Lęk przed smiercią w kulturze Zachodu

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Lęk przed smiercią w kulturze Zachodu

Postautor: atalia » 01 mar 2010, 14:03

Ludwig Wittgenstein:
"W życiu terazniejszym smierć nie istnieje.Śmierc nie jest wydarzeniem z życia,smierci się nie przeżywa."

My,ludzie Zachodu,w ciagu całego naszego życia udajemy,że śmierć nie istnieje.Mysl o niej zostaje usunięta do najgłębszych zakamarkow umysłu i zamknięta na klucz,tak ,aby bron Boże nie wychynęła na światło dzienne.
W chrzescijanstwie smierc łączy się z grzechem poierworodnym i szatanem.Traktuje się ją jako wroga,z którego szponów może nas wybawić tylko Bóg,prowadząc nas do zycia wiecznego.
Lek przed śmiercią jest strachem przed nieznanym.Myśl,że z chwilą ustania czynności życiowych organizmu przestaniemy istnieć,wprawia nas w poczucie beznadziei ,bezsensu naszej egzystencji oraz daremności wszelkich naszych ziemskich poczynań;czyżbyśmy my,ludzie, byli li tylko pyłem,prochem,trzciną na wietrze?A co sie stanie z naszymi uczuciami,najcenniejszymi wspomnieniami,ogromem wysiłku włożonego w doskonalenie umysłu-czy to wszystko ma przepaśc w otchłani niebytu?

Refleksje takie sprawiają,ze ludzie traktują śmierć jako tabu,coś o czym nie da się. myśleć,a tym bardziej mówić.Spróbujmy porozmawiać np.ze znajomymi z pracy o śmierci i umieraniu-każdy będzie skrzętnie omijał ten temat,zmieniając go na inny lub całkowicie ignorował nasze uwagi.W najlepszym przpadku będziemy uchodzili za ludzi nietaktownych a w najgorszym spotkamy się z ostracyzmem.
Ludzie Zachodu zdają się zachowywac tak,jakby śmierć dotyczyłą "tych innych" ,lecz na pewno nie ich samych.

Dopiero osobista tragedia,jak śmierć osoby bliskiej powoduje,iz zaczynamy brać pod uwagę ewentualność,że my teś kiedyś umrzemy.

Mma potęzne wyrzuty sumienia,iż ukrywałam przed moim synem fakt,że jego choroba jest z rodzaju smiertelnych i tym samym nie dałam mu możliwości duchowego przygotowania się do odejścia.Zresztą w tamtym czasie sama od siebie odsuwałam myśl,że Rafał moze umrzeći byłam osobą tak naprawdę niewierząca.

Błędy,błedy...Nie wiem,czy on mi je wybaczył.Gdybym wtedy była wiedziała to,co wiem teraz...

Jedno jest pewne-nie boję się śmierci i jestem gotowa odejsc w każdej chwili.Mam już dość trudów tego wcielenia,czuję się taka zmęczona...

Zakończę pytaniem:czy naszym OBOWIĄZKIEM jest rozmawianie z ludzmi na temat umierania i śmierci?A jesli tak,to jak to robić?
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Lęk przed smiercią w kulturze Zachodu

Postautor: konrad » 01 mar 2010, 14:20

Myślę, że ludzie zachodu boją się śmierci z dwóch powodów:
1) nie wiedzą, co ich czeka
2) boją się, że czeka ich coś złego (każdy ma na koncie sporo grzeszków, więc podświadomie obawia się piekła i wiecznego potępienia)
Łatwiej jest więc śmierć ignorować albo traktować jako temat tabu.

Jeśli chodzi o mnie, ja śmierci się nie boję, bo wiem, że nie jest aż tak groźna. Jest we mnie taka zdrowa ciekawość tego, jak to będzie wyglądało, ale nic poza tym. Nie oznacza to też, że chciałbym śmierć przyspieszać. Mam jeszcze sporo do zrobienia tu na Ziemi.

A jak z ludźmi rozmawiać? Myślę, że to naprawdę trudne pytanie i tu ciężko o jakąś odpowiedź. Także dlatego, że śmierć jest u nas traktowana jako temat tabu, temat wstydliwy. Nawet jeśli dla nas przestaje ona takowym być, dla naszego rozmówcy już niekoniecznie.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Lęk przed smiercią w kulturze Zachodu

Postautor: vinitor » 01 mar 2010, 16:08

konrad pisze:A jak z ludźmi rozmawiać? Myślę, że to naprawdę trudne pytanie i tu ciężko o jakąś odpowiedź. Także dlatego, że śmierć jest u nas traktowana jako temat tabu,

Czy aby tabu? A po co w ogóle o niej rozmawiać? Nie jest to ciekawy temat i przypomina raczej szarugę jesienną. Nic na siłę. Umysł musi dojrzeć i odczuwać taką potrzebę.
Jedni lubią komedie, inni przepadają za dramatami. A co lubią Duchy uwięzione w ciele?
Jeżeli ktoś się truje nikotyną lub innym paskudztwem, to jaki dla niego będzie temat najlepszy? Czy uwzględniają konsekwencje swego "odżywiania"? Przeważnie nie. A zatem rozmowa o śmierci, dniach ostatnich jego ziemskiej egzystencji staje się rzeczą obojętną, nie cieszy się zainteresowaniem, bo i po co.
Chrześcijanie mają wskazówki i wytyczne ale ilu z nich głębiej się nad nimi zastanawia?
Wniosek?
Nie jest ważne miejsce w którym się stoi lecz co się robi, jaki to ma sens i do czego prowadzi.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Lęk przed smiercią w kulturze Zachodu

Postautor: atalia » 01 mar 2010, 16:22

Jak ja,Konradzie,lubie Twoje rzeczowe odpowiedzi!

Chodziło mi o to,czy my,ludzie jako tako uświadomieni duchowo,mamy obowiązek moralny dzielenia się swoja wiedza;albo,czy będąc spirytystą,powinno się szerzyć posiadaną wiedze wsród społeczenstwa,ergo czy można to traktować jako jeden z elementow niesienia miłosierdzia duchowego.

Konradzie,jesteś człowiekiem młodym,gdzie Ci do odchodzenia,ale ja...
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Lęk przed smiercią w kulturze Zachodu

Postautor: atalia » 01 mar 2010, 16:40

Jasne,Vinitorze,że można zignorowac ten temat.Bo czyż zwierzęta czują potrzebe rozmyślania lub co więcej rozmawiania o smierci?
Z pewnością dobrze sie z tym czują.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Lęk przed smiercią w kulturze Zachodu

Postautor: Melys » 01 mar 2010, 17:06

mysle ze mamy taki obowiazek - rozmawiac o smierci. Oczywiscie z tymi którzy chca słuchac, którzy sa ciekawi.

to tak jak z kupą / sory / jestem na etapie moze dlatego - małe dzieci nie wiedza co to kupa, nawet sa ksiazki uswiadamiające.. pampersy skutecznie zagłuszaja wszystko co wieże sie z kupa. Kiedys była tetra wiec nie sposób bylo sie nie pobrudzic. Dzis problem wyeliminowany, pachnace pieluchy, chusteczki. I Dwu latek moze nie zdawac sobie sprawy co z niego wyłazi.
Ale ja jako swiadoma matka ucze, pokazuje co to kupa i mam sukcesy, moje roczne dziecko wie ze kupa be i fuj.

i temat smierci tez be i fuj dla wielu a tu chyba powinnismy uswiadomic ze nie! tak nie jest.
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 13:13
Lokalizacja: Łódź

Re: Lęk przed smiercią w kulturze Zachodu

Postautor: Luperci Faviani » 01 mar 2010, 17:22

Ja rozmawiam z ludźmi na ten temat nawet, gdy słuchają mnie z ironicznym uśmiechem na twarzy. Choć dzisiaj niedowierzają, może w przyszłośći, jeśli nadejdą ciężkie dla nich chwile, przypomną sobie moje słowa. Ich sprawa, co zrobią z nabytą wiedzą. Na pewno jestem zdecydowanym przeciwnikiem unikania tematu.
atalia pisze:Bo czyż zwierzęta czują potrzebe rozmyślania lub co więcej rozmawiania o smierci?
Z pewnością dobrze sie z tym czują.

Nie możemy żyć jak zwierzęta. Z takim podejściem moglibyśmy zakopać cały dorobek intelektualny i kulturalny ludzkości, i wróćić na drzewa zaspokajać potrzeby biologiczne. Czy o to nam chodzi?
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Lęk przed smiercią w kulturze Zachodu

Postautor: konrad » 01 mar 2010, 17:42

Myślę, że o śmierci warto rozmawiać, bo to jedyna rzecz, która każdego czeka. Jedyna, która pokazuje, że nie ma różnicy między wygłodzonym dzieckiem z Haiti i bogaczem, który zamawia w restauracjach wino za kwoty, za które można by kupić jedzenie dla kilkunastu osób. Gdy umierają, różnice między nimi się zacierają... Przed śmiercią nikt nie może uciec. Dlatego jest to chyba zdarzenie, które najbardziej zmusza do refleksji. Trudnej refleksji nad tym kim jesteśmy, po co żyjemy na Ziemi, jak powinniśmy wykorzystać nasz czas tutaj. I powinni o tym myśleć ateiści, katolicy, buddyści i wszyscy inni - śmierć spotka każdego z nas. Ale że refleksja to trudna, ludzie wolą unikać tematu. Jedyne pocieszenie jest takie, że praktycznie każdy, nawet przez ułamek sekundy, o śmierci pomyśli... Na chwilę przed tym, gdy ona nadejdzie... Tyle że będzie już za późno na jakiekolwiek wnioski. Przynajmniej jeśli chodzi o to życie, bo jak wiadomo, osoba ta odradzać się i umierać będzie jeszcze setki razy, o ile nie więcej.

atalia pisze:Chodziło mi o to,czy my,ludzie jako tako uświadomieni duchowo,mamy obowiązek moralny dzielenia się swoja wiedza;albo,czy będąc spirytystą,powinno się szerzyć posiadaną wiedze wsród społeczenstwa,ergo czy można to traktować jako jeden z elementow niesienia miłosierdzia duchowego.


Zgadzam się. Dlatego to właśnie staram się robić od kilku lat, choć łatwe zadanie to nie jest :D

atalia pisze:Konradzie,jesteś człowiekiem młodym,gdzie Ci do odchodzenia,ale ja...


Taki młody już nie jestem, ale prawdą jest, że mi się nigdzie nie spieszy :)
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Lęk przed smiercią w kulturze Zachodu

Postautor: atalia » 01 mar 2010, 19:43

Zauwazcie,w jaki sposób zinstytucjonalizowano śmierć w tzw."cywilizowanych krajach".Chory umiera w szpitalu,następnie ciałem zajmuje się zakład pogrzebowy,pózniej wkracza ksiądz,wszystko odbywa się tak kulturalnie,czysto, higienicznie;na dobrą sprawe można w ogóle na oczy na widzieć zmarłego-i chyba o to chodzi-po co zaprzątać sobie głowe tak nieprzyjemnymi sprawami.Pogrzebano,przyklepano,uroniono parę łez,zapomniano,i tak chyba ma się to odbywać w środowisku ludzi nowoczesnych i kulturalnych -śmierć jest taka nieestetyczna.

Cieszę sie(o ile w tym wypadku można użyć tego słowa),że mój syn umarł w domu,w otoczeniu kochających osób.Tyle mogliśmy mu dać.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Lęk przed smiercią w kulturze Zachodu

Postautor: Przepol » 01 mar 2010, 21:20

Atalia - należy wziąć też pod uwagę że człowiek umierający nie jest "targetem" mediów, firm czy różnych instytucji. Na nim nie skupia się uwaga. Może to mielenie tematu ale to samo dotyczy ludzi starszych (choć w mniejszym stopniu - pojawiają się czasami w reklamach). Żyjemy szybko, konsumujemy szybko i odchodzimy szybko. Przez ten czas mamy zarabiać i wydawać pieniądze. Ludzie wyłamujący się od tej zasady wypadają poza społeczeństwo. Jest takie powiedzenie że dawniej pracowano i bawiono się do utraty sił. Dziś wszystko jest szare i obojętne . Praca nie zadowala a na zabawe nie ma się siły po pracy.
Przepol
 
Posty: 82
Rejestracja: 20 lis 2009, 22:01

Następna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości