
Serio? Serio Bóg wymyślił taki projekt, że musimy cierpieć, żeby osiągnąć to, do czego w sumie wszyscy dążymy? to szczęście?
Ilu z nas tu jest szczęśliwym? nie czuje cierpienia? chyba nie ma nikogo takiego na tym świecie.
jest więc możliwe osiągnąć szczęście w ogóle?
i co niby za rozwój? że Bóg stworzył nas i powiedział: macie, cierpcie, rozwijajcie się?
najwyższa wiedza o wszechświecie szczęścia nie przyniesie...
To takie moje przemyślenia na ten temat, które można by jeszcze daleko ciągnąć... ciekaw jestem waszych refleksji
