Pomozmy modlitwa..

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Re: Pomozmy modlitwa..

Postautor: Krzysztoff » 03 lis 2014, 15:40

Niestety ... odeszła ...
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Pomozmy modlitwa..

Postautor: Darel » 03 lis 2014, 16:09

Dokładnie...
http://bezuzyteczna.pl/smutny-koniec-ni ... rej-190871 No cóż, nie pozostaje nam nic innego jak tylko modlić się o to by złagodzono jej cierpienia, jakich doświadczy za to iż nie wytrwała w cierpieniu do końca skracając swój ziemski żywot
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Darel
 
Posty: 175
Rejestracja: 22 mar 2014, 16:12

Re: Pomozmy modlitwa..

Postautor: Mirek » 03 lis 2014, 16:40

Pozostaje nam bardzo dużo. Wy jako spirytyści za mało lub wcale nie mówicie głośno, że samobójstwo to najgorszy wybór jaki człowiek może w życiu zrobić.
A ucieczka w ten sposób przed chorobą, to największe tchórzostwo.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Pomozmy modlitwa..

Postautor: Nikita » 03 lis 2014, 17:48

A jak to wlasciwie jest ze spirytystycznego punktu weidzenia: Jezeli zostalio jej niewiele zycia,np pare miesiecy to mimo to bedzie musiala przejsc jeszcze raz przez to wszystko w przyszlym zyciu ?
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Pomozmy modlitwa..

Postautor: Mirek » 03 lis 2014, 18:06

Nawet jeden dzień przed naturalnym odejściem, gdy człowiek targnie się ma swoje życie, musi je odpracować. Tu nie ma taryfy ulgowej. Nie mamy pewności, że ta choroba miała ją zabić. Decydując się na ten krok przekreśliławszystko to co już osiągnęła.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Pomozmy modlitwa..

Postautor: Obserwator » 04 lis 2014, 18:29

Moim zdaniem to jest tak, jak na egzaminie. Zniechęcasz się, wychodzisz przed czasem, a potem i tak musisz wrócić i znów jesteś w punkcie wyjścia i tylko straciło się czas.
"Żeby zdobyć wiedzę, trzeba studiować. Żeby zdobyć mądrość, trzeba obserwować."
 Marilyn vos Savant
Awatar użytkownika
Obserwator
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 292
Rejestracja: 03 paź 2014, 22:48
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Pomozmy modlitwa..

Postautor: Xsenia » 05 lis 2014, 09:13

Mirek pisze:Nawet jeden dzień przed naturalnym odejściem, gdy człowiek targnie się ma swoje życie, musi je odpracować. Tu nie ma taryfy ulgowej. Nie mamy pewności, że ta choroba miała ją zabić. Decydując się na ten krok przekreśliławszystko to co już osiągnęła.

Z cierpieniem chorej osoby cierpią też najbliżsi, którą tę osobę kochają. I chociażby z tego powodu wolałabym odejść wcześniej. Tu mowa o raku. A jeśli to będzie alzheimer? Nigdy nie chciałabym być powodem cierpienia dla najbliższych, nie chciałabym by moje dzieci, czy też wnuki musieli zrezygnować z własnego życia by musieć się mną opiekować. Wolę ja cierpieć nawet po śmierci by tylko ulżyć moim najbliższym.
Ja tą kobietę rozumiem, nie potępiam. Zrobiła co uważała za najmniejsze zło.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Pomozmy modlitwa..

Postautor: Mirek » 05 lis 2014, 09:21

Xseniu cierpienie jest oczyszczające i ma zbawienną rolę. Wypala w nas zło, które podczas życia kumulujemy w naszym bagażu życiowym Z tego co jest w księgach Kardeca, 1 miesiąc na Ziemi, to jeden rok w świecie duchowym w strefie oczyszczenia. Pomyśl Xseniu, czy chciałabyś nadal skrócić sobie cierpienie na Ziemi aby 10 krotnie dłużej cierpieć po drugiej stronie?
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Pomozmy modlitwa..

Postautor: Xsenia » 05 lis 2014, 09:31

Nie mówię tu o moim cierpieniu, a tym bardziej o jego skróceniu. Chodzi mi tylko o ograniczenie cierpienia bliskich.
http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i- ... mera/1p2w6
"A jednak chorzy na alzheimera najczęściej dożywają kresu swoich dni w otoczeniu najbliższych, a nie w wyspecjalizowanych ośrodkach opiekuńczych. Tych 15 milionów Amerykanów, którym przypadła opieka nad chorymi, musi radzić sobie z wysokim poziomem stresu, niedostatkiem środków finansowych, a z czasem również z własnym słabym stanem zdrowia. Ci ludzie pracują 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu."

http://wiadomosci.onet.pl/prasa/pieklo- ... imer/cbedl
"Warto uświa­do­mić sobie, iż al­zhe­imer nie do­ty­ka tylko jed­nej osoby, ale jest w rów­nym stop­niu cho­ro­bą ro­dzi­ny i osób spra­wu­ją­cych opie­kę. To wła­śnie oto­cze­nie cho­re­go zo­sta­je naj­moc­niej do­świad­czo­ne w tym cza­sie. Bar­dzo czę­sto zda­rza się, iż cię­żar opie­ki nad cho­rym zo­sta­je prze­rzu­co­ny wy­łącz­nie na jed­ne­go człon­ka ro­dzi­ny, który sa­mot­nie mie­rzy się z de­mo­na­mi nę­ka­ją­cy­mi bli­skie­go. Tym­cza­sem jest to za­da­nie znacz­nie prze­wyż­sza­ją­ce moż­li­wo­ści i siły jed­nej osoby. Zwłasz­cza, iż nie­jed­no­krot­nie opie­ku­nem cho­re­go jest, czę­sto scho­ro­wa­ny i bo­ry­ka­ją­cy się z pro­ble­ma­mi po­de­szłe­go wieku, współ­mał­żo­nek.

Opie­ka nad cho­rym na al­zhe­ime­ra nigdy nie ogra­ni­cza się je­dy­nie do przy­go­to­wa­nia po­sił­ku, po­mo­cy w ubra­niu się lub też przy­po­mnie­nia kilku pod­sta­wo­wych fak­tów z życia. Nie­któ­rzy okre­śla­ją ją jako „opa­da­nie na dno razem z cho­rym”, z kolei inni „he­ro­icz­nym aktem bez­wa­run­ko­wej mi­ło­ści”. Bez wąt­pie­nia jest to praw­dzi­wie eks­tre­mal­ne wy­zwa­nie, które wy­nisz­cza za­rów­no fi­zycz­nie, jak i psy­chicz­nie. Bar­dzo czę­sto wiąże się ono z po­rzu­ce­niem życia to­wa­rzy­skie­go, ro­dzin­ne­go, a także za­wo­do­we­go. Opie­kun musi stać na po­ste­run­ku przez 24 go­dzi­ny na dobę, będąc go­to­wym do­słow­nie na wszyst­ko."

W życiu nie chciałabym narazić na to moją rodzinę. Wolę odejść wcześniej jeszcze w pełni władz umysłowych.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Pomozmy modlitwa..

Postautor: Krzysztoff » 05 lis 2014, 11:48

Xsenia pisze:W życiu nie chciałabym narazić na to moją rodzinę. Wolę odejść wcześniej jeszcze w pełni władz umysłowych.

jak każdy ... ale skoro umówiliśmy się przed narodzinami na takie właśnie doświadczenie to ma to jakiś cel ...
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 0 gości