autor: cthulhu87 » 28 lip 2015, 20:24
Wybitny fizyk i parapsycholog brytyjski, Oliver Lodge, tak streścił swoje stanowisko w tej kwestii (myślę, że zbieżne w dużym stopniu ze spirytyzmem): "Czy można rzeczywiście wyobrazić sobie, iż pamięć zdarzeń całego życia pozostaje w skupieniu w pulchnej masie mózgowej, której drobiny są w stanie ciągłego ruchu? Jest to cudowny mechanizm przedstawiający splot połączeń włóknistych, wskazujących jak ważny jest narząd, jeśli ma być zdolny do utrzymywania związków między inteligencją i materią i o ile wyżej stoi ponad wszelkim wynalezionym przez człowieka mechanizmem. Lecz instrument sam nie stanowi inteligencji: przenosi myśl, ale jej nie tworzy”.
Henri Bergson dorzuca do tego następujące spostrzeżenia: "Świat pozostawiony samemu sobie podlega nieuchronnym prawom. W warunkach zdeterminowanych materia zachowuje się w sposób zdeterminowany. Nic z tego, co czyni, nie jest nieprzewidywalne: gdyby nasza wiedza była kompletna, a nasza moc obliczania nieskończona, z góry wiedzielibyśmy wszystko to, co zdarzy się w nieorganicznym wszechświecie materialnym, w jego masie i jego elementach, tak jak przewidujemy zaćmienie Słońca czy Księżyca. Krótko mówiąc, materia jest inercją, geometrią, koniecznością. Wraz z życiem pojawia się jednak ruch nieprzewidywalny i wolny. Istota żywa wybiera lub skłania się do wybierania. Jej rolą jest tworzyć. W świecie, w którym cała reszta jest zdeterminowana, otacza ją sfera niezdeterminowania. Skoro w celu tworzenia przyszłości trzeba przygotować jakąś jej część w teraźniejszości, skoro przygotowanie tego, co będzie, może dokonać się jedynie z użyciem tego, co było, życie angażuje się od początku w zachowywanie przeszłości i antycypowanie przyszłości w trwaniu, w którym przeszłość, teraźniejszość i przyszłość wkraczają w siebie nawzajem i tworzą niepodzielną ciągłość: owa pamięć i antycypacją są, jak widzieliśmy, samą świadomością. I to właśnie dlatego świadomości przysługuje cecha – nawet jeśli brak jej w praktyce – koekstensywności wobec życia.
Świadomość i materialność przedstawiają się więc jako radykalnie różne,
a nawet przeciwstawne formy egzystencji, które przyjmują jakiś modus vivendi i układają się lepiej lub gorzej między sobą. Materia jest koniecznością, świadomość jest wolnością; na próżno jednak przeciwstawiają się sobie nawzajem, życie znajduje środek, by je pogodzić. Chodzi o to, że życie jest właśnie wolnością włączającą się w konieczność i obracającą ją na swą korzyść. Byłoby ono niemożliwe, gdyby determinizm, któremu posłuszna jest materia, nie mógł rozluźnić swej surowości. Załóżcie jednak, że w pewnych momentach, w pewnych punktach, materia oferuje pewną plastyczność – tam właśnie zamieszka świadomość. Zamieszka tam w skromnej postaci; następnie, raz usadowiona, rozszerzy się, powiększy swe posiadłości, by wreszcie posiąść wszystko, ponieważ dysponuje ona czasem i ponieważ najmniejsza ilość nieokreśloności, sumując się w nieskończoność sama z sobą, da tyle wolności, ile trzeba. […] […] w całej ewolucji życia na naszej planecie widzę przechodzenie świadomości twórczej przez materię, wysiłek wyzwalania, silą genialności i wynalazczości, czegoś, co pozostaje uwięzione u zwierzęcia i co w postaci ostatecznej ujawnia się jedynie u człowieka."
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl