kara...

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: kara...

Postautor: Voldo » 09 lut 2015, 11:41

Ja tam osobiście uważam, że dziecku trzeba ustalić pewne nieprzekraczalne granice, ponieważ jeśli się ich nie ustali to się to kończy tak, jak widać teraz na ulicach czy w szkołach - zero szacunku dla innych, papierosy, alkohol, narkotyki, ciąże w podstawówce i tak dalej.
Ja nie pamiętam, czy mi czasem tata przylał w dzieciństwie czy nie, ale raz czy dwa pewno się zdarzyło czy tam rodzice krzyczeli na mnie, jak mocno przekroczyłem granice. Jednak będę im wdzięczny za to do końca życia. Bo widzę, co mogłoby teraz ze mną być, gdyby mnie wychowywali "bezstresowo" - czy nie jest tak, że dużo "bezstresowych" dzieci kończy teraz u psychologów, bo sobie nie mogą z życiem poradzić? Bo nie mogą przyjąć na klatę tego, że życie im daje solidnego kopa? Byli wychowywani w duchu tego, że wszystko jest super sprawiedliwe i jak coś zrobisz źle to trzeba głaskać po główce a nie nawrzeszczeć - a teraz rzeczywistość pokazuje, że wcale tak nie jest?
Owszem, granica pomiędzy przylaniem dzieciakowi jak mocno przesadził a agresją w domu jest cienka. I powinno być to stosowane jako środek ostateczny.
Jednak w dzisiejszych czasach przez to całe, za przeproszeniem, pieprzenie, że każdemu się należy tyle samo i ciągle będzie sprawiedliwie ogólnie super mamy to co mamy - ludzie w wielu przypadkach nie są przygotowani do życia. A u dorosłego to już trudno zmienić, nieprawdaż?

Podsumowując, nie twierdzę, że lanie dziecka jest dobre - ale w bardzo rzadkich przypadkach jest niestety konieczne. Jak się będzie tłumaczyć 10 razy a dziecko nadal będzie swoje to co robić? Tłumaczyć 11 raz? To się wyłączy z nastawieniem "a gadaj zdrów" i powróci jak skończymy - a co jeśli za jedenastym razem poczuje pasek na tyłku? Nauczy się, że robienie tego wywołuje nieprzyjemne konsekwencje - ergo - przestanie to robić - takie jest moje zdanie.
Tomasz

„Jezus Chrystus nie prosił nas o wiele, nie wymagał od ludzi, by wspinali się na Mount Everest, czy wielce się poświęcali. Prosił nas tylko o to, byśmy kochali drugiego człowieka.” - Chico Xavier

Wiceprzewodniczący PTSS
Przewodniczący Wrocławskiego Oddziału PTSS
tomasz.grabarczyk.spirytyzm@gmail.com
Awatar użytkownika
Voldo
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2204
Rejestracja: 08 lut 2010, 14:58
Lokalizacja: Wrocław

Re: kara...

Postautor: światowid » 09 lut 2015, 12:55

prawdą jest że dzieci w Polsce są bite. i do niedawna były to prywatne sprawy każdej rodziny. Teraz to się zmienia powoli..

Ja z niewielu rzeczy jestem dumny, ale właśnie fakt że swoich dzieci nigdy nie biłem jest jednym z takich pozytywów.
I zawsze można jak się chce, wymyślić inne sposoby wychowania dziecka tak, by nie wyrosło na współczesnego ignoranta jakich wiele biega po ulicach.
a przynajmniej można się starać tak czynić.
to duży komfort móc rozmawiać z dzieckiem bez możliwości bicia.
szkoda wielka że wiara i wiedza naszych przodków została zdeptana.
Awatar użytkownika
światowid
 
Posty: 228
Rejestracja: 18 lis 2014, 11:25
Lokalizacja: Kraków

Re: kara...

Postautor: Xsenia » 09 lut 2015, 12:59

No proszę jak jedna wypowiedź może poruszyć psychikę ludzi :D

Hansel pisze:Smutne ale prawdziwe...

Właśnie takie jest życie. I dobrze by było nauczyć tego dzieci. Bo jeśli rodzice tego nie zrobią, to zrobi to psychiczny szef, albo koledzy z pracy.

bernadeta1963 proszę napisz mi w którym momencie mojego postu napisałam, że karą ma być bicie? Rozumiem, że dla ciebie kara = bicie. No cóż u mnie tak to nie wygląda. Karą dla moich dzieci jest: zakaz komputera, zakaz słodyczy, zakaz podwórka, a ostatnio u mnie w modzie jest szorowanie np. drzwi czy sprzątanie szafki. I owszem przyznaję, że zdarzało mi się zbić dziecko, tak jak napisał Voldo, po 30 razie tłumaczenia raczej traciłam nerwy. Np. mój starszy syn gdy miał 5 zaczął pluć na ludzi. Tłumaczyłam mu ponad 2,3 lata dlaczego tak nie wolno robić. Po 3 latach tłumaczenia straciłam cierpliwość. Wprowadziłam też zasadę tłumaczę coś tylko 5 razy. I są 3 ostrzeżenia. Jeśli dziecko moje pomimo tych szans dalej robiło zakazaną rzecz, to niestety dostawało klapsa.

bernadeta1963 pisze:Do trzeciej klasy chodziłam do szkoły ,bo był prześladowany. Dziecko bylo za spokojne , wolał się popłakać niż miałby oddać . Nie dlatego ,że nie umiał , ale że nie chciał nikogo skrzywdzić. Pedagog szkolny stwierdził,że moje dziecko jest ''niedostosowane'' i zaczął mu tłumaczyć ,że dzieci które go biją są złe , ale już takie są. Łatwiej było wytłumaczyć spokojnemu niż zadzierać z trójką rodziców bezstresowych dzieci. W połowie V klasy miał dosyć . Postanowiliśmy zmienić szkołę ,

No właśnie. Nie dostosował się i był "ukarany" zmianą otoczenia, zmianą kolegów, zmianą nauczycieli. Gdy trafi na wrzeszczącego szefa w pracy też będzie zmieniał pracę? Pracowałam w 6 zakładach pracy, w 3 z nich szefowie się darli, wyzywali i pomiatali ludźmi. Gdy twój syn trafi na takich ludzi, to co? popłacze się i zwolni?

juniperus pisze:Wszystko można dziecku wytłumaczyć po warunkiem, że od pierwszych dni życia nawiązuje się z nim ścisłe relacje i współpracę.

Wszystko fajnie, tylko są różne sytuacje w rodzinach. W mojej rodzinie (mąż teściowa), teściowa cały czas podkopywała mój autorytet w oczach dziecka, próbowała mi go odebrać. Był czas kiedy mój starszy syn nikogo nie słuchał, robił co chciał, jak próbowałam mu coś tłumaczyć, to mnie olewał, albo szedł na skargę do teściowej po czym ona mi robiła awanturę przy dziecku. Wierz mi w takich sytuacjach ciężko tylko "tłumaczyć" dziecku co wolno a czego nie. Naprostowywałam go z tego dobre kilka lat.

juniperus pisze:Nie należy więc karać dzieci za to, że zrobiły w naszym mniemaniu coś niebezpiecznego, czy głupiego ale wytłumaczyć mu, co mogło się stać i wyjaśnić, dlaczego nigdy więcej nie powinny tak się zachowywać

Mój starszy syn ma Zespół Aspargera, jest to związane z tym, że bardzo ciężko przyswaja jakiekolwiek zasady międzyludzkie (teraz jest lepiej, ale jak był mały, praktycznie nic nie przyjmował). Do tego był nadpobudliwy psychoruchowo, co kończyło się tym, że 5 minut nie usiedział na miejscu. Na ulicy nie chciał chodzić za rączkę, potrafił wbiegać na ulicę pod samochody. Tłumaczenie nie docierało. A chciałam mieć żywe dziecko, a nie zabite autem. Klaps jeden i drugi może i spowodował, że syn zaczął się bać kary za puszczanie ręki i wbieganie na ulicę i ten strach na 100% uratował mu życie. I to nie raz, bo we własnej ręce czułam kiedy on by się chciał wyrwać, ale rezygnował. Są różne dzieci. Ciesz się, że masz dziecko, które rozumie tłumaczenia i przestrogi i potrafi się do tego dostosować. Mój syn uczył się tylko na własnych błędach, a nie na tłumaczeniach. Zresztą po trochu jest to do teraz. [Dygresja: Jak spowodować by dziecko 14 letnie zrozumiało, że w nocy się śpi, a nie gra na komputerze? Zabieranie komputera nie daje skutku, tłumaczę mu dlaczego powinien spać w nocy już od września tamtego roku. Kary za to miał już wszelakie i co? wczoraj znowu poczekał aż zasnę, zabrał laptop z mojego pokoju i grał do 3 rano. Teraz to jeszcze pikuś, ferie zimowe, może się wyspać, ale to samo mi robił w środku tygodnia, a potem zasypiał na lekcjach. I co mam zrobić??]

juniperus pisze:Trzeba też wyjaśnienia składać dokładnie, omawiając różne kwestie, a nie wykrzyczeć coś w tym stylu: "głupi jesteś? Co ty robisz? Myślisz trochę?". To nie wnosi do świadomości dziecka niczego poza poczuciem bycia gorszym. Takie zachowanie nie daje dziecku wyjaśnienia, gdzie popełniło błąd, dlaczego, jakie są konsekwencje i jak w przyszłości ma postępować. Dziecku trzeba tłumaczyć w sposób prosty, przystępny dla niego, a jednocześnie dokładny i OBRAZOWY.

Owszem masz rację, nawet karając dziecko za coś nie wolno go ośmieszać i poniżać. Każda kara ma być wyjaśniona, przyczyna - skutek.

juniperus pisze:Małemu nie trzeba było powtarzać dwa razy, zaczął okładać tamtego. Wszytko jednak przyjęło odwrotny skutek. Mój syn zaczął bić również inne dzieci za głupstwa nawet wówczas, gdy sam od nich nie obrywał. Musiałam ostro zareagować na to, gdyż przybierało to zbyt duży zasięg. To nie była z mojej strony rozmowa z małym, ale maglowanie tematu na okrągło, dzień w dzień.

Ja wpajam taką zasadę: nigdy, przenigdy nie zaczynasz pierwszy. Gdy ktoś cię bije masz obowiązek oddać. Wrócę do sprawy tego kolegi z klasy syna. Teraz wyśmiewanie się jest straszniejsze niż kiedyś. Teraz dzieci nie tylko wyśmiewają płaczliwość, grubość czy zeza, ale potrafi 9-latek powiedzieć do drugiego 9-latka "twoja matka to k...a". Jak myślisz jak to wpływa na dziecko?

juniperus pisze:Należy więc mocno zastanowić się, zanim zachęcimy nasze dziecko do agresji, by sprawa nie wymknęła się spod kontroli i byśmy się sami kiedyś nie stali ofiarą agresji, którą w dzieciach zakorzeniliśmy.

Zachęcać do agresji? Nie, nauczyć tylko samoobrony i radzenia sobie psychicznie z różnymi sytuacjami i z różnymi ludźmi.

Krzysztoff pisze:czyli jak rozumiem jak dziecko było by bite to by sobie radziło w szkole ?

Nie. Gdyby było nauczone oddawać, to nie stało by się popychadłem i pośmiewiskiem całej klasy, bo dziewczynki wcale nie są lepsze. Każdy ma prawo do obrony siebie. Rozumiem, że wy jako dorośli, gdy ktoś was napadnie dajecie się pobić, bo nie stosujecie agresji. No cóż, ja się bronię.

Krzysztoff pisze:Psycholog w takim przypadku wprowadza do rodziny "zasady gry" i wymaga od rodziców ich egzekwowania . - oto cała tajemnica

W rodzinie, a w klasie? w gimnazjum? w technikum? w pracy? na ulicy?

