Zawiłości spirytyzmu

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Melys » 26 sty 2010, 12:09

Po pierwsze, dlaczego mamy zakładać, że świat jest albo biały, albo czarny? Że zawsze da się na każde pytanie udzielić jednoznaczną odpowiedź? Gdyby tak było sprawy sądowe trwałyby krótko, a książki do etyki miałyby ledwie po kilka stron. By ocenić daną sytuację, należy zawsze przyjrzeć się wszystkim okolicznościom, które są z nią związane. dokładnie

wszystko jest wzgledne.

A my tu czasem chcemy wszystko powyjasniac, podkreslic i zapisac. Przeciez tak sie nie da. I dlatego zaprzeczanie, podważanie i skreslanie czasem po prastu nie ma sensu i tak nie da sie tego rozstrzygnac, przegadac.

ja na to czasem tak - Twoja racja, mój spokój.
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 13:13
Lokalizacja: Łódź

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: konrad » 26 sty 2010, 16:37

Melys pisze:ja na to czasem tak - Twoja racja, mój spokój.


W sumie prawda :) Vinitor ma rację twierdząc, że KD nie odpowiada wprost na niektóre pytania. Moim zdaniem jednak nie przeszkadza to temu dziełu być jednym z tych, które potrafią najbardziej podnieść ludzi na duchu, zmienić ich życie na lepsze czy też po prostu pozytywnie nimi wstrząsnąć :)
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Luperci Faviani » 27 sty 2010, 19:48

konrad pisze:W sumie prawda :) Vinitor ma rację twierdząc, że KD nie odpowiada wprost na niektóre pytania.


Wszystko to, co możemy nazwać "paranormalnym" jest jakąś cząstką niewidzialnego świata, który jest rozmaicie przedstawiany przez rózne grupy ezoteryków. Kardec pokazuje nam tylko jeden mały prześwit między deskami wysokiego płotu z widokiem na całą krainę.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 31 sty 2010, 14:03

konrad pisze:W sumie prawda :) Vinitor ma rację twierdząc, że KD nie odpowiada wprost na niektóre pytania. Moim zdaniem jednak nie przeszkadza to temu dziełu być jednym z tych, które potrafią najbardziej podnieść ludzi na duchu, zmienić ich życie na lepsze czy też po prostu pozytywnie nimi wstrząsnąć :)

Ja jednak jestem jakimś mało wrażliwym człowiekiem, bo KD przez ogrom mrocznych opisów ani nie podniósł mnie na duchu, ani nie poprawił mi życia, i jestem wstrząśnięty smutną rzeczywistością otaczającej mnie pustki. Dla mnie patrzenie przez matową szybkę nie zaspokaja apetytu.


Luperci Faviani pisze:Wszystko to, co możemy nazwać "paranormalnym" jest jakąś cząstką niewidzialnego świata, który jest rozmaicie przedstawiany przez rózne grupy ezoteryków. Kardec pokazuje nam tylko jeden mały prześwit między deskami wysokiego płotu z widokiem na całą krainę.

Fascynuje mnie ten prześwit w płocie pomiędzy obydwoma światami. Ma to coś wspólnego z podglądaniem. Wspaniałe możliwości. Oj, gdyby nie to moje zwariowane zezowate szczęście mające katastrofalny wpływ na odróżnianie szczegółów. Widzę jak przez mgłę, a znajdowanie środków zaradczych wciąż trwa i na dobrą sprawę jest bezskuteczne. Zaraz, zaraz, coś mi świta... Nic nie rozumiem.... Wyraźnie rysuje mi się widok motyki i słońca... Domyśliłem się... Dlaczego akurat w tak ważnym momencie muszę zająć się uprawą roli? Niechybnie jakiś życzliwy Duch podsuwa mi myśl, żebym zajął się czym innym a nie próżnym dociekaniem. Co racja, to racja. U nich tam chyba cały czas lato a ja o ogródku mogę co najwyżej pomarzyć. Litości! Odśnieżanie mnie nie bawi.

Melys pisze:A my tu czasem chcemy wszystko powyjasniac, podkreslic i zapisac. Przeciez tak sie nie da. I dlatego zaprzeczanie, podważanie i skreslanie czasem po prastu nie ma sensu i tak nie da sie tego rozstrzygnac, przegadac.

Proponuję przyjąć, że KD to rozłożona talia kart tarota. Czy nie warto zastanowić się, pomedytować , co ów rozkład oznacza i jak wytłumaczyć porządek i związki? A przecież każda odsłona kart wymaga przemyśleń.
Czy pogłębianie wiedzy na drodze poszukiwań odpowiedzi na nurtujące pytania odłożyć do lamusa, bo wysiłek umysłowy nie ma sensu? Jak to jest, analizowanie dzieła mającego podstawowe znaczenie w doktrynie spirytystycznej jest głupie i bezcelowe?? Pisałem o stereotypach i oto efekty. „Księga Duchów” jest nadal tylko teorią, próbą przedstawienia praw, nowego spojrzenia na życie człowieka w świecie materialnym i jego dalszego ciągu w formie duchowej. Fakt uczestnictwa Duchów nie wyklucza danych nieprawdziwych. Czy prawdopodobieństwo wypaczeń i niedoskonałości jest obowiązkowe, bo sam człowiek jest zbiorem wad i dążenie do ideału jest absurdem? Akceptacja bezsensu jednego pozwala wątpić w sens czegokolwiek.

konrad pisze:Z drugiej strony myślę, że gdyby na każde pytanie istniała odpowiedź "tak" albo "nie", to życie byłoby nudne, a "Księgi Duchów" nie dałoby się czytać, bo byłaby po prostu nudna.

Nuda jest niebezpieczna i nieobliczalna. Słyszałem o przypadku, gdy znudzony młodzieniec osiodłał w pracy ciągniki widłowe i dalejże dokazywać. Skutek – straty dla firmy.
Zaczynam rozumieć, że przez tą okropną nudę powstało tyle religii i odłamów; na forum wyrastają tematy jak grzyby po deszczu. Dla zapobieżenia agresywnej nudzie zacznę je nizać na jakiś śliczny sznureczek... Jak moda to moda. Zapewniam, że pracę wykonam porządnie i stanie się on ozdobą portalu.
Żebym potrafił choć naśladować AMONa, który nie musi już nic szukać. Chyba tylko ja zadręczam się niepotrzebnie niedosytem informacji wyniesionych z KD. Zamiast założyć ręce na plecach albo uwalić się do góry brzuchem, szukam dziury w całym. Nie, nie, to się musi skończyć. Przy najbliższej okazji idę do sklepu po ser dziurawiec. Dla fasonu potnę na plasterki i zacznę z wielką pieczołowitością kitować dziury. Zrobię coś naprawdę użytecznego! Cierpliwość i wytrwałość w pierwszym rzędzie. Nareszcie nikomu nie będę wchodził w paradę. No i powiedzcie, czy nie jestem genialny? (Samochwalstwo wynika z powiedzenia:"Każda myszka swój ogonek chwali".) Forumowicze odetchną pełną piersią. Rzucą się z zapałem w nowy tematyczny wir nie zagrożony moim nudziarstwem. Że też nie pomyślałem wcześniej... Ciao!
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Melys » 31 sty 2010, 16:29

Proponuję przyjąć, że KD to rozłożona talia kart tarota. Czy nie warto zastanowić się, pomedytować , co ów rozkład oznacza i jak wytłumaczyć porządek i związki? A przecież każda odsłona kart wymaga przemyśleń. - masz cłkowita racje. Co dzien tak sie dziele, przy kazdej nastepnej osobie - a jednak mimo takiego czasu tego tez nie da sie wytłumaczyc do końca, człowiek sam kieruje zyciem, bez wzgledu co widac. Ja widze jedno ale on moze zupełnie inaczej to z swoim zyciu zastosowac.


Fakt uczestnictwa Duchów nie wyklucza danych nieprawdziwych. - wg mnie nie wyklucza, ciagle mało wiemy, i mysle ze kilka danych może byc niescisłych. Nikt z nas tam nie był... wiec duzo jeszcze jest niewiadomych.
Czy prawdopodobieństwo wypaczeń i niedoskonałości jest obowiązkowe, bo sam człowiek jest zbiorem wad i dążenie do ideału jest absurdem? - tu mysle ze tak.

Nuda jest niebezpieczna i nieobliczalna jest tragedia. tak samo jak brak pasji, chochlika który nas gna do przodu do wiedzy, tak samo jak brak ciekawości - ale mysle ze nas to nie dotyczy. Nie nalezymy do ludzi którzy sie nudza - chyba wrecz przeciwnie.

Vinitor a ty ciagle zmagasz szie ze soba. :?: KD nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania, wiec by cos zgłebic trzeba dalej szukac, czytac, patrzeć, czuc ... maze za 100 lat czesc twoich niejasnosci troszke sie wyjasni. Może jak bedziesz tam, po drugiej stronie. Choc i tak wydaje mi sie ze nie da sie wszystkiego poprostowac.
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 13:13
Lokalizacja: Łódź

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 01 lut 2010, 21:31

Medium to też człowiek,
też mający własnego Ducha. Jaką funkcję pełni ten Duch podczas seansu , w którym przekazywane są informacje przez innego Ducha? Ten Duch (informator) może sprawić, że medium przemówi głosem zmarłego. I ciekawostka. Należy sądzić, że wpływ Ducha na materię w tym przypadku działa bez większych oporów.
Co się dzieje z Duchem opanowanym przez innego (opętanie)?
Duch właściwy jest przywiązany do ciała ale do oddziaływania przez obcego ta więź jest zbyteczna. Czy to czegoś nie sugeruje? Czy nikomu nie wpadło do głowy, że tego rodzaju działanie może pozwalać na ingerencję obcego i nikt nie zorientuje się, że nastąpiła zmiana wpływu? Człowiekowi znane są przypadki oddziaływania jawnego. A kto może przysiąc, że nie zdarza się także niewykrywalne? Przecież Duchy są wyposażone w cechy ludzkie, a więc podstęp, agresja i przemoc wszelkiego typu nie są im obce. Z wielką beztroską i ogromnym zaufaniem ludzie przyjmują manifestacje Duchów. A jakie mają lekarstwo na oddziaływanie utajone? Duchy nie odkryły wszystkich kart. Opiekuńczy potrafi zablokować kontakt z innymi. A do czego jeszcze jest zdolny on i pozostałe? Człowiek jest łatwowierny i Duchy zawsze będą mieć nad nim przewagę. Brak detektora kłamstwa kryje w sobie niebezpieczeństwo nie mniejsze jak brak wiedzy u medium. W szponach subtelnego zarozumialstwa zatraca ostrożność i staje się łupem stokroć bardziej wyrafinowanych (wyższe umiejętności) od niego Duchów.
W którymś z postów zwracałem uwagę na fakt, że człowiek zdolny jest napisać książkę o niezwykle realistycznej fabule. Czy Duchy mają mniejszy polot? A kto zmusi je do zaniechania fantazjowania, jeżeli będą miały na to ochotę?
Dla mnie prawda stuprocentowa nie ma racji bytu, zwłaszcza gdy pochodzi od ludzi lub przekazują ją istoty podobne do nich – Duchy. Bazuję na powiedzeniu, że w każdej bajce jest trochę prawdy i w każdym przypadku wymagany jest umiarkowany optymizm. Z objawami zachwytu spotkałem się na forum, np. w kwestii reinkarnacji. Wiedza o tamtym świecie jest wciąż uboga ale wielu malutki punkcik sukcesu powiększa do niebotycznych rozmiarów.
Nieuzasadniona pewność siebie jest jak narkotyk – uzależnia i deformuje prawidłowe widzenie.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Jul » 02 lut 2010, 14:04

vinitor pisze:Dla mnie prawda stuprocentowa nie ma racji bytu, zwłaszcza gdy pochodzi od ludzi lub przekazują ją istoty podobne do nich – Duchy. Bazuję na powiedzeniu, że w każdej bajce jest trochę prawdy i w każdym przypadku wymagany jest umiarkowany optymizm. Z objawami zachwytu spotkałem się na forum, np. w kwestii reinkarnacji. Wiedza o tamtym świecie jest wciąż uboga ale wielu malutki punkcik sukcesu powiększa do niebotycznych rozmiarów.
Nieuzasadniona pewność siebie jest jak narkotyk – uzależnia i deformuje prawidłowe widzenie.


Tak artykułowany, metodyczny sceptycyzm, mi się podoba. Masz sporo racji - krytycyzm trzeba zachować względem także źródeł spirytystycznych. Jest to myślę, zgodne z duchem nauki Kardeca, który na pewno nie chciałby skostnienia i zdogmatyzowania swojego systemu, lecz twórczej kontynuacji.
Mimo wszystko jestem umiarkowanym optymistą, jeśli chodzi o problem reinkarnacji (sądzę, że istnieje i działa mniej więcej tak jak przekazują spirytystyczne teksty), ale biorę pod uwagę fakt, że to co wiemy na temat świata duchowego i jego praw, to jest być może dopiero wierzchołek góry lodowej. Pozdrawiam.
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 31 paź 2008, 23:41

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 03 lut 2010, 21:53


Zagajenie.
Część moich postów, nie wyłączając tego, z pewnością wzbudzało i wyzwoli u spirytystów sporo kontrowersji. Ja za spirytystę z krwi i kości się nie uważam. Spoglądam z boku, z innej perspektywy. Staram się patrzeć inaczej i kieruję się własną logiką.
W wierzeniach i religiach świata cechą charakterystyczną jest to, że ich zwolennicy na każdy argument strony przeciwnej odpowiadają kontrargumentami. Odnosi się wrażenie, że wszyscy mają rację. A czy tak jest naprawdę?
Czy mam przyjąć założenie, iż prawd jest tyle ilu jest jej obrońców? Poddając chłodnej ocenie każdą z tych prawd bliższa rozwiązaniu zagadek jest idea częściowych prawd ale nikt się nie godzi na połowiczne rozstrzygnięcia. Nieustępliwość i agresywność poglądów ma przekonać, że ta a nie inna wiara, religia, wierzenie, światopogląd jest najwyższego gatunku. Zawziętość i irracjonalne preparowanie dziesiątek, setek i tysięcy zapewnień ma przekonać o słuszności danego programu. Dochodzi do sporów, nie przebierania w słowach, przekłamań, frontalnych ataków, nierzadko do fałszowania dowodów. Czy doprowadza to do postępu i rozwoju, czy rozbudzenia chorobliwych instynktów?
Człowiek ma wolny wybór. Na co się ma zdecydować i czym kierować? Nie ma absolutnych racji, są ledwie widoczne zarysy i nie sposób dojrzeć co się kryje w uciekającej dali.
Każdy jest zamknięty we własnym kotle posiadanej wiedzy i rzuca się w nim jak ryba na piasku. Gdzie nie spojrzeć wyłania się bezsilność i niezdatne do odczytania znaki drogowe Gdzie jest środek do likwidacji łańcucha znaków zapytania? Poszukiwania zataczają coraz większe kręgi, niczym fale wody powstałe po akcji zaczepnej.
Bezmiar i nieskończoność wpisują się do pamiętnika zagadek.

A dzisiejszy monolog rozpoczynam od pytania i odpowiedzi nr 217 z „Księgi Duchów”.
Dla przypomnienia podaję w całości.
217. Czy człowiek w swych różnych istnieniach zachowuje cechy
fizyczne z istnień poprzednich?
„Ciało ulega zniszczeniu, więc to nowe nie ma nic wspólnego z poprzednim.
Jednocześnie jednak Duch wywiera wpływ na ciało; wprawdzie
ciało jest tylko materią, jednak mimo to jest modelowane odpowiednio
do możliwości Ducha, który nadaje mu pewien charakter,
zwłaszcza w przypadku twarzy - tak więc to prawda, gdy mówi się, że
oczy są zwierciadłem duszy; słowem, twarz w sposób szczególny odzwierciedla
duszę; tak więc nawet osoba wyjątkowo nieładna fizycznie,
gdy animuje ją Duch dobry, oczyszczony i pełen ludzkich uczuć,
może jednak mieć w sobie coś, co sprawia, że darzy się ją sympatią -.
a jednocześnie istnieją też jednostki bardzo ładne, które, choć nic tego
nie uzasadnia, wzbudzają niechęć. Myślisz pewnie, że tylko piękne
ciała stanowią powłokę najdoskonalszych Duchów; zauważ jednak, że
każdego dnia spotyka się dobrych ludzi dotkniętych zewnętrznymi deformacjami.
Nawet wtedy gdy nie istnieje zewnętrzne podobieństwo,
jedność upodobań i poglądów sprawia, że kogoś traktuje się jak członka
rodziny”.

Oko artysty wnet wyłapie piękne poetyckie powiedzenie o oczach i duszy. Autor przysłowia jest nieznany. Zaczerpnięte z zasobów ludzkości uświadamia, że pamięć Duchów o ziemskich sprawach nie wygasa. Być może przyczyną urzekającego wspomnienia był sam A. Kardec, bowiem zadając pytanie mógł musnąć w myślach zanotowany zwrot, który wychwycił Duch dający odpowiedź. Taki podgląd myśli autora spirytyzmu oraz przebywającym z nim osób mógł, choć nie musiał, przyczynić się do dania odpowiedzi niekoniecznie pewnej i wartościowej. Ślepa wiara w szczerość (dobre intencje) Duchów jest szeroko otwartą bramą przez którą z łatwością przeniknie każde kłamstwo, bałamutna treść. Nie twierdzę, że zawsze i wszędzie. To taka ewentualność o której nie wolno zapominać. Nie utemperowana pewność siebie prowadzi najkrótszą drogą ku pysze. Człowiek złakniony wiedzy gładko przełknie podsuwane mu informacje , by potem z nutką pewności w głosie rzec: „ Super! Wiem wszystko. Niech tylko ktoś spróbuje zadać temu kłam. Poradzę sobie ...”

Interesuje mnie wpływ Ducha na materię W odpowiedzi znalazłem wzmiankę i postanowiłem przyjrzeć się bliżej niezwykłej skuteczności mieszkańca w ludzkiej skórze. Po zapoznaniu się z nią dotarły do mnie oszałamiające wieści świadczące o tym, że ludzka twarz jest wymarzonym polem dla ukazania zdolności plastycznych Ducha. Nie ma co ukrywać, osaczyły mnie też wątpliwości, ponieważ nie wiem ile w tym działań Ducha, a ile wnoszą obojga rodzice. W tej złożonej wspólnotowej sytuacji pojawiają się wątki umożliwiające dowolną interpretację stosownie do padających argumentów oponentów podnoszących sprawę powierzchowności posiadanych danych. Oddziaływanie ducha na fizjonomię może być sugestią wypływającą z treści przysłowia. Dziwne wrażenie odczuwa się patrząc na zwierzę lub inne żywe stworzenie przebywające wspólnie z człowiekiem, gdyż zdaje się jakby było ono podobne do swego właściciela. Czy wspólny wkład Ducha i rodziców nie stwarza problemów z wyselekcjonowaniem, co istota ludzka im zawdzięcza? Czy orli nos jest spadkiem po rodzicach, dziełem Ducha, wynikiem wadliwej materii? Twarz, jako coś widocznego i szczególnie obrazowego, nadaje się do wykazania kto za co odpowiada. Wypowiedź Ducha nic nie precyzuje i trudno cokolwiek podważać, bo może to, a może tamto. Ktoś zechce mi zarzucić drobiazgowość lub niepotrzebne zawracanie głowy człowiekiem, który w obliczu wieczności jest niewidocznym pyłkiem. Trudno. W świecie materialnym istnieją cząstki duże, mniejsze i najmniejsze i dla potrzeb analizy bierze się je wszystkie pod uwagę. Gdyby Duch podał jaki element twarzy ma ścisły związek z działaniami Ducha wcielonego, albo po czym poznać, że to akurat powstało dzięki niemu. Takich wiadomości nie uświadczysz, podobnie jak upragnionych wskazówek pozwalających zidentyfikować interesujące badacza detale.

Nie od dziś wiadomo, że niekiedy na twarzy ujawniają się szczegóły zdradzające pewne cechy charakteru lecz nie jest to na pewno absolutną regułą. Równie dobrze cechy te rozpoznajemy też po gestach chodzie, wysławianiu się, piśmie. Zwolennicy tej teorii zaraz przytakną, że to wypisz, wymaluj robota Ducha. A jak miałby tego dokonać? Rodzi się pytanie: Dlaczego jedna twarz ujawnia prawdziwą cechę charakteru a inna wręcz odwrotnie, jest bez wyrazu lub daje mylne wyobrażenie o jej właścicielu?. Odpowiedź sugeruje, że to uzależnione jest od możliwości Ducha. I znowu zagadka. Pod względem konstrukcji Duchy są jednakowe. Rozwój w ludzkiej powłoce nie zmienia uzdolnień pochodzących od Stwórcy. Istne czary-mary, bo jeden może a drugiemu nic nie wychodzi, co doskonale widzimy lub nie dostrzegamy na twarzach. Cóż więc? Mamy przyjąć oświadczenie, że nie wszystko, co się świeci, jest złotem, a to nie błyszczące może być jednak złotem? Grunt dowodowy ciągle płynny i nie ma dobrego oparcia. Dom buduje się na litym fundamencie a nie na piasku.
Na pierwszy rzut oka nie da się ustalić z kim lub czym mamy do czynienia. Idąc tym tropem rozumowania nie ma oczywistych dowodów na ingerencję lub nie ingerencję Ducha w omawianym przypadku. Samo mówienie nie ma większego znaczenia. Brak przekonywujących identyfikatorów oddziaływania Ducha na widzialne struktury materii skłania – zgodnie z zasadami bezpieczeństwa na rzecz prawdy – do wstrzymywania się od wygłaszania tezy o niewątpliwym i niepodważalnym oddziaływaniu Ducha na tą część ciała. Patrząc od strony prostego prawa ludzkiego, wolno domniemać, że coś takiego mogło mieć miejsce. W myśl tegoż prawa, mniej doskonałego od Bożego, domniemanie nie jest dowodem.
Jeżeli ktoś usłyszy wiadomość trudną do sprawdzenia, to ma dwa wyjścia: przyjąć bezkrytycznie i delektować się jej niecodziennym smakiem lub po zastanowieniu się bez wahania odrzucić jako niepewną i mało prawdopodobną. Na upartego dociekliwy może pominąć obie metody i przystąpić od razu do rozwinięcia testów kontrolnych (badań).
Zastanawiam się na ile poważnie traktować odpowiedź Ducha. Czyta się, że oddziaływanie na materię istnieje pomimo że natrafia na opory. Powiedzmy. Mimo przeszkód jakieś siły demonstrują swoją skuteczność. Materia materią, ale myśl nią nie jest i w żadnej definicji nie trafi się o niej na najmniejszą wzmiankę. Dlaczego tak mizernie prezentuje się aktywność Ducha na tej niematerialnej płaszczyźnie? Myślenie człowieka kojarzy się nieodparcie z myśleniem Ducha, bo materia nie myśli. Podobnie bywa z, pożądaniem, zachłannością, egoizmem itd. Te cechy nie są wytwarzane przez ludzkie organy a jednak nikt nie zaprzeczy, że w życiu każdego objawiają się w różnym stopniu.
Jak wytworzyły się owe odstępcze cechy, skoro na początku stworzenia Duch ich w ogóle nie posiadał? Jeżeli ich nie miał, to gdzie je „zdobył”? W świecie duchowym takie pojęcia są zbędne, całkowicie niepotrzebne. Wielce prawdopodobne, że jako Duch ucieleśniony uległ chorobliwym wirusom. I dalej. Jeżeli ucieleśniony nabawił się tych chorób w świecie materialnym to wnioskuję, że zostały zaplanowane przez samego Stwórcę. Człowiek będący siedliskiem przeróżnych cech nie wymyślił ich sam, nie są to także samosiejki, twory powstające niejako na życzenie. Spirytyzm zaprzecza istnieniu przypadku, a więc wszystko związane z następstwami korzystania z wolnej woli musiało być także stworzone przez Konstruktora. Konsekwencje są przerażające a paskudne choróbska mają wyśmienitą pożywkę.
Od zarania historii człowieka choroby fizyczne i niematerialne nie zniknęły i wciąż się odnawiają. One współistnieją z rodem ludzkim i wątpliwe żeby same się unicestwiły. I jeszcze jedna rzecz na którą mało kto zwraca uwagę: Choroby nękające człowieka nie są żadnym wyjątkiem wśród istot żywych. Zwierzęta, którym obca jest moralność i panoszące się zło, również chorują. Czym sobie zwierzę zasłużyło na taki los, na cierpienie i śmierć? Pytanie jest uzasadnione, ponieważ choroby ludzi są tłumaczone przez Duchy Bożą karą. A co z chorobami roślin? Zawiniły i trzeba im dać wycisk?
Moja ostateczna konkluzja: Oddziaływanie Ducha objawiające się jakoby rysami twarzy nie działa wystarczająco energicznie na wyobraźnię a co dopiero mówić o sile dowodowej. Choroby fauny i flory wprowadzają atmosferę niepewności, co się tyczy tej postaci kary za przewinienia. Jeszcze mniej wiadomo o sferze myślowej i kształtowaniu się cech natury moralnej.

Nadal łamię sobie głowę nad sensem ulepienia ciała ludzkiego dla Ducha, którego rozwinięte funkcje zdają najlepszy egzamin w formie bezcielesnej. Spirytyzm, w oparciu o niemożliwe do sprawdzenia relacje Duchów, wbrew zdrowemu rozsądkowi i logice praktycznego korzystania z otrzymanych umiejętności w odpowiednim środowisku, zmusza Ducha do katorżniczej pracy posługiwania się znacznie prostszymi (prymitywnymi) narzędziami. Samorzutnie przychodzi mi na myśl wprowadzenie do dzisiejszej technologii sprzętu znanego w epoce kamienia łupanego. Czy nie zalatuje to zacofaniem, zamrożeniem wyobraźni, kulejącym rozwojem myśli twórczej? Bóg stwarza Duchy a potem zadaje im cielesne tortury jakoby na rzecz rozwoju. Jakoś nikt nie doszukuje się w tym rozwiązań bliższych naturze ludzkiej a nie doskonałego w każdym calu Stwórcy. Duch na samym początku nie zasługiwał na karę mąk w cielesnej skorupie, a jednak dobry Bóg przepełniony miłością skazuje swoje wykonane z wysokim kunsztem dzieło na cierpienia. Może ktoś zdoła wyjawić mi czym się naprawdę kierował ukochany Konstruktor przy podejmowaniu tak drastycznej decyzji? Czy Ty, Drogi Czytelniku, chciałbyś aby Twoje dziecko było zmuszane siłą do robienia czegoś, co nie leży w jego naturze? Kto potrafi lub zechce dać głowę, że opowieści Duchów są prawdą, tylko prawdą i jedyną prawdą? KD powstała nie z przekazów z pierwszej ręki, czyli bezpośrednio od Boga. Kto żyjący w świecie materialnym zagwarantuje, że odpowiedzi Duchów nie mają charakteru zmowy, aby zakpić sobie z ludzkiej naiwności? Nie neguję istnienia świata Duchów lecz żadna cielesna istota nie uda się w zaświaty, aby sprawdzić i potwierdzić stan faktyczny. Uważam, że każdą nowinę ze świata niedostępnego dla żywego stworzenia trzeba badać, badać i jeszcze raz badać, zwłaszcza że tyle informacji jest niekompletnych i wyjątkowo skromnych jak na wysoko rozwinięte byty duchowe, które znajdując się w swoim żywiole nie mają ograniczeń na miarę ludzi ziemskiego świata.
Według mojego pojęcia coś tu nie gra, nie dochodzą czyste dźwięki.

.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: sigma » 03 lut 2010, 22:45

Nie doczytałem do końca. I chyba nie przeczytam, przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości.

Tako rzecze Willigis Jaeger (Jul, celowo nie napisałem Zaratustra):

http://pl.wikiquote.org/wiki/Willigis_J%C3%A4ger

Polecam lekturę wikicytatów:). I, koniecznie, jej przemyślenie.

ps.: A najlepiej lekturę jakiejś książki napisanej przez np. właśnie Willigisa Jaegera.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: cthulhu87 » 03 lut 2010, 23:34

Vinitor, zdaje mi się, że Twój problem polega na tym, iż podchodzisz do KD jak do tekstu objawionego. KD nie jest dla nas Biblią. Nie jest ostatecznym punktem, rozstrzygającym o Bogu. Jeśli na coś nie godzi się Twój rozum albo sumienie, weź nożyczki i usuń ten fragment z książki. Nikt nie powie Ci, że zrobiłeś źle. To Ty decydujesz. Pod warunkiem, że w zamian pokierujesz się czymś, co jest dobre (a może i lepsze?) i nie stoi w sprzeczności z sumieniem.
Duchy wiele rzeczy upraszczają, bo mówią do ludzi. Przykro to powiedzieć, ale człowiek tak naprawdę niewiele rozumie z tego, co go otacza.

Mały cytacik. W miejsce koloru zielonego, możesz wstawić sobie cokolwiek, o czym próbują autorytatywnie wypowiadać się przedstawiciele różnych religii.

"Przychodzi do mnie mężczyzna niewidomy od urodzenia i pyta:
– Czym jest to, co nazywacie zielonym?
Jak opisać komuś zielony kolor, kto nie dostrzega barw od urodzenia? Może przez analogię?
Mówię mu więc:
– Kolor zielony jest czymś w rodzaju delikatnej muzyki.

Pyta:

– Jak delikatna muzyka?
– Tak – mówię – jak delikatna, kojąca muzyka.

Przychodzi drugi ociemniały i pyta:

– Czym jest kolor zielony?

I mówię mu, że jest podobny do miękkiej satyny, bardzo miękkiej i kojącej w dotyku. Następnego dnia widzę, jak tych dwóch wygraża sobie nawzajem.

Jeden z nich mówi:

– Jest jak delikatna muzyka.

Na co drugi:

– Jest jak miękka satyna. I tak to trwa. Żaden z nich w gruncie rzeczy nie wie, o czym mówi, gdyby bowiem wiedzieli, milczeliby. I to tak właśnie jest. A nawet gorzej, ponieważ pewnego dnia przywracasz, powiedzmy, temu niewidomemu wzrok, a on siedzi w ogrodzie i rozgląda się wokół. Mówisz do niego:

– Teraz wiesz, jak wygląda kolor zielony.

A on odpowiada:

– To prawda. Słyszałem go trochę tego ranka."
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości