Krzysztoff pisze:Osoby które przeżyły doświadczenie z pogranicza śmierci (śmierć kliniczna) - właśnie o tym mówią - że po śmierci pada jedno ale zasadnicze pytanie "jak kochałeś" ?
W ewangelii też można znaleźć wspaniałe fragmenty które o tym mówią "nie każdy kto mi mówi panie panie wejdzie do królestwa niebieskiego" .... albo najpiękniejszy (moim zdaniem) fragment ewangelii "Hymn do miłości" z 1 listu do Koryntian
Więc pytanie brzmi nie "w co wierzyć" ale "jak kochać" ?
Trafione idealnie, w samo sedno. Wystarczy zastosować się jedynie do tej kwestii i jest się na wygranej pozycji. Może zdziwi to niektórych, ale duchy, które za życia nie wierzyły w Boga, ale były dobre dla innych, miłosierne i pomocne są względnie SZCZĘŚLIWE. Poznanie Boga tj. powzięcie przekonania, że On istnieje to również proces poznawczy, który może trwać wiele wcieleń. Nie trzeba zatem być przekonanym o istnieniu Boga, by postęp duchowy dokonywał się. Każda zasługa duchowa na rzecz drugiego człowieka to kolejny krok do przodu. Jeśli do tego dochodzi u kogoś również wiara to już w ogóle jest pięknie.

