No proszę jak jedna wypowiedź może poruszyć psychikę ludzi

Hansel pisze:Smutne ale prawdziwe...
Właśnie takie jest życie. I dobrze by było nauczyć tego dzieci. Bo jeśli rodzice tego nie zrobią, to zrobi to psychiczny szef, albo koledzy z pracy.
bernadeta1963 proszę napisz mi w którym momencie mojego postu napisałam, że karą ma być bicie? Rozumiem, że dla ciebie kara = bicie. No cóż u mnie tak to nie wygląda. Karą dla moich dzieci jest: zakaz komputera, zakaz słodyczy, zakaz podwórka, a ostatnio u mnie w modzie jest szorowanie np. drzwi czy sprzątanie szafki. I owszem przyznaję, że zdarzało mi się zbić dziecko, tak jak napisał Voldo, po 30 razie tłumaczenia raczej traciłam nerwy. Np. mój starszy syn gdy miał 5 zaczął pluć na ludzi. Tłumaczyłam mu ponad 2,3 lata dlaczego tak nie wolno robić. Po 3 latach tłumaczenia straciłam cierpliwość. Wprowadziłam też zasadę tłumaczę coś tylko 5 razy. I są 3 ostrzeżenia. Jeśli dziecko moje pomimo tych szans dalej robiło zakazaną rzecz, to niestety dostawało klapsa.
bernadeta1963 pisze:Do trzeciej klasy chodziłam do szkoły ,bo był prześladowany. Dziecko bylo za spokojne , wolał się popłakać niż miałby oddać . Nie dlatego ,że nie umiał , ale że nie chciał nikogo skrzywdzić. Pedagog szkolny stwierdził,że moje dziecko jest ''niedostosowane'' i zaczął mu tłumaczyć ,że dzieci które go biją są złe , ale już takie są. Łatwiej było wytłumaczyć spokojnemu niż zadzierać z trójką rodziców bezstresowych dzieci. W połowie V klasy miał dosyć . Postanowiliśmy zmienić szkołę ,
No właśnie. Nie dostosował się i był "ukarany" zmianą otoczenia, zmianą kolegów, zmianą nauczycieli. Gdy trafi na wrzeszczącego szefa w pracy też będzie zmieniał pracę? Pracowałam w 6 zakładach pracy, w 3 z nich szefowie się darli, wyzywali i pomiatali ludźmi. Gdy twój syn trafi na takich ludzi, to co? popłacze się i zwolni?
juniperus pisze:Wszystko można dziecku wytłumaczyć po warunkiem, że od pierwszych dni życia nawiązuje się z nim ścisłe relacje i współpracę.
Wszystko fajnie, tylko są różne sytuacje w rodzinach. W mojej rodzinie (mąż teściowa), teściowa cały czas podkopywała mój autorytet w oczach dziecka, próbowała mi go odebrać. Był czas kiedy mój starszy syn nikogo nie słuchał, robił co chciał, jak próbowałam mu coś tłumaczyć, to mnie olewał, albo szedł na skargę do teściowej po czym ona mi robiła awanturę przy dziecku. Wierz mi w takich sytuacjach ciężko tylko "tłumaczyć" dziecku co wolno a czego nie. Naprostowywałam go z tego dobre kilka lat.
juniperus pisze:Nie należy więc karać dzieci za to, że zrobiły w naszym mniemaniu coś niebezpiecznego, czy głupiego ale wytłumaczyć mu, co mogło się stać i wyjaśnić, dlaczego nigdy więcej nie powinny tak się zachowywać
Mój starszy syn ma Zespół Aspargera, jest to związane z tym, że bardzo ciężko przyswaja jakiekolwiek zasady międzyludzkie (teraz jest lepiej, ale jak był mały, praktycznie nic nie przyjmował). Do tego był nadpobudliwy psychoruchowo, co kończyło się tym, że 5 minut nie usiedział na miejscu. Na ulicy nie chciał chodzić za rączkę, potrafił wbiegać na ulicę pod samochody. Tłumaczenie nie docierało. A chciałam mieć żywe dziecko, a nie zabite autem. Klaps jeden i drugi może i spowodował, że syn zaczął się bać kary za puszczanie ręki i wbieganie na ulicę i ten strach na 100% uratował mu życie. I to nie raz, bo we własnej ręce czułam kiedy on by się chciał wyrwać, ale rezygnował. Są różne dzieci. Ciesz się, że masz dziecko, które rozumie tłumaczenia i przestrogi i potrafi się do tego dostosować. Mój syn uczył się tylko na własnych błędach, a nie na tłumaczeniach. Zresztą po trochu jest to do teraz. [Dygresja: Jak spowodować by dziecko 14 letnie zrozumiało, że w nocy się śpi, a nie gra na komputerze? Zabieranie komputera nie daje skutku, tłumaczę mu dlaczego powinien spać w nocy już od września tamtego roku. Kary za to miał już wszelakie i co? wczoraj znowu poczekał aż zasnę, zabrał laptop z mojego pokoju i grał do 3 rano. Teraz to jeszcze pikuś, ferie zimowe, może się wyspać, ale to samo mi robił w środku tygodnia, a potem zasypiał na lekcjach. I co mam zrobić??]
juniperus pisze:Trzeba też wyjaśnienia składać dokładnie, omawiając różne kwestie, a nie wykrzyczeć coś w tym stylu: "głupi jesteś? Co ty robisz? Myślisz trochę?". To nie wnosi do świadomości dziecka niczego poza poczuciem bycia gorszym. Takie zachowanie nie daje dziecku wyjaśnienia, gdzie popełniło błąd, dlaczego, jakie są konsekwencje i jak w przyszłości ma postępować. Dziecku trzeba tłumaczyć w sposób prosty, przystępny dla niego, a jednocześnie dokładny i OBRAZOWY.
Owszem masz rację, nawet karając dziecko za coś nie wolno go ośmieszać i poniżać. Każda kara ma być wyjaśniona, przyczyna - skutek.
juniperus pisze:Małemu nie trzeba było powtarzać dwa razy, zaczął okładać tamtego. Wszytko jednak przyjęło odwrotny skutek. Mój syn zaczął bić również inne dzieci za głupstwa nawet wówczas, gdy sam od nich nie obrywał. Musiałam ostro zareagować na to, gdyż przybierało to zbyt duży zasięg. To nie była z mojej strony rozmowa z małym, ale maglowanie tematu na okrągło, dzień w dzień.
Ja wpajam taką zasadę: nigdy, przenigdy nie zaczynasz pierwszy. Gdy ktoś cię bije masz obowiązek oddać. Wrócę do sprawy tego kolegi z klasy syna. Teraz wyśmiewanie się jest straszniejsze niż kiedyś. Teraz dzieci nie tylko wyśmiewają płaczliwość, grubość czy zeza, ale potrafi 9-latek powiedzieć do drugiego 9-latka "twoja matka to k...a". Jak myślisz jak to wpływa na dziecko?
juniperus pisze:Należy więc mocno zastanowić się, zanim zachęcimy nasze dziecko do agresji, by sprawa nie wymknęła się spod kontroli i byśmy się sami kiedyś nie stali ofiarą agresji, którą w dzieciach zakorzeniliśmy.
Zachęcać do agresji? Nie, nauczyć tylko samoobrony i radzenia sobie psychicznie z różnymi sytuacjami i z różnymi ludźmi.
Krzysztoff pisze:czyli jak rozumiem jak dziecko było by bite to by sobie radziło w szkole ?
Nie. Gdyby było nauczone oddawać, to nie stało by się popychadłem i pośmiewiskiem całej klasy, bo dziewczynki wcale nie są lepsze. Każdy ma prawo do obrony siebie. Rozumiem, że wy jako dorośli, gdy ktoś was napadnie dajecie się pobić, bo nie stosujecie agresji. No cóż, ja się bronię.
Krzysztoff pisze:Psycholog w takim przypadku wprowadza do rodziny "zasady gry" i wymaga od rodziców ich egzekwowania . - oto cała tajemnica
W rodzinie, a w klasie? w gimnazjum? w technikum? w pracy? na ulicy?
Tu chyba jest największy problem. Patrzycie na dzieci jak na dzieci, a te dzieci kiedyś będą dorosłe i nieprzystosowane do życia. Bo niestety, ale życie jest brutalne.
Też byłam wychowana niejako pod kloszem, i gdy spotkałam na swej drodze życiowej ludzi, którzy chcieli mnie zniszczyć, "bo tak", to nie potrafiłam sobie z tym radzić. Ciężko to przeżyłam i wolałabym by moje dzieci były na to nastawione i ostrzeżone. Może to jest i cyniczne, ale nigdy nie chciałabym by moje dzieci przeżywały to co ja.
Mirku dokładnie.
Voldo dokładnie tak.
światowid pisze:to duży komfort móc rozmawiać z dzieckiem bez możliwości bicia
Tak to ogromny komfort i ciesz się że masz taką możliwość. Dla mnie klaps jest ostatecznością. Na szczęście moje dzieci są coraz starsze i coraz częściej przyswajają tłumaczenia.