Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Dyskusje o książkach związanych z tematyką spirytystyczną i dostępnych w Polsce. Recenzje, zapowiedzi, streszczenia książek zagranicznych.

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: sigma » 30 sty 2010, 21:04

Przeczytałem gdzieś że w językach Dalekiego Wschodu "iść medytować" to mniej więcej tyle co "iść do domu", "iść do siebie". O ile pamiętam to podobieństwo wynika z logiki alfabetów używanych w językach chińskim czy japońskim, zupełnie innej od logiki alfabetu łacińskiego.

Myślę że sprawdziłem to spędzając sporo czasu na adoracji Najświętszego Sakramentu w kaplicy adoracji i na medytacji. Porównując oba te doświadczenia uważam że w akcie adoracji człowiek pozbywa się mocy tkwiącej w jego wnętrzu na rzecz mocy która znajduje się na zewnątrz. W akcie medytacji nie.

Poza tym dla mnie istotne jest to że w moc tkwiącą na zewnątrz mnie muszę wierzyć podczas gdy w to co jest we mnie nie muszę wierzyć, mogę tego doświadczyć medytując.

Czy jest to samozbawianie się ? Niektórzy pewnie bez namysłu oświadczyliby że tak. Ale skąd oni to wiedzą ? Kiedyś, bardzo dawno, tak im tłumaczono i musieli uwierzyć. A ściślej, to bardzo istotne, powiedzieć że wierzą.

Oni mają swoje życie, ja mam swoje. Każdy ma swoje życie. Istotą zaś życia swoim życiem jest wolność dokonywania wyboru.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: Jul » 30 sty 2010, 21:37

sigma pisze:Buddyzm rzeczywiście, z tego co wiem, nie ma do zaoferowania wizerunku Boga miłości. No, trudno... Co ja na to poradzę (...) Myślę że sprawdziłem to spędzając sporo czasu na adoracji Najświętszego Sakramentu w kaplicy adoracji i na medytacji. Porównując oba te doświadczenia uważam że w akcie adoracji człowiek pozbywa się mocy tkwiącej w jego wnętrzu na rzecz mocy która znajduje się na zewnątrz. W akcie medytacji nie.


A co z japońskim kultem Amidy, czyli bodhisattwy Amitabhy? Cytuję za wiki:
"Czczenie Amitabhy (patrz: amidyzm) było znaczącym punktem zwrotnym w historii buddyzmu, gdyż ukazało nową drogę do wyzwolenia, która nie jest zależna od nieskończonej ilości odrodzeń. Nie zależy także od własnego wysiłku (patrz: chan), ale od pomocy z zewnątrz - od buddy - co zbliża ten odłam buddyzmu do religii teistycznych takich jak chrześcijaństwo."

http://pl.wikipedia.org/wiki/Amitabha
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 31 paź 2008, 23:41

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: sigma » 30 sty 2010, 22:04

Przyczyną narodzin tylu religii jest głęboko tkwiąca w człowieku (a może nie tylko w człowieku) świadomość jego bezradności jako istoty wcielonej wobec rzeczywistości. Ponieważ człowiek z racji wcielenia ma potrzebę kodyfikacji, tworzenia ładu w postrzeganej rzeczywistości więc tworzy religie jako zbiór drogowskazów mających dać mu pewność w doczesnej wędrówce. Próbuje później w nich znaleźć oparcie. Zło istniejące na świecie sprawia że w te religie wpisują się działania mające w rzeczywistości cele doczesne, nie pozadoczesne. I właściwie do końca nie wiadomo co jest złem a co dobrem.

Zwróć uwagę na to, że piszę o własnych doświadczeniach. Nie wiedzy, dość konsekwentnie podkreślam znikomość tej wiedzy. A doświadczenia o których piszę wcale nie ograniczają się do buddyzmu. Piszę przecież (np. w tym wątku) o medytacji chrześcijańskiej. Poza tym medytują wyznawcy judaizmu i islamu. I pewnie innych religii też. Bo żadna religia, żadna koncepcja nie ma monopolu na Prawdę. Prawda tkwi w głębi człowieka a religia jest dobra o tyle o ile umożliwia na dotarcie do tej Prawdy.

A człowiek, w swoich ograniczeniach, chce dotrzeć do Prawdy.

Wiemy już że znasz kult Amidy. Napisz teraz coś o Bogu. O tym jak Go doświadczasz, co robisz w tym kierunku...
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: Jul » 31 sty 2010, 01:05

sigma pisze:Napisz teraz coś o Bogu.


Nie mogę się powstrzymać od odpowiedzenia anegdotą:
"What a continental question!" (odpowiedź Churchilla na to samo pytanie kiedyś mu zadane) :)

Sigmo, po prostu ciekawy byłem jak postrzegasz teistyczne nurty w zasadniczo jednak agnostycznym buddyźmie. Jak zwykle wewnętrzna różnorodność każdej religii jest ciekawym polem do poszukiwań.

Nawiasem mówiąc - ciekawi mnie Twój rozwój - to tak mocne postawienie akcentu na doświadczenie, z pomocniczą tylko rolą wiedzy. Imponuje mi to nawet - taka konsekwencja i wola. Przyznam jednak, że nie potrafię poruszać się taką ścieżką, potrzebuję często jak gąbka pojęć, koncepcji, rozważań; całej tej siatki myślowej. Choć wyczuwam (nie tylko wiem), że mapa nie jest terytorium; że umysł czysto intelektualny nie jest jeszcze czystą świadomością, w rozumieniu wschodnim.

Bóg... wiesz, jakoś, gdy pytasz o doświadczenie, a nie pojęcie Boga, mogę Ci odpowiedzieć w tej chwili tylko kilkoma pojedynczymi słowami.
Jedność. Teraźniejszość. Codzienność. Twarz innego. Współczucie. Akceptacja. Nadzieja.
Myślę, że udało mi się zaznać wszystkich tych słów, w postaci namacalnych doświadczeń w różnych sytuacjach - i w moim postrzeganiu rzeczywistości te pojedyncze doświadczenia, w całej swojej plejadzie, są świadectwem obecności Boga.

Nawiasem mówiąc, często wspominasz różnych nauczycieli duchowych, których niektóre imiona kojarzę i nauki zdarzyło mi się czytać/słuchać. Chciałem się podzielić tym, że z tych współczesnych nauczycieli (poza oczywiście spirytystycznymi :-) ) jestem obecnie pod pewnym wpływem Eckhart'a Tolle'go - nie odwołujący się bezpośrednio do żadnej tradycji, a jednak sprawiający wrażenie oświeconego. Tobie jako praktykowi, nie jest chyba on już szczególnie potrzebny, ale gdybyś w przerwie między medytacjami chciał kiedyś go posłuchać (na youtubie są filmiki), to polecam.
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 31 paź 2008, 23:41

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: sigma » 31 sty 2010, 02:30

Do poruszania się w terenie mapa jest potrzebna. W rzeczywistości wystarcza czasem po prostu szkic topograficzny...

A do tego żeby, jak to byłeś łaskaw ująć, "postawić na doświadczenie" (ja "doświadczenie" zamieniłbym na "doświadczanie") skłoniło mnie życie i wnioski zeń wysnute. Nie wiem czy słuszne ale na coś wszak trzeba postawić. Póki co uważam że się nie zawiodłem.

A uczeni w piśmie różnych religii i wyznań zdążyli już wszak w historii dziejów przelać na papier sporo myśli. I co właściwie z tego ? Tak naprawdę rezultatem dociekań tyczących się natury tego co niepoznawalne znanymi nam zmysłami były (i są przecież nadal) wojny toczone kosztem tych którzy dociekaniami się nie zajmują, ludzi prostych.

A uwolnienie się od pojęć, związków między nimi, choćby próba doświadczenia bezpojęciowości jest naprawdę warte zachodu :). I to, moim zdaniem, im wcześniej, im człowiek młodszy tym lepiej. Pewnie że nigdy nie jest za późno ale im wcześniej tym lepiej. A może nawet inaczej: przed spotkaniem z egzaminatorem. Egzaminatorem jest śmierć ale może być nim również życie. Wszak bez śmierci nie byłoby życia, przynajmniej tego doczesnego, one są ze sobą związane. Wątpię czy jakakakolwiek koncepcja wymyślona docześnie ostoi się w obliczu śmierci. Zauważyłem że to widać po ludziach u schyłku ich życia. Taki egzamin wymaga przygotowania innego rodzaju. Co nie wyklucza myślenia, żadną miarą.

Można się też w ogóle do tego egzaminu nie przygotowywać. Może tak jest lepiej...

A co do doświadczania Boga to Jedność. Z tym że bardziej przekonanie o oczywistości jedności niż jej doświadczanie. Myślę że życie w pobliżu natury, gdzieś na skraju lasu zdecydowanie sprzyja doświadczaniu jedności. Im dalej od natury tym trudniej. Starać się można ale jest trudniej.

Ciekawie w tym kontekście brzmi przytaczana przez Anthony de Mello opowieść o figurce z soli rozpuszczającej się w morzu. Bardzo lubię tę opowieść :).

A przezacny Winston... Lubię go, swój chłop, morowy, za kołnierz nie wylewał jak wielu zresztą brytyjskich polityków. Nie rozumiem tylko tego dlaczego w środku nocy wstawał tylko po to żeby położyć się w sąsiednim łóżku w świeżej pościeli. Nie, ja tego chyba nigdy nie zrozumiem.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: Jul » 31 sty 2010, 11:55

Rozumiem Twoje stanowisko. Mam jednak pewne wątpliwości, czy doświadczasz "czystego doświadczania". Nie tylko to co wypowiadane, ale także to co obserwowane, jest poddawane jakiejś interpretacji, często nieświadomej. Popper nazywał to "latarkową koncepcją poznania" - to znaczy, że umysł jest jak latarka, wszystko oświetla ze swojej perspektywy. Co może nam nieco ułatwić obiektywizację subiektywnego doświadczenia? Moim zdaniem wiedza. Bo jest jeszcze jeden problem - ograniczenia językowe... Choćbyś nie wiem jak chciał, to Twoje doświadczenia buddyjskie musisz artykułować i werbalizować dla innych w postaci językowej. I tu wracamy znowu do pojęć i koncepcji. Są przydatne czasami :-)

Poza tym co to jest doświadczenie? Czy tylko obserwowanie siebie? Doświadczenie to tak naprawdę, każdy uważnie obserwowany fakt zachodzący w życiu. Również uważna lektura jest pewnego rodzaju doświadczeniem. Doświadczeniem jest także świat pojęć - Platon to nazywał światem idei, wyraźniejszym nawet niż doświadczenia empiryczne. Choć ponad tym jest jeszcze Jedność.

Piszesz, że uczeni w piśmie prowokowali wojny, swoimi rozbieżnymi interpretacjami. Chciałbym zauważyć, że to też jest doświadczenie. Solidna lekcja. Niezbyt przyjemna, ale być może konieczna, bo czy życie to tylko przyjemne doświadczenia i siedzenie w ciszy? Poza tym w toku dziejów nastąpiły nie tylko interpretacje wykluczające się, ale także dialogiczne, ekumeniczne, synkretyczne. To ogromna radość widzieć nie wykluczanie się wielu koncepcji, ale ich Jedność.

Szanuję Twój postulat uwalniania się od pojęć, i wiem, że jest on ważną techniką w świadomej medytacji - dla "resetu" sam sobie aplikuję czasami taki zabieg. Jednak niepokoi mnie inna strona medalu - zbyt silne trzymanie się tego podejścia może (choć nie musi) spowodować antyintelektualizm. I wówczas otwiera się niebezpieczną puszkę pandory wszelkich irracjonalizmów, afektów, znika też przestrzeń do dialogu (bo jeśli pozbądźmy się pojęć, to także pozbądźmy się argumentów, pozbądźmy się pojęciowych kryteriów rozmowy. I wtedy dochodzi rostrzyganie racji strony... siłą. Coś takiego w kulturze zachodniej proponował kiedyś Tertulian, na szczęście nie przeszło to rozwiązanie w radykalnej wersji).

Nie mam przekonania o jedności, lecz doświadczyłem jej. To było potężne przeżycie, ale wolę nie mówić o swoich prywatnych "wizjach". Powtórzyły się one kilkakrotnie, w różnych sytuacjach. Zapewniam, że wymieniając te pojęcia, mówiłem o doświadczeniu właśnie (w sensie chyba takim węższym, jak Ty rozumiesz), a nie kolejnym słowie czy "oczywistości".

Mam nadzieję, że ta spokojna polemika nie spowoduje jakiegoś napięcia :-) Powtarzam, szanuję Twój punkt widzenia, dzielę się swoim, skoro już o to zapytałeś.
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 31 paź 2008, 23:41

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: cthulhu87 » 01 lut 2010, 12:55

Jul pisze:
Szanuję Twój postulat uwalniania się od pojęć, i wiem, że jest on ważną techniką w świadomej medytacji - dla "resetu" sam sobie aplikuję czasami taki zabieg. Jednak niepokoi mnie inna strona medalu - zbyt silne trzymanie się tego podejścia może (choć nie musi) spowodować antyintelektualizm. I wówczas otwiera się niebezpieczną puszkę pandory wszelkich irracjonalizmów, afektów, znika też przestrzeń do dialogu (bo jeśli pozbądźmy się pojęć, to także pozbądźmy się argumentów, pozbądźmy się pojęciowych kryteriów rozmowy. I wtedy dochodzi rostrzyganie racji strony... siłą. Coś takiego w kulturze zachodniej proponował kiedyś Tertulian, na szczęście nie przeszło to rozwiązanie w radykalnej wersji).


Trudno mi wyrażać się w tej kwestii, będąc laikiem, ale znalazłem ciekawy fragmencik u de Mello:

"W końcu to, co tu pokazuję, to - nie da się ukryć - teorie. Żadna teoria nie pokrywa się całkowicie z rzeczywistością. A więc mogę ci mówić nie o samej prawdzie, ale o przeszkodach w dotarciu do niej. Potrafię to opisać. Nie mogę natomiast opisać prawdy. Nikt nie może tego dokonać. Jedyne, co mogę opisać, to błąd - abyś mógł go porzucić. Jedyne, co mogę dla ciebie zrobić, to rzucić wyzwanie twej wierze i systemowi wierzeń, które cię unieszczęśliwiają. Jedyne, co mogę dla ciebie zrobić, to pomóc ci się oduczyć. Oto na czym polega uczenie się duchowości: oduczanie się prawie wszystkiego, czego cię nauczono. Jest to chęć oduczenia się, umiejętność słuchania''.

Gdyby trzymać się tego, co mówi powyższy fragment, może wcale nie wpadlibyśmy w pułapki językowe. Nie ma tu bowiem paradoksu polegającego na opisywaniu nieopisywalnego, dyskurs dotyczy błędów, czyli rzeczy bliskich każdemu, kto żyw:) Ja tak to rozumiem, chociaż nie jest to łatwe;)
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: lilo » 05 lut 2010, 13:11

Jako osoba która doswiadczyła cudu w sposób w pełni świadomy (bo przeciez wszyscy ich doswiadczamy mniej świadomie), zastanwiałam się nieraz czym on jest. Nie ulegało watpliwości, że był przejawem Bożego miłosierdzia. W materialnym świecie próbowałam znaleść dla niego uzasadnienie; że jest nauką, której nieodkryliśmy.Ale taka definicja jest pusta i niewystarczająca. Każdy doznaje cudów, niektórzy spektakularnie, nie mają wtedy watpliwości, że się zdarzył. Czasami specjaliści i znawcy tematu stoją w zadumiu i nie mogą wyjaśnić dlaczego coś co było nieodwracalnie, chore, stało się w pełni zdrowe. Sama miłość jest cudem, bo jak wytłumaczyc ją naukowo, można pogrzebać w hormonach, analizować enzymy ciała (czyli materii) ale uzasadnimy tylko popęd, zachwyt, fascynację. Sama pozostanie nieuzasadniona bo ma swój poczatek w Kimś kto jest nieśmiertrlny i jest Jego częścią w nas. Uruchomienie tej części spowoduje, że sami będziemy doświadczac cudu, kiedy tylko zechcemy i obdarzać cudem innych. Blokada jest w nas, w naszej świadomości, w naszym ego wielbiącym świat materialny i jego hierarchę a przestanie istnieć gdy nasza wola stanie się zgona z wolą Boga - bezgraniczna ufność. Były osoby ktore przekroczyły ta granice i w ostatnim stuleciu jak np. B. Groening, O.Pio.
A czym dla Was jest cud prosze o opinię, w kontekście przedstawionego niżej tekstu, fragmentu Kursu Cudów (z uwagi na odniesiania do osoby np. słowo "mnie" wymaga wyjasnnienia, że osobą która dyktuje ten tekst jest Jezus Chrystus wg objaśnień) ;

1. Nie ma hierarchii trudności w cudach. Jeden nie jest „trudniejszy” czy „większy” niż inny. Wszystkie są takie same. Wszystkie przejawy miłości są maksymalne.

