Bardzo dlugo, latami traktowalam mojego Aniola Stroza, doslownie jak powierze,
tzn. on byl wciaz obecny, wlasnie jak powietrze a ja go nie dostrzegalam i nie docenialam.
Mimo tego, ze od dziecka wiedzialam o Jego istnieniu, nawet modlilam sie slowami " Aniele Strozu moj, Ty zawsze przy mnie stoj... " ale tak naprawde bylo to wszystko
automatyczne, jak oddychanie
Dopiero w chwili bardzo powaznego zagrozenia mojego zycia, kiedy bylam przekonana, ze zostalo mi najwyzej pare minut, i wiedzialam ze TYLKO CUD moze mnie uratowac, zdarzyl sie cud !!!!!!!!!
Moj ukochany Stroz Aniol,poslal mi ratunek, nagle i niespodziewanie,poczulam nadzwyczajna interwencje, trwalo to kilkanascie sekund i bylam uratowana.
Dla wyjasnienia, musze dodac, ze nie stalo sie to, ot tak po prostu, wtedy w smiertelnm strachu z najglebszych pokladow duszy, wolalam o pomoc wlasnie do niego.