcych oczach sięgającą "do nieba", która szybko przesuwała się w jej stronę. Rzuciła zabawki i biegiem, z krzykiem pobiegła do domu opowiadając historię. Nic i nikt więcej tego zjawiska nie zobaczył. Dokładnie w tej chwili uzmysłowiłem sobie, kojarząc widzianą przeze mnie i moich kolegów postać z mickiewiczowską "Dziewicą Moru", że chociaż nie było wówczas wojny, zarazy , ani nic z tych rzeczy, to jednak krótko potem przez naszą rodzinną wieś przeszła fala zgonów - co tydzień ktoś umierał, śmierć zabrała ponad 10 mężczyzn, i to będących ze sobą w dobrej komitywie.... Być może jednak to, co zobaczyliśmy, to była "Dziewica Moru"? Ktoś mi sugerował kiedyś, że może byłaby to Matka Boska na przykład - od razu negowałem, gdyż było to zjawisko ogromne, złowrogie, budzące lęk... w literaturze przedmiotu nie spotkałem się z tego typu postaciami - jedyną aluzją są tu legendy żmudzkie i litewskie, przytaczane przez Adama Mickiewicza.... czy jednak moja mama widziała to samo? w jej przypadku było to mniej więcej dokładnie trzydzieści lat wcześniej...
Awatar użytkownika
sooleyman
 
Posty: 80
Rejestracja: 16 lip 2008, 12:14
Lokalizacja: Toruń

Re: Dzieci widzące Duchy

Postautor: Sebastian » 03 kwie 2010, 14:39

Ja bym zwrócił jeszcze uwagę na fakt, iż małe dzieci mogą pamiętać jakieś obrazy z poprzedniego wcielenia. Nawet już po przyjściu na świat jeszcze jakąś pamięć mają, a dopiero potem ona całkowicie zanika - i jeśli rodzice nie zwrócili na to uwagi, to i my zapomnimy o "jakimś innym tatusiu i mamusi w innym dziwnym miejscu".

Może właśnie dlatego, że duchy świeżo wcielone nie są tak twardo związane z materią jak osoby dorosłe sprawia, że mają większe predyspozycje mediumiczne?
Awatar użytkownika
Sebastian
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 499
Rejestracja: 14 sty 2010, 22:46
Lokalizacja: Łódź

Re: Dzieci widzące Duchy

Postautor: Hansel » 10 lis 2015, 13:16

Mnie ciągle zastanawia sprawa tej dziewczynki na która natkał się Święty Paweł Apostoł:

,,Biblia jasno wykazuje, że te złe siły to niegodziwe duchy — demony (zob. DEMON; OPĘTANIE). Na przykład „pewna służąca” z miasta Filippi przynosiła swym panom znaczny zysk uprawianiem „sztuki przepowiadania”, stanowiącej jeden z elementów spirytyzmu (Pwt 18:11). Pismo Święte wyraźnie mówi, że źródłem jej przepowiedni nie był Bóg, lecz zły duch, „demon wróżbiarstwa”. Gdy apostoł Paweł wypędził z niej tego ducha, utraciła zdolność przepowiadania (Dz 16:16-19). Na temat greckiego słowa pýthon, przetłumaczonego w tym fragmencie na „demon wróżbiarstwa”, w dziele Vine’s Expository Dictionary of Old and New Testament Words (t. 1, s. 328) wyjaśniono: „W mitologii greckiej Pyton to pytyjski wąż lub smok — mieszkający w Pytho u stóp Parnasu, strzegący wyroczni delfickiej i zabity przez Apolla. W rezultacie owa nazwa przylgnęła do samego Apolla [Apollo Pytyjski]. Później określenie to odnosiło się do wróżbitów i wieszczków uważanych za nawiedzonych przez Apolla. Skoro demony są inspiratorami bałwochwalstwa (I Kor. 10:20), dziewczynę opisaną w Dziejach 16:16 musiał opętać demon szerzący kult Apolla i stąd miała ‚ducha wieszczego’”.,,

http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/1200004212
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Dzieci widzące Duchy

Postautor: cthulhu87 » 10 lis 2015, 17:18

Hansel pisze:Mnie ciągle zastanawia sprawa tej dziewczynki na która natkał się Święty Paweł Apostoł:

,,Biblia jasno wykazuje, że te złe siły to niegodziwe duchy — demony (zob. DEMON; OPĘTANIE). Na przykład „pewna służąca” z miasta Filippi przynosiła swym panom znaczny zysk uprawianiem „sztuki przepowiadania”, stanowiącej jeden z elementów spirytyzmu (Pwt 18:11). Pismo Święte wyraźnie mówi, że źródłem jej przepowiedni nie był Bóg, lecz zły duch, „demon wróżbiarstwa”. Gdy apostoł Paweł wypędził z niej tego ducha, utraciła zdolność przepowiadania (Dz 16:16-19). Na temat greckiego słowa pýthon, przetłumaczonego w tym fragmencie na „demon wróżbiarstwa”, w dziele Vine’s Expository Dictionary of Old and New Testament Words (t. 1, s. 328) wyjaśniono: „W mitologii greckiej Pyton to pytyjski wąż lub smok — mieszkający w Pytho u stóp Parnasu, strzegący wyroczni delfickiej i zabity przez Apolla. W rezultacie owa nazwa przylgnęła do samego Apolla [Apollo Pytyjski]. Później określenie to odnosiło się do wróżbitów i wieszczków uważanych za nawiedzonych przez Apolla. Skoro demony są inspiratorami bałwochwalstwa (I Kor. 10:20), dziewczynę opisaną w Dziejach 16:16 musiał opętać demon szerzący kult Apolla i stąd miała ‚ducha wieszczego’”.,,

http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/1200004212


A co konkretnie Cię zastanawia?
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Dzieci widzące Duchy

Postautor: Hansel » 10 lis 2015, 20:18

cthulhu87 pisze:A co konkretnie Cię zastanawia?


Czemu Apostoł Paweł który z tego co wiem jednym z proroków posłanych przez Boga do ludzkości tą dziewczynkę potępił ?
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Dzieci widzące Duchy

Postautor: Xsenia » 10 lis 2015, 20:44

Bo chciał mieć jedyną drogę "komunikacji" z Bogiem? Oczywiście zgaduję :)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość