Mirek pisze:To mnie popraw Marcinie.
Spirytyzm powstał w połowie XIX wieku we Francji wskutek dotarcia tam fali zainteresowania fenomenem wirujących stolików i innych metod prowadzenia seansów, stosowanych przez spirytualistów anglosaskich. Popularność tego fenomenu, skłoniła Kardeca jako badacza, a nie jako proroka, do zajęcia się tym tematem.
Kodyfikacja spirytystyczna opiera się zatem na wiadomościach zaczerpniętych przez Kardeca i Paryskie Towarzystwo Studiów Spirytystycznych od mediów, które były też sprawdzane i rozszerzane o wiadomości otrzymywane w innych ośrodkach spirytystycznych.
Nie słyszałem o Koranie według spirytyzmu, ani o Talmudzie według spirytyzmu.
Po pierwsze, musisz zauważyć, że Ewangelia nie jest własnością katolików. Nawet więc, jeśli byłby to argument za tezą, że spirytyzm wywodzi się od katolicyzmu, byłby chybiony - bardziej pasowałby już do tezy, że wywodzi się od protestantyzmu, gdzie do wiedzy czerpanej z Biblii zawsze przywiązywano zasadniczą rolę (sola scriptura), dużo większą niż w katolicyzmie. Jest jasne, że ewangelia jest źródłem/zapisem historycznym pewnych zdarzeń, z którego czerpią różne nurty chrześcijaństwa, a nawet ruchy, które do chrześcijaństwa nie przynależą.
Po drugie, zwróć uwagę na kolejność powstawania kodyfikacji spirytystycznej. Najpierw mamy pewne zjawiska, pewną metodę i pewne informacje uzyskane na mocy tej metody.
Dopiero potem analizujemy różne księgi i tradycje pod kątem zgodności wiedzy tam zawartej z naukami otrzymanymi od Duchów.
W ten sam sposób podchodzi się w spirytyzmie np. do postaci Sokratesa jako do prekursora niektórych z tych idei, a przecież bez wątpienia byłoby nadinterpretacją mówienie, że spirytyzm wywodzi się od Sokratesa.
Podobnie, jeśli spirytyści twierdzą, że mity zawierające stwierdzenia o istnieniu bóstw opiekuńczych w starożytności to zapis historyczny manifestacji duchów, nie oznacza to, że spirytyzm wywodzi się od tych mitów.
Zwróć uwagę na bardzo ważną rzecz: w spirytyzmie Jezus nie jest bogiem, a więc cały gmach teologii katolickiej, dla której jest to rzecz fundamentalna, przestaje mieć w tym punkcie sens.
Objawienia, cudowne uleczenia, otrzymywanie przez proroków znaków i wiadomości od Boga - dla spirytysty są to po prostu zjawiska mediumiczne.
Prorocy, apostołowie - to media. Bardzo silnie akcentuje to np. Leon Denis w pracy Chrystianizm i spirytyzm, a Conan Doyle opisując rozmowę Jezusa z Mojżeszem i Eliaszem przedstawia to zdarzenie niemal tak, jakby to był seans materializacyjny.
Koran według spirytyzmu nie powstał wprawdzie (może kiedyś powstanie, byłoby to bardzo interesujące), ale powstały już ciekawe opracowania dot. np. zgodności elementów wiary muzułmańskiej ze spirytyzmem - dla przykładu, kiedyś w naszym kwartalniku spirytystycznym ukazał się artykuł o dżinach w islamie i zgodności tych wierzeń z kodyfikacją spirytystyczną
Myślę, że reinkarnacjonizm, odrzucenie boskości Jezusa, a także takich elementów tradycji katolickich jak odpusty czy kult relikwii, i wiele, wiele innych rzeczy, o których można by tu pisać całe elaboraty - czynią ze spirytyzmu raczej nurt duchowości oparty na specyficznej metodzie (nawiązującej do pozytywistycznego kultu nauki), inspirowany szeroko pojętym chrześcijaństwem i po troszę myślą starożytnych Greków (pitagoreizm, Sokrates), ale na pewno nie jest to jakieś przetworzenie czy zreformowanie katolicyzmu.
