Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Choć się długo nie odzywałam, to naprawdę wszystkie te wypowiedzi czytam uważnie i po kilka razy. Mam poczucie, że nie otrzymałam odpowiedzi na pytanie, ale może to dlatego, że czekałam na gotowe rozwiązanie

Wiem, że takie nie istnieje.
Chciałabym tylko napisać, że moje życie zawodowe jest naprawdę ok. jestem z niego zadowolona i dobrze się czuję z tym co robię. Pracuję z ludźmi, którym pomagam. Tyle ile mogę. Jak nie mogę to nie mogę. Ale kilka rzeczy udało mi się w życiu zrealizować i cały czas pracuję nad sobą.
Jednak w życiu osobistym ciągle mam pod górkę. I kiedy myślę, że docieram tam na szczyt, to zawsze się potykam. Ta kobieta, numerolog, przepowiedziała mi to kiedy byłam bardzo młoda i wydawało się, że wszystko przede mną. Skąd wiedziała? Czy uległam tak silnej sugestii? A może to sposób wychowania - w końcu wychowały mnie silne, niezależne kobiety.
Bardzo trudno jest mi oddzielić się od sensownych teorii, które tłumaczą wszystko co się ze mną dzieje. Ale kiedy zostaję sama, wyłączam telewizor, telefon i zamykam oczy aby się wyciszyć - zawsze mam poczucie, że ktoś obok jest. Jak gdyby ktoś był w drugim pokoju. Takie poczucie obecności drugiej osoby...
Nie jestem katoliczką, nie chcę napisać, że jestem ateistką - bo to by było zbyt mocne określenie. Ale nie przynależę do żadnego kościoła. Jednak czasami mam koszmary senne z których się budzę głośno odmawiając "Aniele Boży..." - czy to nie dziwne? Nie wiem dokładnie co mi się śni. Ale boję się i później długo muszę się uspokajać.
I ta historia z moją Mamą i czarnym cieniem. Moja Mama miała trudne życie - ale czy to jest Jej poczucie niesienia krzyża? To ciekawa teoria... Jednak nie wiem czy to o to chodzi...
W każdym razie dziękuję za odpisanie na moje pytanie.
G.