Tego Ci duchy nie powiedzą...

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Tego Ci duchy nie powiedzą...

Postautor: Mirek » 23 sie 2015, 15:58

Na początku lat sześćdziesiątych naukowcy przeprowadzili w oceanie badania, które wykazały, że w koloniach organizmów żyjących w wodzie, pojedynczy organizm zatrzymuje sobie tylko 20% substancji koniecznych do życia, a pozostałe 80% wyrzuca do wody. Naukowcy długo nie potrafili zrozumieć o co chodzi. Okazało się, że niby na próżno wyrzucane substancje chemiczne tworzą połączenia pomiędzy tymi organizmami i dzięki nim kolonia może przeżyć. Te zasady działają na wszystkich poziomach organizacji życia. Człowiek nie jest wyjątkiem. Tylko 20% energii swojej duszy powinien wziąć sobie i przeznaczyć na swoje ziemskie problemy, a pozostałe 80% - oddać Bogu. Im bardziej przyziemna jest dusza człowieka, tym mocniej powinna dążyć do Boga i odwrotnie, człowiek uduchowiony może poświęcać uwagę temu co ziemskie. Zdrowa komórka pracuje najpierw na organizm, a dopiero potem na siebie. Jeśli komórka zapomina o organizmie i zaczyna pracować tylko na siebie, podlega zniszczeniu. Pokusa zapomnienia o pierwszeństwie organizmu jest dość wielka, gdyż komórka nie widzi go, a wszystko co konieczne dla życia otrzymuje od innych otaczających ją komórek. Dlatego wzajemne oddziaływanie komórek na siebie powinno ulegać okresowemu zakłóceniu po to, by główny impuls komórka wysyłała całości, a nie części. Istnieje jeszcze jeden efektywny środek - śmierć komórki. Wtedy nagle urywa się jej kontakt z innymi komórkami, a główna struktura informacyjna komórki gwałtownie zmienia kierunek dążeń. Przestaje myśleć wyłącznie o swojej powłoce fizycznej, która jest odseparowana od innych komórek, a zaczyna dostrzegać swoją powłokę energetyczną, która jest połączona ze wszystkim. Na poziomie pola wszystko jest jednością. Doznawszy wyższego stopnia jedności z organizmem, komórka powraca na poziom fizyczny i zapomina o tym kontakcie. Teraz, mimo że jej świadomość skierowana jest na własne interesy, to podświadomość, w której przechowuje się pamięć o przeszłości, każe jej w pierwszej kolejności pracować na cały organizm. Właśnie dlatego komórki w zdrowym organizmie co jakiś czas obumierają, natomiast komórki rakowe są praktycznie nieśmiertelne.
Oznacza to, że śmierć, czyli rozpad powłoki fizycznej, aktywizacja pola jest w przyrodzie najsilniejszym, przymusowym czynnikiem rozwoju. Prawa natury są jednakowe dla każdego organizmu, bez względu na to czy jest to kilka żywych molekuł, kolonia bakterii, ludzkość czy wszystko, co żyje we wszechświecie.
Człowiek również jest komórką we wszechświecie. I jako zdrowa komórka, powinien pracować najpierw na wszechświat, a potem na siebie. Ma obowiązek kochać Boga bardziej niż wszystko, co łączy go z ziemią. Miłość do Boga powinna stanowić najważniejszy punkt oparcia, najwyższe szczęście człowieka na Ziemi. Nie powinien on bazować na ziemskich wartościach. Zrozumienie tego ma ogromne znaczenie. Do podświadomości, czyli w naszą duszę, przenika wszystko to, na czym najczęściej skupiamy uwagę. Jeśli człowiek myśli tylko o ziemskich wartościach i jest do nich bardzo przywiązany, zapominając o Boskości, przylega do ziemi nie tylko małą cząstką jego