2. Cuda jako takie nie mają znaczenia. Jedyne, co ma znaczenie, to ich Źródło, które jest daleko ponad wszelką oceną.

3. Cuda dzieją się w sposób naturalny jako przejawy miłości. Rzeczywistym cudem jest miłość, która je inspiruje. W tym sensie wszystko, co pochodzi z miłości, jest cudem.

4. Wszelkie cuda oznaczają życie, a Dawcą życia jest Bóg. Jego Głos pokieruje tobą bardzo szczegółowo. Będzie ci powiedziane wszystko, co potrzebujesz wiedzieć.

5. Cuda są nawykiem i powinny być mimowolne. Nie powinny być świadomie kontrolowane. Świadomie wybrane cuda mogą być źle ukierunkowane.

6. Cuda są czymś naturalnym. Gdy nie występują, to coś jest nie w porządku.

7. Cuda są prawem każdego, lecz najpierw konieczne jest oczyszczenie.

8. Cuda uzdrawiają, ponieważ uzupełniają braki; dokonują ich ci, którzy chwilowo mają więcej, dla tych, którzy chwilowo mają mniej.

9. Cuda są rodzajem wymiany. Podobnie jak wszystkie przejawy miłości, które są zawsze cudowne w prawdziwym tego słowa znaczeniu, wymiana ta odwraca prawa fizyczne. Cuda przysparzają więcej miłości zarówno dającemu, jak i biorącemu.

10. Wykorzystanie cudów jako widowiska w celu wzbudzenia wiary to niezrozumienie ich celu.

11. Modlitwa jest nośnikiem cudów. Jest ona środkiem porozumiewania się stworzenia ze Stwórcą. Poprzez modlitwę miłość jest otrzymywana, zaś poprzez cuda miłość jest wyrażana.

12. Cuda są myślami. Myśli mogą reprezentować niższy, czyli cielesny poziom doświadczenia, albo wyższy, czyli duchowy poziom doświadczenia. Pierwszy wytwarza to, co fizyczne, a drugi stwarza to, co duchowe.

13. Cuda są zarówno początkiem, jak i końcem, a więc odwracają one porządek czasowy. Są one zawsze afirmacjami odrodzenia, które wydają się sięgać wstecz, lecz w rzeczywistości wiodą naprzód. Cuda niweczą przeszłość w teraźniejszości i w ten sposób wyzwalają przyszłość.

14. Cuda dają świadectwo prawdzie. Są przekonujące, ponieważ powstają z przekonania. Bez przekonania wyrodnieją do magii, która jest bezrozumna i dlatego destrukcyjna, a ściślej mówiąc, jest nietwórczym użyciem umysłu.

15. Każdy dzień powinien być poświęcony cudom. Celem czasu jest umożliwić ci nauczenie się, jak używać czasu w sposób konstruktywny. Jest on zatem narzędziem nauczania oraz środkiem do celu. Czas ustanie, gdy nie będzie więcej użyteczny w ułatwianiu nauki.

16. Cuda są narzędziem nauczania mającym zademonstrować, że dawanie jest tak samo błogosławione jak otrzymywanie. Zwiększają one jednocześnie siłę dającego, jak i dostarczają siły biorącemu.

17. Cuda wykraczają poza ciało. Są one nagłymi przeskokami w niewidzialność, z dala od poziomu cielesnego. Dlatego właśnie uzdrawiają.

18. Cud jest służbą. Jest on maksymalną przysługą, jaką możesz wyświadczyć komuś innemu. Jest on sposobem kochania bliźniego swego jak siebie samego. Rozpoznajesz wartość swoją i swego bliźniego równocześnie.

19. Cuda jednoczą umysły w Bogu. Zależą one od współpracy, ponieważ Synostwo jest sumą wszystkiego, co Bóg stworzył. Cuda są zatem odzwierciedleniem praw wieczności, a nie czasu.

20. Cuda budzą na nowo świadomość, że to duch, a nie ciało, jest ołtarzem prawdy. Jest to rozpoznanie, które prowadzi do uzdrawiającej mocy cudu.

21. Cuda są naturalnymi oznakami przebaczenia. Dzięki cudom akceptujesz Boże przebaczenie poprzez rozszerzanie go na innych.

22. Cuda są kojarzone z lękiem tylko z powodu wiary, że ciemność może coś ukryć. Wierzysz, że nie istnieje to, czego twoje fizyczne oczy nie mogą zobaczyć. To prowadzi do zaprzeczenia istnieniu duchowego widzenia.

23. Cuda porządkują na nowo postrzeganie i ustawiają wszystkie poziomy w prawdziwej perspektywie. To uzdrawia, ponieważ choroba powstaje z pomieszania poziomów.

24. Cuda umożliwiają ci uzdrawianie chorych i wskrzeszanie umarłych, ponieważ to ty sam wytworzyłeś chorobę i śmierć, a zatem możesz zlikwidować je obie. Ty jesteś cudem zdolnym do stwarzania na podobieństwo swego Stwórcy. Wszystko inne jest tylko twoim własnym koszmarem sennym i nie istnieje. Tylko stworzenia światła są rzeczywiste.

25. Cuda są częścią sprzężonego łańcucha przebaczenia, które dopełniwszy się, jest Pojednaniem. Pojednanie działa przez cały czas i we wszystkich wymiarach czasu.

26. Cuda reprezentują wolność od lęku. „Pojednać” oznacza „wymazać”. Zasadnicza wartość cudów w Pojednaniu polega na wymazaniu lęku.

27. Cud jest uniwersalnym błogosławieństwem od Boga przeze mnie dla wszystkich moich braci. Przebaczać jest przywilejem tego, komu zostało przebaczone.

28. Cuda są sposobem osiągnięcia uwolnienia od lęku. Objawienie wywołuje stan, w którym lęk został już zlikwidowany. Cuda są więc środkiem, a objawienie celem.

29. Cuda wychwalają Boga poprzez ciebie. Wychwalają Go przez oddawanie czci Jego stworzeniom, potwierdzając ich doskonałość. Uzdrawiają, ponieważ zaprzeczają utożsamieniu z ciałem, a potwierdzają utożsamienie z duchem.

30. Dzięki uznaniu istnienia ducha cuda regulują poziomy postrzegania i pokazują je we właściwym uszeregowaniu. Umieszcza to ducha w centrum, gdzie może on komunikować się bezpośrednio.

31. Cuda powinny pobudzać do wdzięczności, a nie respektu. Powinieneś dziękować Bogu za to, czym naprawdę jesteś. Boże dzieci są święte, a cud oddaje cześć ich świętości, która może zostać ukryta, ale nigdy utracona.

32. Ja inspiruję wszystkie cuda, które są tak naprawdę wstawiennictwem. Wstawiają się one za twoją świętością i czynią świętym to, co postrzegasz. Umieszczając cię ponad prawami fizycznymi, wznoszą cię do sfery porządku niebieskiego. W tym porządku jesteś doskonały.

33. Cuda oddają ci cześć, ponieważ jesteś godny miłości. Rozpraszają one złudzenia o tobie i postrzegają w tobie światło. W ten sposób wymazują twoje błędy przez uwolnienie cię od twoich koszmarów. Poprzez wyzwolenie twojego umysłu z więzienia twoich złudzeń przywracają cię do zdrowia.

34. Cuda przywracają umysłowi jego pełnię. Wymazując wszelkie braki, ustanawiają doskonałą ochronę. Siła ducha nie pozostawia miejsca na nieproszone ingerencje.

35. Cuda są przejawami miłości, ale mogą nie zawsze mieć zauważalne skutki.

36. Cuda są przykładami właściwego myślenia synchronizując to, co postrzegasz, z prawdą taką, jak ją stworzył Bóg.

37. Cud jest korektą wprowadzoną przeze mnie do fałszywego myślenia. Działa jako katalizator, przerywając błędne postrzeganie i porządkując je na nowo we właściwy sposób. To poddaje cię działaniu zasady Pojednania, gdzie postrzeganie zostaje uzdrowione. Dopóki zaś to nie nastąpi, wiedza o Boskim Porządku jest rzeczą niemożliwą.

38. Mechanizmem cudów jest Duch Święty. Rozpoznaje On zarówno Boże stworzenia, jak i twoje złudzenia. Oddziela On prawdę od fałszu dzięki swej zdolności, by postrzegać w sposób całościowy, a nie selektywny.

39. Cud rozwiewa błąd, ponieważ Duch Święty uznaje błąd za fałszywy, czyli nierzeczywisty. Jest to identyczne z powiedzeniem, że poprzez postrzeganie światła ciemność znika automatycznie.

40. Cud uznaje każdego za brata twojego oraz mojego. Jest to sposób postrzegania uniwersalnego piętna Boga.

41. Pełnia jest percepcyjną treścią cudów. Tak więc korygują one, czyli usuwają błędność postrzegania braku.

42. Poważną zasługą cudów jest ich siła w uwalnianiu ciebie od twojego fałszywego poczucia izolacji, pozbawienia czegoś oraz braku.

43. Cuda powstają z cudownego stanu umysłu, czyli ze stanu gotowości na cuda.

44. Cud jest przejawem wewnętrznej świadomości Chrystusa i akceptacją Jego Pojednania.

45. Cud nigdy nie jest stracony. Może on dotknąć wielu ludzi, których nawet nie spotkałeś, oraz wywołać nieprawdopodobne zmiany w sytuacjach, których nie jesteś nawet świadomy.

46. Duch Święty jest najwyższym pośrednikiem w porozumiewaniu się. Cuda nie wymagają tego typu porozumiewania się, ponieważ są tymczasowymi środkami porozumiewania. Kiedy powracasz do swej pierwotnej formy porozumiewania się z Bogiem poprzez bezpośrednie objawienie, potrzeba cudów przemija.

47. Cud jest narzędziem uczenia się, które zmniejsza potrzebę czasu. Ustanawia on ponadwzorcowy odstęp w czasie, który nie podlega zwykłym prawom czasu. W tym sensie jest on bezczasowy.

48. Cud jest jedynym środkiem kontrolowania czasu do twojej natychmiastowej dyspozycji. Tylko objawienie wykracza poza czas, nie mając w ogóle nic wspólnego z czasem.

49. Cud nie czyni żadnej różnicy między stopniami niewłaściwego postrzegania. Jest on narzędziem do korekty postrzegania, skutecznym całkiem niezależnie od stopnia, jak i od kierunku błędu. Na tym polega jego prawdziwa niewybiórczość.

50. Cud porównuje to, co ty wytworzyłeś, ze stwarzaniem, uznając za prawdziwe to, co jest z nim zgodne, a odrzucając jako fałszywe to, co jest z nim niezgodne.
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: jpack » 01 kwie 2010, 09:33

Witam wszystkich!

Właśnie założyłem forum Kursu Cudów, i chciałem sprawdzić czy google znajduje moje forum jak się wpisze odpowiednie słowa kluczowe...okazuje się że jeszcze nie, no ale wyskoczyło mi wasze forum.

Jestem studentem Kursu od ponad 3 lat, a Zniknięcie Wszechświata czytałem zanim pojawilo sie polskie tlumaczenie. Obie ksiazki są niesamowite.

Wg Kursu, Cud jest wtedy kiedy dawna nienawiść zmienia się w teraźniejszą miłość. albo innymi słowami, kiedy nasze lęki są zastępowane przez miłość i pokój. tak w skrócie;)

Nie wiem czy to wypada wchodzić na inne forum i reklamować swoje własne, ale zaryzykuję, i zapraszam wszystkich!

Pozdrowienia!
jpack
http://www.kurscudow-forum.pl
jpack
 
Posty: 2
Rejestracja: 01 kwie 2010, 09:25

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: Robert » 01 kwie 2010, 09:48

Zaciekawiła mnie ta pozycja "Kurs Cudów" hmm... myślę że będzie dobra dla udoskonalenia się i swojego światopoglądu.

„Jeśli dojdziesz do ładu z własnym wnętrzem, wówczas to, co zewnętrzne, samo się ułoży. Rzeczywistość pierwotna tkwi wewnątrz, a zewnętrzna jest wobec niej wtórna.„ Eckhart Tolle
Awatar użytkownika
Robert
 
Posty: 198
Rejestracja: 19 sty 2010, 15:21

PoprzedniaNastępna

Wróć do Literatura spirytystyczna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości