Na codzień wszystkim wydaje się, że w kosmosie że istnieje tylko materia albo pustka, z przewagą tej ostatniej. W tej chwili dzieją się jednak ciekawe rzeczy w kosmologii. W wyniku badań prędkości z jaką gwiazdy okrążają centrum galaktyk, stwierdzono, że nie da się wytłumaczyć anomalii w pomiarach, bez wprowadzenia oddziaływania grawitacyjnego "nieistniejącej materii". Jeśli się to zrobi, można modelować dokładnie taki rozwój, rotację i kształt galaktyk, jaki obserwujemy. Ową tajemniczą "materię" oddziaływującą grawitacyjnie nazwano czarną materią, ze względu na to, że jest niewidzialna i posiada zupełnie nieznane, odmienne od tych powszechnie poznanych właściwości. Co najciekawsze, jest jej znacznie więcej niż tej materii, którą możemy obserwować. Wynikałoby z tego, że to co widzimy i możemy badać jest tylko niewielką częścią tego, co istnieje w rzeczywistości.
Czyżby fluid powszechny miał doczekać się w przyszłości jakiejś naukowej nazwy i definicji ? Jeśli tak zbliżalibyśmy się do prawdziwego przełomu w nauce.