duszy, lecz całą duszą. Taki człowiek upodabnia się wówczas do komórki nowotworowej, która zapominając o organizmie, pracuje tylko na siebie. Proces ten należy powstrzymać, ponieważ degradacja struktur duchowych jest niebezpieczna dla całego wszechświata. Dlatego okresowo człowiek powinien być odrywany od ziemskich wartości poprzez choroby, urazy, nieszczęścia lub śmierć - w zależności od tego, na ile jego dusza jest uziemiona. Umiejętność przyjęcia tych zdarzeń jako ratunku zesłanego przez Boga jest umiejętnością oczyszczenia duszy. Odrzucenie pomocy przejawiającej się jako rozpad ziemskich wartości, powoduje jeszcze większe przylgnięcie do nich i rodzi agresję.
Jak ustalić czy dusza przylgnęła do ziemskich wartości? Bardzo prosto - świadczy o tym agresja. Właśnie ona jest sygnałem, że dusza zaczęła przywiązywać się do wartości ziemskich. Wyobraźmy sobie, że moja dusza przylgnęła do pieniędzy.
Wtedy automatycznie, chcę tego czy nie, powstaną we mnie emocje z tym związane: pogarda do nieposiadających pieniędzy, zawiść do mających ich więcej, nienawiść do okradających mnie, osądzanie tego, kto pożyczył i nie oddał na czas, żal z powodu tego, że nie potrafiłem zarobić więcej oraz niechęć do życia jeśli stracę pieniądze. Będę ciągle się o nie bał lub marzył o nich. Wszystko to będzie jeszcze mocniej przywiązywało mnie do ziemskich wartości, a moja dusza będzie stawała się coraz bardziej agresywna. Póki proces ten zachodzi w świadomości, nie jest niebezpieczny dla wszechświata, ponieważ świadomy intelekt związany jest z ciałem oraz jego potrzebami i jest jedynie maleńką częścią tego, co nazywamy duchem. Jest jak trucizna zbierająca się jesienią w liściach - dla drzewa jest nieszkodliwa, a liście i tak opadną. Natomiast jeśli przenika do korzeni, które odżywiają drzewo, wtedy staje się niebezpieczna. Agresja wypełniająca duszę staje się groźną trucizną dla wszechświata.
Im bardziej nienawidzę, osądzam i pogardzam, tym silniej moja dusza lgnie do ziemi i tym szybciej ta agresja przenika do mojej podświadomości, czyli do mojej duszy. Na im bardziej subtelne poziomy przenika, tym szybciej należy ją powstrzymać. Istnieją cztery warianty. Pierwszy z nich jest dobrowolny. Gdy czuję, że w moim życiu dzieje się coś niepożądanego, zaczynam pomagać ludziom, daję pieniądze na cele charytatywne albo w ogóle z nich rezygnuję. Jeśli tego nie robię lub nie potrafię oczyścić się w ten sposób, włącza się mechanizm przymusowy. Wariant drugi - albo muszę stracić pieniądze, albo mnie okradną. Jeśli nie czuję nienawiści do złodzieja i nie osądzam go, następuje oczyszczenie. Natomiast gdy osądzam, obrażam się lub pogardzam nim - nie przyjmuję najbardziej „oszczędzającego”, łagodnego wariantu oczyszczenia. Wtedy włącza się trzeci, bardziej surowy wariant: choroby, urazy, nieszczęścia. Gdy nie potrafię oczyścić się wewnętrznie, następuje ostatni wariant oczyszczenia - śmierć. Powstaje paradoks: moje życie jest ratowane przez okradającego mnie człowieka. Umiejętność przeciwstawiania się temu na zewnątrz i całkowita akceptacja wewnątrz jest umiejętnością uzdrowienia duszy, a w ostatecznym rozrachunku, także ciała.
Sergiej Łazariew
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Tego Ci duchy nie powiedzą...

Postautor: gaba75 » 23 sie 2015, 20:39

Drogi Mirku,

wszystko byłoby dobrze, ale....Nie można komuś powiedzieć, by nie przeżywał emocji.
Może fascynuje Cię Łazariew i wszystko byłoby dobrze w tym tekście, gdyby pan Łazariew i Ty Mirku, brał pod uwagę fakt indywidualności. Karmy. itd. Osobiście nie lubię słowa karma, ale to moja sprawa.
Zarzucałeś mi Mirku, że jestem zbyt emocjonalna, ale to moja emocjonalność uratowała mnie od niechybnej zguby, czyli od życia z kimś kto o duchowości wie tyle, co nic. Każdy ma swoje życie,swój plan i żyje wg niego i spotyka się z ludźmi mniej lub bardziej lubianymi. Lub nawet żyje sam w bliskości z naturą.
Drażni mnie fakt, że niektórym nie podoba się życie innych i na siłę chcą go zmienić. Ulepszyć tak, ale dlaczego zmieniać coś, co ma swój rytm i żyje wg swej obranej ścieżki życiowej.
Ja żyję wg zasad. Swoich zasad. Jeśli je łamię, to albo świadomie, albo pod przymusem. Jesli ktoś robi coś pod presją innych, to jest to nienaturalne i skazane na klęskę. Należy zawsze walczyć. Szukać metod, pytać o rady. Bo kto pyta nie błądzi, a kto szuka ten znajdzie.
Natknęłam się ostatnio na forum na wzmiankę o nienawiści. Pisał Hansel. I różne były odpowiedzi na jego dylemat. Ja odpowiem tak,i w tym temacie. Przezywać emocje jest rzeczą ludzką. Ja jestem emocjonalna i powiem wprost, że ukrywanie prawdziwych uczuć pod maską spokoju jest dla mnie okropnym okrucieństwem. Lepiej uwolnić złe emocje i szczerze polecam w tym miejscu obejrzenie film pt "Dwóch gniewnych ludzi", oraz przeczytanie ze zrozumieniem" BHAGAVAD- GITĘ Taka Jaką Jest". Zakup książki uczyniłam w czasie pobytu w tymże miesiącu na wakacjach podczas Festiwalu Indii w Rewalu i nie żałuję. Po lekturze Księgi Duchów, Księgi Mediów, Odważnych dusz, Ewangelii Wg Spirytyzmu, Przebudzeniu, Radykalnym Wybaczaniu i w czasie lektury Hejnału- bo wciąż czytam i robię zapiski- BHAGAVAD - GITA, jest jakby uzupełnieniem. Poza Bhagavad - Gitą kupiłam jeszcze książkę pt W obliczu śmierci i też przestudiowałam i również polecam. Powiem więcej to, co jest zapisane w Bhagavad-Gicie ja porównuję do tego, co przedstawia nam Agni w Hejnale. Tak więc mogę spokojnie powiedzieć, że i Agni i jej podobnym ludziom na całym świecie należy się hołd,za odwagę, szczerość, uczciwość. Za dzieło,które stworzyła z innymi, by jeszcze nie przebudzeni mogli się przebudzić, by wielu zrozumiało, to, co Ty Mirku przedstawiasz słowami Łazariewa, że wszyscy jesteśmy zsynchronizowani z Najwyższym, z Bogiem i co do tego nie ma wątpliwości. Że istnieje życie po życiu i że duchowość i materializm, to dwie różne rzeczy. Ze powinno się zrozumieć sens karmy, ale nie jak przedstawia to wielu ludzi, że jak sobie pościelesz w tym życiu tak się wyśpisz- o nie. Należy zrozumieć sens karmy, a najlepiej przedstawia to Hejnał i Bhagavad- Gita. Tylko czy każdy te treści zrozumie, ciśnie się pytanie. Jesli ktoś czegoś nie rozumie, powinien wybrać się do kogoś,kto przedstawi mu to lepiej, żeby zrozumiał. Ja dzięki Bogu trafiłam na to forum i wiele dzięki temu zyskałam.
Wielu ludzi wynoszonych jest na piedestały,o wielu się pisze szumne powieści, tworzy scenariusze do słynnych filmów, dlaczego,- ja się pytam,- nie stworzono jeszcze filmu o Agni? O Hejnale. O wielkich Polakach, którzy tworzyli wielkie dzieło jakim jest Hejnał. To się czyta z głębokim szacunkiem. Przynajmniej ja doznaję takich wzniosłych uczuć czytając to dzieło. Przebrnęłam co prawda dopiero przez pierwszy rok, ale jestem zadowolona i ciekawa co odkryją przede mną następne karty, tego dzieła.
Mam nadzieję, że Mirek wybaczy mi RADYKALNIE czy też nie,to że wpisałam w jego temat te moje myśli, które staram się pisać szczerze i w chwili natchnienia. Potem pewnie nie płynęłyby z serca.

Hansel, nie myśl sobie, że mnie nie ogarnia nienawiść do ludzi. Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie ona zawsze jest potrzebą chwili. Kiedy już nienawiść mija pozostaje mi tylko czekać na zwycięstwo. Ci co Cię ranią, choć Ty wiesz, że rana jest nieproporcjonalna do Twej energii życiowej pozytywnej, na pewno "zapłacą" jeszcze w tym życiu za walkę, jaką podjęli z człowiekiem, którego nie powinni do walki wyzywać, bo wygrana jest zawsze po odpowiedniej stronie, po stronie dobra. Sprawiedliwość istnieje i nie ma żadnej wątpliwości, co do tego, a walczyć należy. Poczytaj Hansel Bhagavad Gitę Taką Jaką Jest a zrozumiesz wszystko. Ja Ci tego nie wyjaśnię, ale tam znajdziesz odpowiedź na swoje wątpliwości.

Pozdrawiam wszystkich

Gaba
gaba75
 
Posty: 848
Rejestracja: 15 kwie 2014, 11:20

Re: Tego Ci duchy nie powiedzą...

Postautor: Nikita » 24 sie 2015, 08:41

Gaba to naprawde bardzo madre co napisalas. Kazdy czlowiek ma swoje emocje i sa one prawdziwe i nie nalezy sie ich wstydzic i ich ukrywac a szczegolnie pod maska spokoju...O wiele dalej zajdzie ten, ktory jest szczery wobec siebie i nie oszukuje sie. Budda mowil aby byc uwaznym tzn patrzec na siebie i dostrzegac w sobie wszystko to co jest. Jezeli bedziemy sie oklamywac i udawac spokoj to nic nam to nie da...zaden rozwoj sie nie dokona. Rozwoj nie dokonuje sie w sferze intelektualnej ale przede wszytskim w sferze emocjonalnej i uczuciowej....

Bhagavad Gite tez mam i czytalam. Bardzo fajna ksiega. Pozdrawiam!
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Tego Ci duchy nie powiedzą...

Postautor: Hansel » 24 sie 2015, 11:02

A Łazariew to skąd czerpie swoją wiedzę ?
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Tego Ci duchy nie powiedzą...

Postautor: Xsenia » 24 sie 2015, 11:14

Nikita pisze: Kazdy czlowiek ma swoje emocje i sa one prawdziwe i nie nalezy sie ich wstydzic i ich ukrywac a szczegolnie pod maska spokoju...O wiele dalej zajdzie ten, ktory jest szczery wobec siebie i nie oszukuje sie.

Tak, ale nasze emocje nie mogą ranić innych, bo jeśli to robią, to wtedy się nie rozwijamy. Dlatego nie trzeba się wstydzić własnych emocji, ale jednak trzeba nad nimi panować.

I tak, wiem że to trudne....
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Tego Ci duchy nie powiedzą...

Postautor: Achill » 24 sie 2015, 11:38

Emocje są podstawą w świecie duchowym, próba ich kontrolowania, panowania nad nimi jest z zalożenia zła i w moim rozumieniu wbrew naturze.

To nad czym jednak powinnismy panować to ... zło które z tego wynika.

Rozpacz czy uraza nie powinny pchac nas do gniewnego ataku, niesłusznych oskarżeń czy zemsty a do zrozumienia nas samych i świata i dlatego samo doświadczenie rozpaczy czy urazy jest nam potrzebne.
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Tego Ci duchy nie powiedzą...

Postautor: Nikita » 24 sie 2015, 11:45

Jestesmy tylko ludzmi, jeszcze nie aniolami. Staram sie nie ranic ale czasami mnie emocje poniosa...i potrafie ugryzc...chyba nie przypadkowo mam ascendent w skorpionie. Tak widze moje wady i staram sie nad nimi pracowac i chyba jakis postep jest bo kiedys bylam duzo gorsza. :?
Wazne ejst dla mnie, ze ja to widze i ze sie nie oszukuje jaka to jestem wspaniala i uduchowiona...no a ludzie mi w tym pomagaja bo testuja mnie i pokazuja gdzei jestem. Dlatego nawet takie pisanie na forum moze byc rozwojowe. Przede wszystkim musi byc jednak szczerosc wobec siebie i innych. Ja wole osoby szczere , ktore mi nawet cos tam dopna niz nieszczere a mile....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Tego Ci duchy nie powiedzą...

Postautor: Xsenia » 24 sie 2015, 14:32

I tak trzymaj Nikita :) I warto pamiętać, nikt nie jest idealny....
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Tego Ci duchy nie powiedzą...

Postautor: 1Prawda1 » 24 sie 2015, 20:40

Emocje są podstawą w świecie duchowym, próba ich kontrolowania, panowania nad nimi jest z zalożenia zła i w moim rozumieniu wbrew naturze.


Rozpacz czy uraza nie powinny pchac nas do gniewnego ataku, niesłusznych oskarżeń czy zemsty a do zrozumienia nas samych i świata i dlatego samo doświadczenie rozpaczy czy urazy jest nam potrzebne.


Pełna zgoda. A głębi temu też nie brak.
Bogiem jest niebo, fachowo: Świat Idei
Oto rzecz, która przez nasze ograniczenia potrafi szkodzić, czy będzie, czy nie będzie w określonej chwili używana: wiarygodność
https://www.youtube.com/watch?v=AYPcf2pbrYo
Awatar użytkownika
1Prawda1
 
Posty: 1143
Rejestracja: 31 maja 2015, 23:31

Re: Tego Ci duchy nie powiedzą...

Postautor: gaba75 » 24 sie 2015, 21:57

Również podpisuję się pod Achillesowską mądrością życiową obiema rekami a nawet i nogami :lol: ;) ...tej drugiej umiejętności mi brak, ale kto wie, kto wie...może jak dojdę do ideału....to zdobędę dodatkową sprawność. :) ;)

Nikita, to super, że czytałaś Baghavad Gitę. Będę miała z kim pogadać i wymienić się spostrzeżeniami.

Xseniu, ja tam wolę jak ktoś ma emocje, bo wtedy wiem, że mam do czynienia ze zdrowym człowiekiem. Gorzej gdy złość przeradza się w atak czy to fizyczny czy psychiczny, wtedy należy się bronić i walczyć. Granica jest cienka, i tylko ktoś kto wie kiedy powiedzieć stop, zna te granice. Rewolucja w życiu wtedy jest nieunikniona, tak jak stało się to u mnie. Wszystko opiera się na świadomości. Należy uświadomić sobie, że każdy przeżyje życie tak, jak mu to przeznaczone. I nikt i nic nie jest w stanie zmienić przeznaczenia. Siła Miłości jest wielka i tylko nieświadomy człowiek nie rozumie faktów jakimi są narodziny, śmierć i rozwój. Gdy dotrze do jego świadomości, że rozwój jest nieunikniony, będzie szukał okazji, by dotrzeć do Domu Ojca. I przeżyć kolejne wcielenia, tak jak mu to przeznaczone.
gaba75
 
Posty: 848
Rejestracja: 15 kwie 2014, 11:20

Następna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 4 gości