cthulhu87 pisze:Pablo diaz pisze:ie ma czasu na niepokoje((to nic nie wnosi ),to już przerabiałem w poprzednich wcieleniach
ja na przykład martwiłbym się, gdyby moi bliscy zadawali się z tą wspólnotą, nie chciałbym, aby do niej przynależeli - właśnie ze względu na psychomanipulację i sekciarskie praktyki. I nie wynika to z mojej nietolerancji, bo nie miałbym nic przeciwko, gdyby np. wybrali luteranizm, bahaizm czy cokolwiek innego, niebudzącego tego rodzaju kontrowersji.
Każdy jest indywidualną jednostką ,powinien doświadczać swoich wyborów czy to Ś.J ,czy cokolwiek innego.
Martwić się?Można,ale to nic nie wniesie dla naszego ducha, lub (może wnieść zrozumienie),że po pewnym czasie wywnioskujemy,że bliski tak wybrał,bo jego duch w ten sposób rozumie Boga i Jego prawa ,najzwyczajniej musi tego doświadczyć.
Pamiętajmy,że w życiu przerabiamy poszczególne lekcje ,czy to wybaczanie,czy nie osądzanie,czy chciwość... praca nad ego,a w każdej ,,świątyni,,czegoś się nauczymy.