Tu chyba jest największy problem. Patrzycie na dzieci jak na dzieci, a te dzieci kiedyś będą dorosłe i nieprzystosowane do życia. Bo niestety, ale życie jest brutalne.
Też byłam wychowana niejako pod kloszem, i gdy spotkałam na swej drodze życiowej ludzi, którzy chcieli mnie zniszczyć, "bo tak", to nie potrafiłam sobie z tym radzić. Ciężko to przeżyłam i wolałabym by moje dzieci były na to nastawione i ostrzeżone. Może to jest i cyniczne, ale nigdy nie chciałabym by moje dzieci przeżywały to co ja.

Mirku dokładnie.

Voldo dokładnie tak.

światowid pisze:to duży komfort móc rozmawiać z dzieckiem bez możliwości bicia

Tak to ogromny komfort i ciesz się że masz taką możliwość. Dla mnie klaps jest ostatecznością. Na szczęście moje dzieci są coraz starsze i coraz częściej przyswajają tłumaczenia.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: kara...

Postautor: Nikita » 09 lut 2015, 14:23

Moim zdaniem bicie dziecka raczej nie powinno byc stosowane ale niestety ja tez niejestem idealna i zdarzylo sie mojej corce, ze dostala lanie. Dzis gdyby ta sytuacja powtorzyla sie jeszcze raz to wolalabym nie bic. zaluje tego ale nie cofne czasu. Nie tylko dzieci niebite maja problemy w szkole ale takze te bite..bo one sa ofiarami przemocy. Ale do konca tez nie wiadomo od czeog to zalezy. ja bylam bita a w szkole nigdy nie mialam problemow. W klasie mojej corki jest mobbing. Ostatnio takie modne slowo ale niestety to wystepuje. Jest grupka dzieci, ktore szukaja sobie ciagle nowych ofiar. Moja corka tez raz po raz wpada im w oko. Ona umie sie bronic ale jak juz za duzo tego to ja wkraczam do akcji i dzwonie do szkoly. Ostatnio nawet zadzwonilam na policje aby sie poinformowac jakie sa moje prawa bo te dzieci przez kilka dni z rzedu obrzucaly moj samochod sniezkami. Zadzwonilam do nauczycielki a ona powiedziala, ze zrobi z tmy porzadek. No jeden z nich pojawil sie u nas i przeprosil. Wogole to zauwazylam, ze te dzieci co dokuczaja pochodza z rodzin , w ktorych nia ma wyzszych wartosci. To czy sa bite czy nie nie ma az takiego znaczenia ale jakie wartosci zostaja im przekazane przez rodzicow. Rodzice tych niedonrych dzieci sa materialistamii sa tacy troche aroganccy. To widac. Dlatego nie dziwie sie, ze ich dzieci tez takie sa. Ale nie podoba mi sie to, ze dokuzczaja innym dzieciom. Ja akurat mam waleczna nature i nie zabiore mojego dziecka z tej szkoly a bede dazyc do tego aby te wredne dzieciaki tostaly wyrzucone ze szkoly. Nie wiem czy mi sie to uda ale bede probowac. Oczywiscie modle sie tez w mojej i ich intencji i staram sie pokojowo to zalatwiac ale uwazam, ze oni musza znac konsekwencje...ze nie wszystko im wolno. A za mobbing mozna zostac prawnie ukaranym. Trzeba poruszyc niebo i ziemie....isc do dyrektora szkoly, rozmawiac z nauczycielami i nawet grozic prasa i policja....az szkola ruszy dupe i zrobi porzadek z tymi gnojkami. Zabranie swojego dziecka ze szkoly oznacza, ze oni wygraja i zaraz zabiora sie za inne dziecko. tak juz w tej klasie bylo....pobili chlopca a matka zabrala go ze szkoly. Przykry jest ten nasz swiat....nie ejst latwo byc dobrym czlowiekiem w tym swiecie...ale uwazam, ze nalezy sie bronic bo zlo musi znac swoje konsekwencje.
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: kara...

Postautor: Mirek » 09 lut 2015, 15:26

Zastanówmy możne się wszyscy nad tym co znaczy bicie dziecka, a co znaczy dać mu burę za złe zachowanie w postaci klapsa lub paru klapsów?
Gdy słyszę "bicie dziecka", to mi się zaraz otwiera obraz: Dziecko trafiło do szpitala w ciężkim stanie pobite przez ojczyma, bo za głośno płakało i go to bardzo wnerwiło.
Może tu tkwi nasz błąd, że stawiamy znak równości między pobiciem, a biciem, czy klapsami?
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: kara...

Postautor: światowid » 09 lut 2015, 15:37

no tak, racja, każdy z nas ma pod tym pojęciem nieco inny obraz i pogląd na definicję.
wynika to z naszych doświadczeń które zebraliśmy, każdy sam, oddzielnie.

klaps to po prostu puknięcie na tyle delikatne że oprócz samego wydarzenia, nie powoduje bólu. bardziej widzę tu 2 letniego malucha.. któremu musimy wytłumaczyć że wsadzanie palca do kontaktu to zły pomysł.
uderzenie dziecka to strzał który dziecko odczuwa. i to już jak najbardziej jest bicie. nie musi trafić do szpitala, by było uderzone.
pobicie kończące się szpitalem to barbarzyństwo. nie wymaga komentarza.
szkoda wielka że wiara i wiedza naszych przodków została zdeptana.
Awatar użytkownika
światowid
 
Posty: 228
Rejestracja: 18 lis 2014, 11:25
Lokalizacja: Kraków

Re: kara...

Postautor: gaba75 » 09 lut 2015, 16:49

No,Mirku, podziwiam Twoje podejście do życia i bicia. Nigdy nie chciałabym aby moje dziecko stawało w sytuacji bicia, pobicia zabicia czy innego icia. Ale jesli ktoś Cię atakuje jak mówisz należy się bronić, bronić by druga strona zastanowiła się nad tym co czyni, ale kochany, są ludzie bez granic i co wtedy? Dasz się zabić? choć będziesz uważał że walczysz o szczytne cele? chyba nie. Gdyby porwano Twoje dziecko, i gdyby ktoś chciał zrobić mu krzywdę np zabić, przypuśćmy że jakaś sekta, co Ty na to? broniłbyś dziecka biernie? Bo ja bym chyba zabiła gdyby ktoś zrobił krzywdę memu dziecku.
Kara-lekcja musi byc adekwatna do czynu. Poza tym zawsze w walkach wygrywa dobro, gdzie nie spojrzysz. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Tak jak pisze Bernadeta. Jestem blisko jej pojmowania świata. Nie wolno uczyć dziecka rzeczy które są złe. Poza tym z chęcią gdybym miała możliwości pewnie zrobiłabym to samo, ale moje dziecko chce walczyć, więc pozwalam jej. Pozwalam na walkę bez walki.
Mam teraz osobiście dylemat. Z jednym nauczycielem. Z chęci,a bym go ukarała, ale wiem że lekcja przyjdzie do niego sama, kiedyś. Niemniej jednak zawsze uważam, że miarą nauczyciela powinno byc mistrzostwo jego ucznia, nie odwrotnie. Sztuka polega na tym by uczeń przerósł mistrza i by ten mistrz był z tego dumny. Ja jestem dumna ze swoich podopiecznych, wychowanków uczniów.
gaba75
 
Posty: 848
Rejestracja: 15 kwie 2014, 11:20

Re: kara...

Postautor: Mirek » 09 lut 2015, 17:36

Gaba chyba pomyliłaś mnie z kimś innym. Zawsze twierdziłem, że bierność nie jest moją naturą.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: kara...

Postautor: gaba75 » 09 lut 2015, 20:22

To przepraszam, może rzeczywiście pomyliłam się.
gaba75
 
Posty: 848
Rejestracja: 15 kwie 2014, 11:20

Re: kara...

Postautor: Mirek » 09 lut 2015, 20:24

Nie gniewam się :)
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości