Istnieje pewna substancja psychodeliczna Ayahuasci, która zmienia sposób patrzenia człowieka na świat. W jednej chwili staje się częścią wszystkiego, całego wszechświata. Pozwala to na wyjście poza granice swojego umysłu. Ayahuasca to narzędzie do samodoskonalenia. Wyciąga z człowieka to czego potrzebuje, pragnie, szuka i z czym powinien się zmierzyć. Jest swoistą projekcją nas samych. Czyni nas silniejszymi, zdrowszymi, bardziej świadomymi i żyjącymi w zgodzie ze wszechświatem istotami.
W innych, odpowiednio niekorzystnych okolicznościach Ayahuasca może nas zaprowadzić nas na ostry dyżur, lub wprost do wnętrza pokoju z miękkimi ścianami bez klamek.
Zauważyłam, że wizję ludzi zaczynają się dosyć podobnie na początku występuje szał kolorów i geometrii. Potem pojawia się wąż, jednemu mężczyźnie czarny wąż wszedł do buzi, inna dziewczyna wiła się razem z kolorowymi wężami. Potem każdy już podąża indywidualną ścieżką i jest poza granicami świadomości.
Wydaje mi się, że wąż w pewnym sensie symbolizuje wyjście z ograniczeń, stanie się jednością z wszystkim co nas otacza. To sprawia, że człowiek chce być szczęśliwy i żyć w zgodzie z innymi.
Zastanawia mnie w takim razie czemu w ST wąż jest przedstawiony jako coś złego. Czy żydzi chcieli aby ludzie nie wychodzili poza granice swojej świadomości i stali się ulegli ? Stąd wielu żydów stoi na najwyższych stanowiskach. Czy może sens starych zapisków był inny, a ludzie źle go odczytali ? A może chciano pierwsze stworzyć fizyczność człowieka i jego własne ego a potem, żeby próbował się z niego uwolnić i sam do tego dochodził jak ?
Jest to dla mnie rzecz ciekawa i dosyć zastanawiająca, pewnie trochę będę szukać odpowiedzi na to pytanie. A wy co o tym sądzicie ?
Gdyby ktoś chciał przeczytać przeżycia po Ayahuasca przesyłam link: http://www.wykop.pl/ramka/2793381/ayahuasca/
