Rzeczywistości równoległe

Rozwój nauki, naukowe ciekawostki, pseudo i paranauki. Sprytne i ciekawe rzeczy, badania i doswiadczenia.. Pisz o swoich zainteresowaniach.

Re: Rzeczywistości równoległe

Postautor: Paweł » 22 sty 2010, 03:41

Hitler miał wiele wspólnego z okultyzmem.
Paweł
 
Posty: 204
Rejestracja: 09 paź 2009, 15:08
Lokalizacja: Szczecin

Re: Rzeczywistości równoległe

Postautor: Avx » 22 sty 2010, 19:37

qaz pisze:Kiedyś tłumaczyłam to sobie jako czwarty wymiar.


Czwarty wymiar to czas. "Ciekawsze" rzeczy to raczej następne, chociaż to niesamowicie skomplikowane.
Avx
 
Posty: 29
Rejestracja: 21 lip 2009, 15:30

Re: Rzeczywistości równoległe

Postautor: Hansel » 21 gru 2014, 14:04

Paweł pisze:Hitler miał wiele wspólnego z okultyzmem.


Widziałem kiedyś taką książkę
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/70411/ta ... ow-hitlera
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Rzeczywistości równoległe

Postautor: Arronax » 22 gru 2014, 19:54

Naziści mieli baardzo dużo wspólnego m.in poszukiwanie relikwii i świętego Graala. Ciekawa książka, lubię czytać o tych czasach, może znajdzie się trochę czasu na nią .
Awatar użytkownika
Arronax
 
Posty: 680
Rejestracja: 30 paź 2014, 14:05
Lokalizacja: Kielce

Re: Rzeczywistości równoległe

Postautor: Mirek » 22 gru 2014, 21:09

A ja myślałem zawsze, że to fantazja twórców Indiany Johnsa :)
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Rzeczywistości równoległe

Postautor: Nikita » 23 gru 2014, 07:35

ale ten Vinitor to mial gadane...he he
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Rzeczywistości równoległe

Postautor: Hansel » 09 lip 2015, 16:29

sigma pisze:I jeszcze coś napiszę. Otóż Albert Einstein, interesujący się religioznawstwem (podobnie jak wielu naukowców badających "jak się rzeczy doczesne mają") oświadczył kiedyś że jego zdaniem jeżeli jakakolwiek religia w jakiejkolwiek formie przetrwa, bo będzie to właśnie buddyzm.



Wszystko czego dokonała i o czym rozważała rasa ludzka dotyczy zaspokojenia głęboko odczuwanych potrzeb oraz tonowania bólu. Trzeba o tym pamiętać, kiedy stara się zrozumieć religijne ruchy i ich rozwój. Chęci (odczucia) i tęsknoty są głównymi siłami stojącymi za ludzkim wysiłkiem i kreatywnością, niezależnie od tego w jak egzaltowany sposób później zostało to uzasadnione. Czym zatem są te odczucia i potrzeby, które kierują człowieka ku myśli religijnej i wierze w szerokim rozumieniu znaczenia tych słów? Odrobina namysłu wystarczy aby stwierdzić, że bardzo różnorodne emocje leżą u podstaw powstanie religijnej myśli i doświadczenia. U pierwotnego człowieka ponad wszystko to lęk powoduje religijne wyobrażenia – lęk przed głodem, dzikimi bestiami, chorobą i śmiercią. Na tym poziomie egzystencji zrozumienie przyczynowych skutków jest raczej słabo rozwinięte. Ludzki umysł tworzy iluzoryczne istoty bardziej lub mniej analogiczne do nas samych, od których woli i działania te budzące lęk zjawiska zależą. Ten człowiek stara się zapewnić sobie przychylność tych istot odprawiając ofiary poświęcenia, które zgodnie z tradycją przekazywano z generacji na generację, zjednując ich stosunek do śmiertelnych. W tym sensie mówię o religii lęku. Ten lęk, choć nie stworzony, był w istotnym stopniu stabilizowany przez formację kasty kapłańskiej, która stawiała siebie w roli mediatora pomiędzy ludźmi i istotami, których się obawiano. Na tej podstawie warstwa ta ustanowiła swoja hegemonię. W wielu przypadkach przewodnik lub władca czy uprzywilejowana klasa, której pozycja opierała się na innych czynnikach będących kombinacją funkcji kapłańskiej i świeckiej władzy tak aby tej drugiej zapewnić więcej bezpieczeństwa, lub jeszcze inni polityczni władcy czy warstwy kapłańskie działali razem na rzecz swoich własnych interesów. Społeczne impulsy są jeszcze innym źródłem krystalizowania się religii. Ojcowie i matki i liderzy większych społeczności ludzkich są śmiertelni i omylni. Potrzebują przewodnictwa, miłości i wsparcia co uzasadnia człowiekowi formę społecznej i moralnej koncepcji Boga. To jest Bóg Troskliwy, który chroni, rozporządza, nagradza i karze. To Bóg, który zgodnie z ograniczeniami pojmowania kocha wierzących i dogląda życia plemienia lub rasy ludzkiej, lub nawet samego życia w sobie, ten który przynosi ulgę w troskach i zaspokajaniu pragnień, ten który chroni dusze od śmierci. To jest społeczna i moralna koncepcja Boga.

Hebrajskie pisma w godny podziwu sposób ilustrują rozwój religii leku ku religii moralnej, rozwój kontynuowany w Nowym Testamencie. Religie wszystkich cywilizowanych ludów, szczególnie ludów Wschodu, były pierwotnie religiami moralnymi. Rozwój z poziomu religii lęku do religii moralnej jest wielkim krokiem w życiu ludzi. Musimy być świadomi jednak, że twierdzenie, iż pierwotne religie bazują na lęku a religie cywilizowane na moralności jest przesądem. Prawda jest taka, że wszystkie religie są różnorodną mieszanką tych dwóch typów, wraz z tym rozróżnieniem, że na wyższych poziomach społecznego życia religia moralności przeważa. Wspólnym dla nich wszystkich jest antropomorficzny charakter koncepcji Boga. Jedynie jednostki o rzadkich cechach i szczególnie wysublimowane społeczności osiągnęły jakiekolwiek wyższe poziomy. Istnieje jeszcze trzeci etap religijnego doświadczenia, który można znaleźć pośród wielu tradycji, choć rzadko spotykany w czystej formie: będę nazywał go religią kosmicznego uniesienia (doświadczenia). Trudno wyjaśnić to uczucie komuś kto jest go całkowicie pozbawiony szczególnie dlatego, że tam nie ma żadnej idei, która mogłaby odpowiadać antropomorficznej koncepcji Boga. Jednostka taka odczuwa zbędność pożądań i miałkość ludzkich celów a z drugiej strony subtelność i wspaniałość porządku, który odkrywa w naturze i w świecie myśli. Jednostkowe istnienie jest dla niego rodzajem więzienia a on chce doświadczać świata jako pojedynczo znacząca całość. Początki religii doświadczenia kosmicznego uniesienia już pojawiła się na wczesnym etapie rozwoju w wielu Psalmach Dawida i u niektórych proroków. Buddyzm taki jaki mieliśmy okazję poznać z cudownych pism Schopenhauera zawiera najwięcej z tych elementów. Religijny geniusz wszystkich wieków wyróżnia ten rodzaj religijnego doświadczenia, który w swoich wyobrażeniach nie zna dogmatyzmu i Boga, tak że nie powstał żaden kościół na bazie którego istniałyby jakieś zasadnicze nauki. A zatem to pośród heretyków, którzy pojawili się na przestrzeni wieków możemy znaleźć ludzi, którzy czuli ten najwyższy rodzaj religijności a przez wielu im współczesnych byli postrzegani jako ateiści, a czasami jako święci. Popatrzmy w tym świetle na takie postacie jak: Demokryt, Franciszek z Asyżu czy Spinoza, którzy są sobie podobni.

Jak zatem to doświadczenie kosmicznego uniesienia może być przekazane drugiemu, jeśli w jego ramach nie powstała żadna definicja Boga czy teologia? Z mojego punktu widzenia, najważniejszą rolą sztuki i nauki to budzenie tego uczucia i podtrzymanie go wśród tych, którzy są zdolni je odczuwać.

Tutaj dochodzimy do relacji religii i nauki na sposób różny do zwyczajowo przyjętego. Jeśli podejść do zagadnienia historycznie, wtedy będziemy postrzegać naukę i religią jako nieprzejednanych antagonistów z kilku oczywistych powodów. Człowiek, który jest gruntownie przekonany o uniwersalnym prawie przyczyny nie może nawet na moment przyjąć idei istoty, która wpływa na bieg wypadków – pod warunkiem oczywiście, ze traktuje hipotezę przyczynowości naprawdę serio. Nie będzie miał pożytku również z koncepcji religii lęku i równie mało z jej społecznej czy moralnej formy. Bóg, który nagradza i karze jest dla niego trudny do pojęcia z prostego powodu, a mianowicie takiego, że ludzkie działanie jest determinowane przez jakąś konieczność, zewnętrzną lub wewnętrzną. A zatem w oczach Boga człowiek nie może odpowiadać za swoje czyny, a przynajmniej nie bardziej niż nieporuszony obiekt jest odpowiedzialny za ruch, któremu podlega. Dlatego też nauka jest obwiniana za podkopywanie moralności, ale ten osąd jest całkowicie niesprawiedliwy. Etyczne zachowanie człowieka powinno być oparte skutecznie na współczuciu, edukacji i społecznych więzach i potrzebach, nie ma tutaj żadnej potrzeby religijnej. To wątpliwa ścieżka oparta wyłącznie na leku przed karą czy nadzieją na nagrodę po śmierci. W takim świetle łatwiej dostrzec dlaczego kościoły zawsze walczyły z nauką i prześladowały oddanie dla niej. Z drugiej strony jestem przekonany, że to doświadczenie kosmicznego uniesienia jest najmocniejszym i najszlachetniejszym motywem naukowego badania. Jedynie ci, którzy wkładają tak olbrzymi wysiłek i przejawiają tego rodzaju oddanie, bez którego pionierska praca w naukach teoretycznych nie dokonałaby się, są zdolni skupić moc swoich emocji na swojej samotnej pracy, tak różnej od otaczającej rzeczywistości. Co za głębokie przekonanie o racjonalności wszechświata i cóż za tęsknota za zrozumieniem, gdzie oprócz słabej refleksji zauważanej pośród umysłów im współczesnych, tłumaczyłoby Keplera i Newtona z lat spędzonych na samotnej pracy w formułowaniu zasad mechaniki gwiezdnej! Ci których znajomość procesu naukowych badań pochodzi głównie z jej praktycznych rezultatów, łatwo rozwijają całkowicie błędne pojęcie o mentalności ludzi, którzy otoczeni przez sceptyczny świat, pokazują drogę dla pokrewnych dusz rozrzuconych po świecie i żyjących w różnych czasach. Jedynie ten kto poświęcił swoje życie podobnym celom może jasno zobaczyć co tymi ludźmi powodowało i co dawało im siłę aby wytrwać przy swoich celach niezależnie od liczby poniesionych porażek. To doświadczenie kosmicznego uniesienia dawało im moc. Współcześni mawiają, nie bez racji, że w tym materialistycznym wieku jedynymi głęboko wierzącymi są naukowcy.

http://amitaba.republika.pl/religia_i_nauka.html
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Rzeczywistości równoległe

Postautor: Achill » 09 lip 2015, 21:20

Hansel pisze: U pierwotnego człowieka ponad wszystko to lęk powoduje religijne wyobrażenia – lęk przed głodem, dzikimi bestiami, chorobą i śmiercią. Na tym poziomie egzystencji zrozumienie przyczynowych skutków jest raczej słabo rozwinięte. Ludzki umysł tworzy iluzoryczne istoty bardziej lub mniej analogiczne do nas samych, od których woli i działania te budzące lęk zjawiska zależą. Ten człowiek stara się zapewnić sobie przychylność tych istot odprawiając ofiary poświęcenia, które zgodnie z tradycją przekazywano z generacji na generację, zjednując ich stosunek do śmiertelnych. W tym sensie mówię o religii lęku.


myślę, ze to bardzo błędna teza. Czy wyolbrzymiamy naszych wrogow czynimy z nich bogów? nie. Lęk intensyfikuje naszą wolę przetrwania lub wręcz przeciwnie paralizuje ją.
Psychologia wskazuje na pewną tendencję do wyolbrzymiania tego czego się boimy ale jednak zawsze pozostaje świadomość że to jednak jest coś naturalnego.
Można sie bać ognia, ale widzimy ze inni potrafia go krzesac i nosić, że zwierzę któego się boimy jest łagodne i daje się innym głaskać. Doszukiwanie się tu paliwa dla powstania religii jest błedne jeśli chodzi o prymitywnego człowieka.
jest jeszcze jeden argument przeciw tej tezie. czlowiek pierwotny z tym czego sie bal robil dwie rzeczy uciekał albo zabijał.

Pierwszych przejawów doszukiwalbym się jednak w praszczurzym spirytyzmie. pierwsze religijne kulty powiązane były z dwiema podstawowymi cechami naszego świata - narodzinami i śmiercią. Cykl życia, pór roku, przyrody. I dzieki temu cyklowi te pojęcia powinny zawsze wystepować wspólnie (Egipt - Izyda bogini płodności, mąz Ozyrys - bóg-władca - między innymi zaświatów)
Zauważcie że pierwsze archeologicznie uchwytne wota znajdowano w grobach.
Powstaje pytanie po co składali dary zmarłym? Przecież nie dla sportu, lub ochoty na marnowanie jedzenia czy tracenia czasu na zbierani kwiatków z obcych terenów. Czyżby juz wtedy duchy sie kontaktowały? A ludzie pragnęli okazać im nalezyty szacunek?

Wokół pojęcia śmierci i budzenia się do życia (płodności) powstawały coraz to ciekawsze legendy aż zaczeli powstawać bogowie. Bogowie czyli istoty które zdawałoby się nie urodziły się w sposob w jaki ma to miejsce wśród ludzi i są nieśmiertelni.
Bogów można zabić ale niektórzy potrafia zmartwychwstać.
Bogowie często są super płodni w ten doslowny jak i przenośny sposób.
Od tych pojęc: śmierć i życie wywodzą się religie.

lęk jest obecny w religiach, ale jest wytworem już "dojrzałym" kierowanym do cywilizowanego wiernego, najlepiej osiadlego mieszkającego w ciepłej chatce i obawiającego się o to że może utracic sowje pole, trzode i dach nad głową. Bo taki więcej mógł stracić, więc łatwiej go było zastraszyć.
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Rzeczywistości równoległe

Postautor: Hansel » 09 lip 2015, 21:37

Nie zapominajmy że w religiach funkcjonowały również personifikacje szeroko rozumianego zła w postaci ,,Demonów,,

Kiedyś czytałem jak w ludowej wyobraźni różnych ludów funkcjonował obraz diabła: to było tak że Francuzi wyobrażali sobie że diabeł jest Anglikiem, Finowie że jest Szwedem itp
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Rzeczywistości równoległe

Postautor: Achill » 10 lip 2015, 11:12

owszem. Ale to już kwestia tych "dojrzałych cywiilizacji", które miały co tracić.
Poza tym czy naprawde chodzilo o wzbudzenie lęku w tym wypadku? Nazwij wroga diablem a zabicie go będzie poczytane w poczet zasług a nie grzechów. Czy to nie o wiele "przyjemniejsze" wytłumaczenie mordowania i jakie ... ludzkie - usprawiedliwianie swoich złych czynów dobrymi pobudkami.
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nauka

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości