Kryształowe Światy

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Re: Kryształowe Światy

Postautor: juniperus » 14 gru 2014, 15:29

Mirek pisze:Xseniu nie lubię się chwalić. Pozatym nie byłem w "Naszym Domu". Bylem w czymś co przypominało szkołę. Zdawałem jakieś egzaminy. Teraz po latach w snach od czasu do czasu powracają wspomnienia.

A to mnie teraz zaskoczyłeś i dałeś do myślenia... ja nieustannie mam sny o egzaminach, które zdaję.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Kryształowe Światy

Postautor: Mirek » 14 gru 2014, 16:15

Są dusze, które nie muszą się już wcielać. Wcielają się aby pomóc zrealizować cele innym. Coś jak cieleśni opiekunowie. Może Izo należymy do takich dusz? ;)
Może spotykamy się na tych egzaminach, kto wie :)
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Kryształowe Światy

Postautor: soldado » 14 gru 2014, 19:54

No nie mogę zgodzić się, że zawsze są związane z błahymi wydarzeniami. Ja mam głównie to właśnie w ważnych sytuacjach życiowych, jak strata kogoś bliskiego i żałoba, wybory dotyczące reszty życia, wypadek męża itp. Błahe sytuacje również są. Dlatego uznam, że zjawisko to może odnosić się do rzeczy błahych jak i poważnych. No chyba, że u mnie to nie de javu tylko coś innego. Sama już nie wiem...


Przynajmniej zdecydowana większość osób tak ma.
Niektórzy z nas mają trochę inaczej, bo... nie wszyscy jesteśmy jednakowi.
Nie wszyscy odbieramy świat wokół nas, w tych samych skalach.
Jeżeli główne wydarzenia z naszego życia są dla nas odkryte,to jest to wskazówka na kierunek, który powinniśmy starać się rozwinąć.
Skoro główne wydarzenia tyczące nas, są dla nas odkryte, to tak samo może być z głównymi wydarzeniami z życia innych osób...
To o czym piszę, to nie zdanie do następnej klasy, ale do innej, wyższej szkoły.
Czasem w życiu warto jest się zgubić, by móc się na nowo odnaleźć
soldado
Moderator forum.
 
Posty: 3669
Rejestracja: 04 lis 2014, 23:35
Lokalizacja: Stolica Polskiej Piosenki :)

Re: Kryształowe Światy

Postautor: Xsenia » 14 gru 2014, 23:28

soudak pisze:Jeżeli główne wydarzenia z naszego życia są dla nas odkryte,to jest to wskazówka na kierunek, który powinniśmy starać się rozwinąć.

HA deja vu mam bardzo często i zawsze w zwykłych sytuacjach. Przy ważnych życiowo sytuacjach, w których muszę decydować, zawsze czuję się sama z decyzją. Nie mam żadnych wskazówek, żadnych podpowiedzi. Bez mała zamykam oczy i działam na ślepo, i ufam, że "jakoś to będzie".
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Kryształowe Światy

Postautor: soldado » 14 gru 2014, 23:38

Xsenia pisze:
soudak pisze:Jeżeli główne wydarzenia z naszego życia są dla nas odkryte,to jest to wskazówka na kierunek, który powinniśmy starać się rozwinąć.

HA deja vu mam bardzo często i zawsze w zwykłych sytuacjach. Przy ważnych życiowo sytuacjach, w których muszę decydować, zawsze czuję się sama z decyzją. Nie mam żadnych wskazówek, żadnych podpowiedzi. Bez mała zamykam oczy i działam na ślepo, i ufam, że "jakoś to będzie".


Bo tak to powinno ,,działać'' :)
Mamy wolną wolę po to, aby decydować, dlatego nie powinniśmy znać głównych zdarzeń, które mają nastąpić w naszym życiu. ;)
Gdy tak zamykasz oczy, to ufaj swojej pierwszej myśli, którą na dany temat masz, ponieważ jest to myśl intuicyjna.
Intuicja, sumienie i wyobraźnia... te 3 nasze cechy, pochodzą z głębi naszej duszy.
Warto im zaufać, warto w nie wierzyć i warto je rozwijać :)
Czasem w życiu warto jest się zgubić, by móc się na nowo odnaleźć
soldado
Moderator forum.
 
Posty: 3669
Rejestracja: 04 lis 2014, 23:35
Lokalizacja: Stolica Polskiej Piosenki :)

Re: Kryształowe Światy

Postautor: Lancelo » 15 gru 2014, 00:23

Xsenia pisze:Mój mąż to Tomasz, i nauczyłam się nie wierzyć jak Tomasz. :)
1. Jeśli byłeś w tamtym świecie tylko przez chwilę, i to większość z zamkniętymi oczami, to skąd możesz mieć pewność o istnieniu szpitala i "kryształowych iglic" w mieście? Skąd wiesz, że to nie byli twoi normalni opiekunowie, którzy tylko zaszczepili ci tą myśl?
2. Skoro na ZI trafiają tylko jednostki zdegenerowane, to na następnym świecie dzieje się bardzo, bardzo źle, bo nas ludzi na tym świecie ciągle przybywa. Czyżby większość tam wariowała?
3. Jak wytłumaczysz istnienie wojen? Co niby one mają na celu? A masowe ludobójstwo?

Wybacz mi te wszystkie pytania :) chcę po prostu zrozumieć.


Tez mam na imię Tomasz? I uwierz większego ateisty i niedowiarka jak ja trudno było znaleźć.

Odp. 1.
To się czuło. Ta przestrzeń, ten szum aparatów dookoła mnie, ci wszyscy leżący obok mnie. Czułem ich jak czuje uderzenia w klawiatury. Potem wróciła pamięć o wszystkim, na jedną małą chwilę zobaczyłem całe Kryształowe miasto. Potem wróciłem do swojego ciała. Na jedną chwilę miałem przebłysk. Potem odbyła się rozmowa i ( chyba) usłyszałem, że pamięć mi zostanie wymazana, ale nie została. To jakby leżeć na sali w szpitalu z zamkniętymi oczyma, ale czujesz, słyszysz i wiesz na 100%, że jesteś tam gdzie jesteś. Każdy wie, kiedy coś mu się wydaję, a kiedy coś jest rzeczywiste. Tamto wydarzenie było rzeczywiste i po nim rozpocząłem poszukiwania, doświadczenia i eksperymenty, które doprowadziły mnie do tego miejsca. Nigdy bym nie napisał żadnego słowa na ten temat gdybym nie był na sto procent pewny o czym pisze. To jest za poważna sprawa by lać wodę i mieszać ludziom w głowach. jednak muszę to wszystko wam opowiedzieć takie mam zadanie.
'
odp. 2 Nie to nie tak. Tu od początku tej gdy komputerowa jak ją nazywacie, trafiały na początku ludzie, którzy zatracili się w obłędzie poprzez stulecia uwikłania się w swoje emocje i uczucia, którzy nie mogli sami ze sobą wytrzymać i popadli w obłęd. Ci tafii tu na początku naszej ZI historii. Poprzez setki wcieleń powoli zmieniali się z istot działających na najniższych zwierzęcych instynktach w ludzi rozumnych i powoli ich przybywało, poprzez powrót do korzeni i ewolucję odzyskiwali świadomość wyższego Ja. Mijały dziesiątki, setki lat coraz więcej ludzi zaczynało być usypianych i z coraz mniejszym stopniu zdewastowanym umysłem. Potem przyszły lata gdzie już zaczynano tu przysyłać zdrowych obywateli, którzy zaczynali tworzyć zrębki społeczeństw. I tak przez stulecia, aż do dzisiejszego stanu. Od czasu do czasu pojawiają się geniusze, którzy odrobinę zmieniają nasz świat na lepsze lub gorsze. Każda kultura ma swoich mesjaszy, filozofów. To dusze bardzo rozwinięte, które kierują ludzkością na odpowiednie tory by stworzyć dogodne warunki do rozwoju duchowego. To jest wszystko tak zorganizowane by na początku pomóc najbardziej zniszczonym obywatelom, potem pomału wprowadzano następnych już zdrowych by pomagali w rozwoju innym bardziej uwikłanym we własnych problemach. Potem dodano zasady kar i nagród. Można żyć tu na wakacjach jak i odpowiadać za swoje niespołeczne zachowania.
Stworzono religię, każda dla odmiennej rasy ludzi, powołano mędrców, mesjaszy, także inżynierów, architektów, artystów. jesteśmy tu by pracować nad sobą i nad własnymi najbardziej wyniszczającymi nas wadami, aby jak najdłużej istnieć w zgodzie ze samym sobą w szczęśliwości.

odp 3

Kiedyś długo nad tym się zastawiałem, a prawda jest prosta i leżała zawsze przed moim nosem.

Wojny, masowe mordy, ludobójstwa są przeprowadzane po to by jednorazowo wybudzić znaczną liczbę uśpionych. Pomyślcie co by było gdyby nagle padło na ziemie milion osób. Ludzie powariowaliby tu i zrobiłoby się straszne zamieszanie. A tak pojawia się ktoś, kto tak zmienia myślenie narodów, że nagle skaczą sobie do gardeł i zabijają się. Spytacie dlaczego mieli cierpieć niby niewinni, i którzy byli dobzi a ich męczono i mordowano jak zwierzęta. Przecież nie zasłużyli na to, co winna dziewczynka 4 letnia, lub dziecko 8 letnie??? Otóż - Jest bardzo duży problem z momentem wybudzenie w KS. Ludzie nie chcą wierzyć, że jest to sen, boją się panicznie śmierci, nieraz nie wiedzą, że umierają. Natomiast gdy cierpisz tu i nagle ból mija wtedy jest łatwiej zrozumieć, że to koniec tu na ZI, a skoro nie boli i nadal ma się świadomość to znaczy, że tam nie jest źle. Następna sprawa to zgony we śnie, lub błyskawiczne zniszczenie ciała w wypadkach losowych, ludzie nie wiedzą, że umarli i nie przyjmują tego do wiadomości. W ND są powołani na tę okoliczność psychologowie, którzy mają za zadanie spokojnie przygotowywać takiego człowieka do powrotu.
Teraz można spokojnie umrzeć to na ZI i potem psychologii określonej liczbie wybudzanych spokojnie wszystko wytłumaczą, ale jak ginie na raz bardzo duża liczba ludzi to tam w ND jest bardzo ciężko zapanować nad chaosem. Dlatego łatwiej ogarnąć ludzi gdy nagle z wielkiego cierpienia przechodzą w stan błogosławiony i spokój, przestaje boleć. Ludzie łatwiej przyjmują taki stan. To jest radykalne posunięcie. ponieważ następuje szybkie wybudzanie od razu do ND.
Gdy nie ma potrzeby takich radykalnych posunięć istnieje drugi sposób. ludzie po śmierci przenoszą się do swoich sfer przy cielesnych. O tym piszą ludzie, którzy praktykują OOBe To jest świadome śnienie. Dusza po śmierci wychodzi do identycznego takiego samego świata, w jakim się znajduję i tu spokojnie można się nią zająć, aż uświadomi sobie że już jest po drugiej stronie. Gdy natomiast mamy masowe wybudzania od razu budzimy się w ND. Wtedy przejście z bólu w błogi spokój o wiele szybciej skraca proces adaptacyjny.
Doszedłem do takich wniosków badając sprawę grypy hiszpanki, która na początku poprzedniego stulecia dziesiątkowała ludzkość na świecie. Są udokumentowane przypadki, że wioski Eskimosów oddalone od siebie o setki kilometrów w tym samym zasie grypa zabijał 90% populacji tych osad. Nie miał prawa przenosić się wirus na takie odległości, one nie miały ze sobą kontaktu. Było to globalne wybudzenie Po co to się dzieję nie wiem. Można spekulować, Zmiana systemu, restarty?, jakieś ważne wydarzenia w ND przy których muszą być obecni śpiący. Nie wiem.

Między ZI a ND jest jeszcze jedna strefa. To każdego własny przy cielesny świat, który jest odzwierciedlenia naszych emocji, myśli, uczuć i wierzeń. I na przykład gdy katolicy tysiącami wierzą w czyściec to zgodnie z tą wiara tam trafiają., gdy ateiści nie wierzą w te dogmaty zostają w podobnym sobie życiu, tylko już poza tym tu na ZI, jest nieskończenie wiele takich miejsc gdzie spokojnie krok po kroku ludzie zostają przygotowywani do wybudzenia. Wszystko jest tak pomyślane by człowiek z jak najmniejszym uszczerbkiem dla siebie przeszedł na druga stronę.
Lancelo
 
Posty: 34
Rejestracja: 07 gru 2014, 12:37

Re: Kryształowe Światy

Postautor: Lancelo » 15 gru 2014, 00:46

Obserwator pisze:Jeśli mogę dołączyć się do pytań Xeni.

Skoro przebywanie w ziemskim hologramie ma być karą lub nauką o wartości życia, skąd biorą się przekazy ( w tym hologamie) na temat Boga i idei postępu ? Przecież prościej byłoby, gdyby cały świat tonął w przekonaniu, że to życie jest jedynym prawdziwym. W ten sposób bardziej cierpielibyśmy.

Poza tym, jeśli ktoś obudzi się i przekona, że był tylko podłączony do wirtualnej rzeczywistości to natychmiast będzie miał podejście do tej próby/kary jak ludzie do gier komputerowych - w porządku, przeszedłem kilka poziomów gry, ale teraz już jestem w realnym świecie . Było minęło, a teraz nie będę przejmował się takimi drobiazgami.

Nie wiem czy mnie dobrze zrozumiesz, ale w tym o czym piszesz, brakuje mi idei postępu jako motywatora do pracy nad sobą. Jaki jest sens pracy nad własnymi niedoskonałościami, skoro najwyżej podłączą mnie czasowo do maszyny i zagram w wirtualnym programie ?


Przekazy biorą się po to by pokazywać ludzkości, nam duszą uwikłanym w swoje własne cierpienia, niepogodzenia i wady drogi ku tak zwanym osiwieniu. Mesjasze, mędrcy inni byli tu wysłani po to by dać ludzkości schematy i zasady postępowania, one są proste i klarowne. Cierpią tylko ci, którzy na to zasługują. Gdy idziesz swoja droga, życia i wypełniasz swoje zadania choćby najbardziej bolesne i cierpiące wcześniej czy później przestajesz cierpiąc z tych powodów bo gdy wykonasz swe zadanie nagrody zrekompensują ci ból poprzednich ciężkich lat. Oczywiście są i tacy, którzy bez względu na okoliczności maja przezywać cierpienie i ból to są sprawy karmy, ustawienia swojej drogi i pokuty za swoje uczynki. Jednak to są wyjątki większość z nas ma zadania do wypełnienia - rozwój duchowy, materialny, uczuciowy, radzenie sobie z emocjami, z brakami własnymi wadami. gdy wykona jak trzeba własne lekcje los mu się poprawia. jest miliony na to przykładów gdy dzieci patologiczne mimo strasznego startu nie poddają się i wychodzą na ludzi mądrych, bogatych i dobrze się prowadzących. Praca jest najważniejszym wykładnikiem naszego życia w ZI gdy wypełnimy zadanie, zdamy test ( bo każdy ma prędzej czy później (egzamin) wtedy ruszamy dalej lub w drugim przypadku zaczynamy wszystko od nowa tylko w innych relacjach, rozwody, starty pracy, długi i tak dalej.

Świat tonie w takim przekonaniu dlatego są wojny, nieszczęścia i strasznie się żyje ateistom i tym którzy tylko wierzą w to co im kazano w dzieciństwie. Byłem świadkiem, gdzie katolicy odpowiadali na pytanie co jest po śmierci - Nic ciemność. Takie jest przekonanie większości. A tu niespodzianka. ktoś jest patrzy, sprawdza i nakierowuje, a po powrocie ocenia. Jest mi osobiście jeszcze gorzej teraz z myślą, że muszę uważać na każdy gest i słowo, bo kiedy nie wierzysz w nic lub w ciemność po śmierci jesteś zdolny do największych okrucieństw, gdy natomiast wiesz na 100% że zostaniesz ze wszystkiego rozliczony. Nie ma tak lekko.

Czy uważasz, że cierpienie przez 50 lat w kalekim ciele jest drobiazgiem, a pomyśl że nie pozwolą ci wybudzić się w ND tylko zatrzymają cię w sferze przy cielesnej i na powrót uśpią tylko w innym ciele i innym jeszcze bardziej koszmarnym życiu i tak przez 200 lat. Chciałbyś ??? Bo ja nie.

Motyw postępu i idei jest prosty Nieśmiertelność. Równowaga materii, duchowości i energii by jak najdłużej pozostać w ND, by nie reinkarnować i wspinać się na wyższe poziomy duchowości, by w ostateczności istnieć nieskończenie lat poszukując tego który nas Stworzył.
Ile razy chciałbyś się odradzać nieskończenie możesz, ja chciałbym tu nie wracać ruszyć dalej ku Stwórcy przestać cierpieć i trwać w równowadze. Po to wszystko byśmy nie nudzili się swoją nieśmiertelnością i dla zachowania społecznych norm. Tak ja to widzę.
Lancelo
 
Posty: 34
Rejestracja: 07 gru 2014, 12:37

Re: Kryształowe Światy

Postautor: Obserwator » 15 gru 2014, 07:18

To o czym piszesz nadal wydaje mi się przerażającą perspektywą. Skupię się jednak na jednym tylko aspekcie tego co opisujesz.

Jedyną nieomylną (jesli tak mogę się wyrazić) istotą jest Bóg. To o czym piszesz stawia wszystko na głowie. Całą ideę sprawiedliwości kar i rozwoju. Dlaczego ? Bo rozumiem sens tego, że poniosę karę za swoje błędy i zaniedbania z obecnego życia niejako sam sobie ją wymierzając ( wstyd, wyrzuty sumienia, niedoskonałość, oddalenie od Boga). Nie bardzo jednak chciałbym aby była mi ona wymierzana przez przedstawicieli nawet najbardziej rozwiniętej cywilizacji. Sądy Boże (znów posłużę się niezbyt poradną nazwą aby nazwać wyższą sprawiedliwość) są nieomylne i nakierowane na dobro "sądzonego". Lub może inaczej ich celem jest wsparcie w procesie postępu ducha oraz nakierowanie go na właściwą drogę rozwoju.

Mnie osobiście przeraża sytuacja w której jakieś sądy lub gremia nawet wysokorozwiniętych ale omylnych istot ( to istotna różnica w stosunku do Boskiego planu) wpychają mnie na siłę do ziemskiego matrixa w którym cierpię bo taką podjęto decyzję. Po pierwsze co z ofarami błędnych decyzji sądów tamtej cywilizacji ? Po drugie skąd pewność, że o moim losie będą decydować istoty stojące na wyższym niż mój stopniu rozwoju (a nie na przykład lepiej społecznie ustosunkowane), skoro jesteśmy członkami takiej samej cywilizacji. To tak jakby ziemskim sądom oddać władzę decydowania o formach i długości odkupienia błędów po śmierci. Przerażająca perspektywa jak dla mnie.

A co do tego czy bałbym się kary polegającej na umieszczeniu w matrixie - tak, ale głównie dlatego, że decydowałyby o tym omylne sądy omylnych istot. Nie widziałbym sensu w cierpieniach które mogą być niezawinione i zbyt surowe.
"Żeby zdobyć wiedzę, trzeba studiować. Żeby zdobyć mądrość, trzeba obserwować."
 Marilyn vos Savant
Awatar użytkownika
Obserwator
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 292
Rejestracja: 03 paź 2014, 22:48
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Kryształowe Światy

Postautor: Mirek » 15 gru 2014, 08:48

Lancelo Twoja wizyta w "Naszym Domu" była obciążona systemem przekonań prawdopodobnie katolickich, gdzie Bóg jest sędziom i za dobro nagradza, a za zło karze.
Ja na szczęście byłem zbyt mały abym miał jakieś naleciałości religijne. Postaram się opisać jaką ja dostałem informację.
Cierpienie jakiego doświadczamy jest konsekwencją naszych czynów. Nie kary. Jeżeli złapiemy się gorącego pieca i się poparzymy, to będziemy cierpieć z powodu oparzenia. Czy zostaliśmy ukarani? Nie, to konsekwencja naszego czynu z jednej strony, z drugiej nauka i doświadczenie: "Nie dotykaj gorącego pieca, bo będzie boleć". Czy kiedy jest się zakochanym i nasze uczucie nie zostanie odwzajemnione, to cierpimy. Czy dlatego, że zostaliśmy ukarani? Nie to nasz stosunek do tej sytuacji sprawia, że cierpimy. Kiedy jesteśmy w związku i nasz partner wykazuje zainteresowanie płcią przeciwną, to cierpimy tylko wtedy kiedy jesteśmy zazdrośni i boimy się, że go stracimy. Czy to cierpienie jest karą? Nie cierpimy bo się boimy. Czyli sami jesteśmy winni tego, czy innego cierpienia. Kiedy cierpimy z powodu choroby, czy cierpimy za karę? Nie cierpimy z powodu naszego złego postępowania, które doprowadziło nasz organizm do choroby. Czyli cierpienie zawsze jest konsekwencją naszego postępowania zgodnie z zasadą przyczyny i skutku. Nie ma to nic wspólnego z karą.
Po drugiej stronie nie ma czegoś takiego jak sąd w ludzkim rozumieniu. Jest nam przedstawiany film. Wygląda to podobnie jak w "Naszym Domu", biały "ekran", na którym wyświetlany jest film naszego życia. Jest "narrator", który mówi nam co było dobrze wykonanie, a co źle. Gdy nie zgadzamy się z narratorem zaczynamy cierpieć, ponieważ on ma zawsze rację, a nasze cierpienie wynika z braku pokory i akceptacji tego co się stało, jak również braku chęci poprawy. To nas blokuje z pójściem dalej. Trafiamy do własnego systemu przekonań, gdzie nasza dusza walczy z tym co jej zostało przekazane i z własnym osądem tej sytuacji. Wtedy cierpi ale nie za kare tylko ze względu na swoje przekonania. Trwa to tak długo, aż nie uzna racji "narratora". Piszę "narratora", ponieważ nie wiem kto lub co to jest, a to słowo oddaje dobitnie sens tego głosu.
Uniknięciem cierpienia nie może być strach, ponieważ strach sam w sobie wyzwala cierpienie dlatego uniknięciem cierpienia jest miłość i całkowita akceptacja samego siebie.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Kryształowe Światy

Postautor: Lancelo » 15 gru 2014, 09:22

[quote="Obserwator".[/quote]

Poruszyłeś bardzo ważny aspekt.

Musisz pomyśleć o tym z perspektywy czasu. Masz nieograniczony, nie mający końca czas. Miony lat, gdzie największymi naszymi wrogami jesteśmy my sami. Tam w ND wcale się nie różnimy od nas samych tu na ZI. Człowiek podły, zły i bezwzględnie wykorzystując innych dla własnych celów nie zmienia się nagle w owieczkę. Gdy mija szok po wybudzeniowy, wszystko wraca. I psychopata pozostanie psychopatą. Pomyśl jakiż szkód by dokonywał gdyby mu pozwolić na pełną wolność. Jakoś należy kontrolować obywateli, którzy zagrażają innym. To dla ich dobra i dobra ogółu. Są to dusze, które uwikłane pozostają we własnych negatywnych emocjach tak silnych, że przysłoniły one im wszelakie inne pozytywne uczucia. ich życie stoi w płomieniach, a oni płoną nie mając szans na wydostanie się z koszmaru własnego umysłu.
Dlatego jednostki zagrażające są umieszczane w systemie i ponoszą konsekwencje swoich zachować, ale jak pisałem zawsze w ich życiu tu na ZI istnieją chwile gdzie mogą zmienić własna drogę i zacząć odpokutowywać swoje winy. Myślę, że oni nawet nie zostają wybudzeni, nawet nie maja szans na poczucie ND gdyż i tak by w to nie uwierzyli. Ze strefy przy cielesnej zostają na powrót uśpieni i rodzą się ponownie by wcielenie po wcieleniu doświadczać zmian. gdy już zrozumieją jacy byli rozpoczyna się długi proces wychodzenia z własnych negatywnych zachować. I gdy już taka dusza zrozumie co się z nią działo, jak się zachowywała, co innym robiła - pomyśl - jak poczucie winy może doprowadzić do regresji i popadnięcia w szaleństwo. Dlatego tez muszą się tu rodzic i umierać aż przypomni sobie kim była ta dusza, co zrobiła przejdzie fazę samo ukarania i osiągnie spokój. To jest wszystko jednym wielkim systemem naprawczym, który ma doprowadzić do oczyszczenia i równowagi byśmy mogli istnieć sami ze sobą nieskończenie, grzejąc się w świetle energii Stwórcy.
Inna sprawa ma się do tych, którzy robili tu w ZI kilka świństw i doskonale zdają sobie z tego sprawę jacy byli marni i pogrążeni w swoich własnych emocjach. Błędy są przez nich rozumiane i doskonale zdają sobie sprawę, że źle postępowali. Uważam, ze nikt ich na siłę tu nie reinkarnuje tylko oni mają dużo, uwierz bardzo dużo czasu, by przemyśleć swoje życie, i sami dochodzą do wniosku, że należny by coś z tym zrobić, dlatego odradzają się w takich warunkach by przeżyż to wszystko na sobie, co uczynili innym.
Bóg jest ponad tym, niezaprzeczalnie, ponieważ ktoś nas stworzył, ja przekazuję tylko wiedze i całym systemie tuż za powiekami śmierci naszych ciał. Stwórca to nie moja bajka. jednak wiem, że gdzieś tam jest.

Większość ludzi po śmierci klinicznej mówi dwie jedne i te same prawidła. Jest tunel ze światła i kolorów oraz miłość, bezbrzeżna potężną miłość. Też ją doświadczyłem, jest częścią emocji, która ma nam pomóc przy przejściu. Tam w ND dbają o nas, kochają i wspierają, ale tylko od nas zależny czy przyjmiemy tą pomoc. Obserwatorze istnieje jeszcze inny prozaiczny powód dlaczego to wszystko jest tak stworzone:
NUDA
Pomyśl gdy spędzisz 10 tysięcy lat w nawet najbardziej sprzyjających warunkach po pewnym czasie znudzi ci się to wszystko. Dlatego tez mamy System i w każdej chwili możesz poprosić o reinkarnacje, a teraz najważniejsze. gdy narodzisz się tysiąc razy jako król, jako bogacz, jako biznesmen w końcu znudzi ci się to wszystko i będziesz chciał odmiany. Rozumiesz odmiany przez ciebie wybranej i podpisanej. Zostaniesz żebrakiem, ofiara morderstwa, tylko dlatego że chcesz to przeżyć i doświadczyć. Dusza rozwija się na wiele sposobów, a cierpienie i nieszczęścia są częścią nas. To moje przemyślenia, ale jak spojrzeć na wszystko z perspektywy nieskończoności to trzyma się kupy. Ty cierpisz ale wielu innych na twoim cierpieniu pracują by stać się lepszymi.
Lancelo
 
Posty: 34
Rejestracja: 07 gru 2014, 12:37

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości