Byłem z dziewczyną na wakacjach u brata, wakacje mijały ciekawie itd...
Pewnego razu w nocy przyśniło mi się(coś w design liquid dreamu) że wstałem z łóżka, wyszedłem do pokoju obok do którego wpadł mężczyzna rzucający na ziemie walizkę, do której po chwili podszedłem... otworzyłem ją i znalazłem w środku poćwiartowanego człowieka... dodam, że podobny sen miała moja siostra pare lat wstecz. (Często mamy dziwne sny, jak byłem mały ponoć widziałem bardzo dużo duchów, jednego zapamiętam na zawsze, ale o tym nie dzisiaj)
Rano po przebudzeniu dowiedziałem się, że moja siostra jedzie na pogrzeb byłego teścia. Nie wiedziałem co o tym myśleć, ale jako, że zawsze mówimy sobie o dziwnych snach ze sobą związanych to ją o tym poinformowałem. Po ubraniu się, umyciu zębów itd. poszliśmy zwiedzać, coś dziwnego ciągle odpychało mnie od bazaru, a moja dziewczyna chciała na niego wejść, bo uwielbia kupować rupiecie. Nie weźcie mnie za pantofla
