Riko pisze:Miałem na myśli to o czym wszyscy wiemy - że stworzony przez człowieka system odpowiedzialności za złe uczynki jest coraz lepszy,ale wciąż niedoskonały.Kary nakładane na ludzi przez ziemskie prawo często są nieadekwatne do czynów i zamiarów jakie ludźmi kierowały.Jedynie Bóg jest w stanie dostrzec każdy,najdrobniejszy nawet aspekt naszego postępowania i w swojej mądrości sumując nasze przewinienia potrafi dać nam szansę ich odkupienia,która w skali swej trudności precyzyjnie odpowiada wadze naszych uczynków.
Wiem o co ci chodzi. O to, że nie każda kradzież, czy inne przestępstwo jest tak samo złe. Ktoś ukradł, idzie siedzieć. A dopiero Bóg jest w stanie spojrzeć na tą kradzież z każdego aspektu. Np. ukradł jedzenie dla własnych dzieci itp.
Riko pisze:Nie zrozumiałaś mnie,tak jak chciałem zostać zrozumiany więc postaram się doprecyzować.
Jednak zrozumiałam cię bardzo dobrze

Oczywiście, że dużo większe zasługi miałbyś gdybyś sam podszedł do potrzebującego i zaproponował mu pomoc. I o to mi chodziło

Jezus nie dość, że nie podszedł do tej potrzebującej kobiety, to jeszcze ją ignorował, a potem porównał do psów. Tak się nie zachowuje człowiek, który jest miłosierny i miłuje wszystkich. I właśnie takie zachowanie odrzuca mnie od niego i dlatego tak buntuję się, gdy ktoś mówi, by żyć i zachowywać się według nauk moralnych Jezusa.

Riko pisze:Pomysły nie bedące w sprzeczności z logicznym rozumowaniem i moralnymi naukami Jezusa.
Mirek pisze:Gdy ktoś potrzebuje pieniędzy aby popełnić samobójstwo, to dając mu je uważasz, że zrobiłeś dobry uczynek? Bo był w potrzebie?
Mirku, gdy ktoś prosi o pieniądze, to nie mówi na co chce je przekazać. Nikt nie powie: "daj mi pieniądze, bo za nie chcę się zabić.". I znowu, jeśli ktoś daje proszącemu pieniądze, a ten wykorzysta je by się zabić, to nie wina pomagającego. Odpowiedzialny za samobójstwo jest tylko i wyłącznie samobójca.
Riko pisze:Teraz jeszcze wyobraźmy sobie tę osobę,uzależnioną od czegokolwiek,która codziennie prosi nas o pomoc.Pomagamy,dajemy pieniądze,ale widząc że nasza pomoc jest marnotrawiona,pewnego dnia mówimy dość i nie dajemy już jej przysłowiowej monety.Wyobraźmy sobie Boga,patrzacego na nasze życie.Patrzy na nasze błędy,jednak za każdym razem gdy upadamy daje nam jeszcze jedna szansę na poprawę,jeszcze jedną monetę.Jednak jego wiara w nas nie upada,wybacza za każdym razem i daje szansę na poprawę.
To też nie jest do końca tak. Czasem osoba uzależniona musi sięgnąć dna by zrozumieć jak źle postępuje i zacząć naprawiać swoje błędy. Dawanie pieniędzy w tym przypadku, to nie pomoc, tylko utwierdzanie pijaka w pijaństwie. To tak jakby samemu dawać narkotyki narkomanowi. To nie pomoc. Pomocą będzie nie dawanie pieniędzy, ale tak jak napisał Mirek, jedzenia, ubrań itp.