Witam .Pozwólcie wypowiedzieć się Starszej koleżance . Nie wiem czy w temacie damsko męskim nie jestem trochę staroświecka . Myślę że to co zapisane jest w '' gwiazdach '' dotyczy też naszego intymnego życia . Rosnąc obserwujemy naszych rodziców . Kiedy już dorośniemy na tyle , aby mieć partnera , albo chcemy powielić to z czym żyliśmy do tej pory , albo całkiem się odciąć , od tego co było . Trudno przewidzieć konsekwencję tego co zrobimy .
Moi rodzice rozwiedli się kiedy byłam mała . Po20 latach znowu się zeszli . Teraz są z sobą tolerując swoje wady . Poznałam swojego męża na Obozie Przysposobienia Obronnego . Ja byłam w II , a on w III kompanii .Poznaliśmy się w kuchni . Po dwóch godz rozmowy doszliśmy do wniosku , że pasujemy do siebie . ja miałam wtedy 17 , a on 18 lat . Czekaliśmy na siebie 4 lata . kończyliśmy wtedy szkoły . Obecnie jesteśmy 30 lat po ślubie .Mamy 24 letniego syna . Nie wszystko układało się dobrze . Zmieniliśmy 10 mieszkań , mamy trochę długów , 10 lat czekaliśmy na dziecko . Wierzcie mi to wielka próba . Ale życie polega na wzajemnej miłości i kompromisie . Nigdy nie wiemy , czy ów przystojniak , w którym się zakochaliśmy nie będzie ważył kiedyś 160 kilo , ale gdy naprawdę kochasz pokonasz wszystkie przeszkody . Może mi nie uwierzycie , ale przez te lata nie było u nas cichych dni . Dużo rozmawialiśmy . Mąż był policjantem . Miał stresującą pracę , ale zawsze robił tak , aby nikogo nie krzywdzić .Kiedyś ksiądz po kolędzie jak dowiedział się że jest na służbie powiedział '' tak , najpierw pałowali , a teraz się nawracają '' . Nie wiedział tylko , że mąż ma maturę z religii . To było nasze ostatnie spotkanie z kapłanem .
Wróćmy do tematu . Nie wiemy , w którym momencie dopadnie nas miłość . Każdy ma prawo do szczęścia , dlatego nie potępiam ludzi , odkrywają ,że to nie to . Lepiej się rozstać i dać szansę tej drugiej stronie na szczęście , niż tkwić w niechcianym związku .
Moi dziadkowie przeżyli z sobą wiele włącznie z II wojną . Druga miłość dopadła dziadka w wieku 80 lat . Była to sąsiadka , wdowa , z tego samego korytarza . To było dawno więc wszystkiego nie pamiętam . Babcia była domatorką . więc na wczasy jeździł z Jadzią ( imię zmieniłam ) .Ona wchodziła do nas pytając ''Władziu przyjdziesz na obiad ? '' , Na co babcia ''jak chcesz to idź , u nas będzie za godzinę '' . Tak było też z wigilią . Najpierw żona ,potem Jadzia . Po latach dotarło do mnie , jaką tolerancją wykazywała się babcia .
Nigdy nie wiemy co nas spotka . Myślę , że gdzieś mamy zapisane co będzie , ale jest pewien margines tych planów należący do nas , i to my możemy to zmienić . Pamiętajmy tylko o tym , aby nie krzywdzić tych , którzy jeszcze nie dorośli , aby te reguły zrozumieć
Pozdrawiam . Bernadeta .
