Duchy sa wsrod nas?

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Duchy sa wsrod nas?

Postautor: Mirek » 21 paź 2014, 18:03

Osoby żyjące również mogą odprowadzać zmarłych.
Miałem okazję odprowadzić jedną osobę. Żonę mojego znajomego, która umarła na niewydolność układu trawiennego po 6 chemioterapiach.
Chorowała na nowotwór i miała już przerzuty. Gdy onkolodzy dawali jej 2 tygodnie życia i nie chcieli się już nią zajmować dopiero wtedy poprosiła mnie o pomoc. Niestety chemia zrobiła za duże spustoszenie.
Jednakże moja pomoc pozwoliła jej odzyskać zdrowie psychiczne. Wróciła do pełnej sprawności ruchowej, a metoda oczyszczania organizmu sprawiła, że nastąpił proces remisji raka. Przezyła jeszcze pół roku. Umarła w hospicjum w wierze, że wyzdrowieje. Przez czy miesiace od śmierci duch jej leżał w tamtym łóżku nie zdając sobie sprawy, że umarła. Tak silną wolę miała i wiarę, że wyzdrowieje.
Wtedy przypomniało mi się co mówił mój znajomy naturoterapełta o świecy, która pomaga podczas modlitwy zmarłemu skierować się ku światłu. Przez kolejne trzy wieczory modlił się za nią przy świecy, a czwartego dnia przyśniła mi się tak realistycznie i dziękowała za to co zrobiłem dla niej przez ostatnie pół roku życia i uświadomiłem jej, że nie żyje. Powiedziała wtedy o şwiecy, że dzięki niej odnalazła światło.
Nie zamierzam Pablo Cię do niczego przekonywać. O świecy wiem od znajomego i z doświadczenia, które przeżyłem.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Duchy sa wsrod nas?

Postautor: Pablo diaz » 21 paź 2014, 19:02

Znalazłem zapiski Pani wiedzmy czyli to o czym piszesz http://zapiskiwiedzmy.pl/co-to-sa-zagub ... -im-odejsc
Wydaje mi się jednak ,że pomyślność odprowadzenia duszy przypada na rozmowę,modlitwę (uświadomienie )aniżeli jak to napisałes cyt,,Tylko świece mają wpływ,,
Sercem Ewangelii jest miłość,a duchem spirytyzmu miłosierdzie.
Awatar użytkownika
Pablo diaz
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1550
Rejestracja: 09 kwie 2012, 10:20
Lokalizacja: kołobrzeg

Re: Duchy sa wsrod nas?

Postautor: Mirek » 21 paź 2014, 21:23

"Tylko świece mają wpływ" miało oddzielić od Twojej wypowiedzi inne przedmioty, które wymieniłeś.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Duchy sa wsrod nas?

Postautor: 000Lukas000 » 22 paź 2014, 17:01

Świeca może być kluczem do klatki którą sama stworzyła.
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: Duchy sa wsrod nas?

Postautor: gaba75 » 23 paź 2014, 10:14

Rozmowa tyczy się świecy więc coś Wam opowiem na własnym przykladzie. Zgadzam się z Konradem i Pablem. Świeca nie zawsze pomaga. To rytuał według mnie oczywiscie. To moje zdanie i mozecie sie z nim zgadzac lub nie.

Mialam taki'przypadek w'swojej rodzinie. Bliski chcial sie rozwijac i rozwiazac swoj problem w tym swiecie. Inny jego bliski poszedl do wrozki, ktora-jestem tego teraz pewna uczynila jakis rytual po ktorym ja mialam straszliwy sen. Po tym jak Duch rozwiazal swoj problem z zycia poprzedniego przysnil mi sie szczesliwy.

Wierze Ci ze pomogles komus Mirku, ale jak w zyciu cielesnym nie kazdy terapeuta i nie kazda terapia pomaga, tak rowniez jest w swiecie Duchow, moim zdaniem

Powtarzam jeszcze raz to moje zdanie ale szanuje poglady innych.

Pozdrawiam

Gaba

Milosc do blizniego czasem nie potrzebuje rytualów, a wieksza moc posiadają inne rzeczy, ktorych nie nalezy bagatelizowac.
gaba75
 
Posty: 848
Rejestracja: 15 kwie 2014, 11:20

Re: Duchy sa wsrod nas?

Postautor: gaba75 » 23 paź 2014, 10:15

Rozmowa tyczy się świecy więc coś Wam opowiem na własnym przykladzie. Zgadzam się z Konradem i Pablem. Świeca nie zawsze pomaga. To rytuał według mnie oczywiscie. To moje zdanie i mozecie sie z nim zgadzac lub nie.

Mialam taki'przypadek w'swojej rodzinie. Bliski chcial sie rozwijac i rozwiazac swoj problem w tym swiecie. Inny jego bliski poszedl do wrozki, ktora-jestem tego teraz pewna uczynila jakis rytual po ktorym ja mialam straszliwy sen. Po tym jak Duch rozwiazal swoj problem z zycia poprzedniego przysnil mi sie szczesliwy.

Wierze Ci ze pomogles komus Mirku, ale jak w zyciu cielesnym nie kazdy terapeuta i nie kazda terapia pomaga, tak rowniez jest w swiecie Duchow, moim zdaniem

Powtarzam jeszcze raz to moje zdanie ale szanuje poglady innych.

Pozdrawiam

Gaba

Milosc do blizniego czasem nie potrzebuje rytualów, a wieksza moc posiadają inne rzeczy, ktorych nie nalezy bagatelizowac.
gaba75
 
Posty: 848
Rejestracja: 15 kwie 2014, 11:20

Re: Duchy sa wsrod nas?

Postautor: Achill » 23 paź 2014, 12:58

gaba75 pisze:Milosc do blizniego czasem nie potrzebuje rytualów, a wieksza moc posiadają inne rzeczy, ktorych nie nalezy bagatelizowac.

Szkoda, ze tak niewielu ludzi to rozumie.

moje skojarzenia - świeczka:
- stos czarownic :P
- po glebszym zastanowieniu się nie wiem czy nie chodzilo o coś co nosi rózne nazyw - bledne ognie, orby cmentarneitp td. chodzi generlanie o światełka ktore pojawiają się właśnie na miejscach pochówków. nie wiem jaka była geneza stosowania świec, moze byla to forma trzymania "orbów" przy grobach aby nie nawiedzały zyjących. Albo slużyly zyjącym dla uspokojenia ich zmysłow, w końcu wielu z nas by pewnie nie bylo w stanie przejsc obojetnie przez cmenatrz na ktorym fruwaja jakieś ogniki :shock: - świece mogły oswajać zmysły z tym obrazem, i dziś nawet jeśli się jakieś orgby poakzują to świece robią swoje (tworzą nazwijmy to umownie SZUM, zakłócający sygnały z zaświatów)
Ot takie mam rozważania na temat świecy.
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Duchy sa wsrod nas?

Postautor: Krzysztoff » 23 paź 2014, 17:32

przed wojną ludowi spirytyści mieli swoje rytuały , które pewnie do dzisiaj przetrwały , rozpoczynania seansu , kończenia itd.
świeca też tam była, na koniec należało ją zgasić żeby zakończyć seans i żeby duchy sobie poszły

no cóż , z pewnością wielu by się znalazło którzy by twierdzili że tak ma być bo na to wskazuje ich doświadczenie seansowe
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Duchy sa wsrod nas?

Postautor: konrad » 27 paź 2014, 12:44

Generalnie nasza sytuacja po tamtej stronie zależy nie od świeczek, kryształów i rytuałów, ale od naszej sytuacji moralnej. Jeżeli nie jesteśmy dobrymi ludźmi, będziemy musieli przechodzić okres zaburzeń pośmiertnych tak długo, aż zrozumiemy, co w życiu jest ważne. Czy myślicie, że duch złoczyńcy zacznie nagle być szczęśliwy, bo ktoś zapalił świeczkę? Że miną go konsekwencje czynów, bo ktoś odprawił jakiś rytuał? Drugie pytanie, czym jest to słynne światło, do którego "odprowadza" się dusze? Czy ktoś zadał sobie takie pytanie? Zauważcie, że w spirytyzmie nie ma o tym słowa. Moim zdaniem sam proces odprowadzania gdziekolwiek to ściema, bo jedyne, co możemy zrobić, to pomóc duchowi zrozumieć, że nie żyje, i wskazać drogę, którą powinien podążac, ale po śmierci jego rola musi być aktywna, a nie bierna. Jeżeli on sam czegoś nie chce, nigdzie go nie odprowadzimy... Generalnie powiedziałbym, że po śmierci istnieje kilka etapów, które można skrócić następująco:

1) Zaburzenia pośmiertne, czyli to, co nazywa się przebywaniem duchów "przy ziemi", Umbralem itp. To czas, kiedy duch odrywa się od świata fizycznego i często cierpi, gdyż jest to konsekwencja jego niewłaściwego postępowania. Forma tych zaburzeń jest indywidualna i uzależniona od ducha. W tym czasie duch nie widzi duchów wyżej rozwiniętych.

2) Przejście do świata duchów. To jest to ten słynny moment przejścia do światła, ale naprawdę chodzi o to, że duch zaczyna powoli rozumieć, że nie żyje, zaczyna odczuwać chęć poprawy swojej sytuacji, więc zaczyna wchodzić na inny poziom postrzegania i dostrzegać inne duchy. Weźmy przykład z Naszego Domu. Andre Luiz przez cały czas przebywania w Umbralu otoczony był innymi duchami, ale ich nie widział. Gdy zaczął żałować swego postępowania, wreszcie je zobaczył i mógł otrzymać od nich pomoc.

3) Świat duchowy - opisywane przez wszystkie duchy świat, który jest równoległy do ziemi, ale mniej fizycznie z nią związany niż sfery, gdzie przebywają duchy przechodzące zaburzenia. To np. Nasz Dom, Błękitna Wyspa itp. Tutaj duchy uczą się, planują itp.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Duchy sa wsrod nas?

Postautor: 000Lukas000 » 27 paź 2014, 12:55

konrad pisze:Generalnie nasza sytuacja po tamtej stronie zależy nie od świeczek, kryształów i rytuałów, ale od naszej sytuacji moralnej. Jeżeli nie jesteśmy dobrymi ludźmi, będziemy musieli przechodzić okres zaburzeń pośmiertnych tak długo, aż zrozumiemy, co w życiu jest ważne. Czy myślicie, że duch złoczyńcy zacznie nagle być szczęśliwy, bo ktoś zapalił świeczkę? Że miną go konsekwencje czynów, bo ktoś odprawił jakiś rytuał? Drugie pytanie, czym jest to słynne światło, do którego "odprowadza" się dusze? Czy ktoś zadał sobie takie pytanie? Zauważcie, że w spirytyzmie nie ma o tym słowa. Moim zdaniem sam proces odprowadzania gdziekolwiek to ściema, bo jedyne, co możemy zrobić, to pomóc duchowi zrozumieć, że nie żyje, i wskazać drogę, którą powinien podążac, ale po śmierci jego rola musi być aktywna, a nie bierna. Jeżeli on sam czegoś nie chce, nigdzie go nie odprowadzimy... Generalnie powiedziałbym, że po śmierci istnieje kilka etapów, które można skrócić następująco:

1) Zaburzenia pośmiertne, czyli to, co nazywa się przebywaniem duchów "przy ziemi", Umbralem itp. To czas, kiedy duch odrywa się od świata fizycznego i często cierpi, gdyż jest to konsekwencja jego niewłaściwego postępowania. Forma tych zaburzeń jest indywidualna i uzależniona od ducha. W tym czasie duch nie widzi duchów wyżej rozwiniętych.

2) Przejście do świata duchów. To jest to ten słynny moment przejścia do światła, ale naprawdę chodzi o to, że duch zaczyna powoli rozumieć, że nie żyje, zaczyna odczuwać chęć poprawy swojej sytuacji, więc zaczyna wchodzić na inny poziom postrzegania i dostrzegać inne duchy. Weźmy przykład z Naszego Domu. Andre Luiz przez cały czas przebywania w Umbralu otoczony był innymi duchami, ale ich nie widział. Gdy zaczął żałować swego postępowania, wreszcie je zobaczył i mógł otrzymać od nich pomoc.

3) Świat duchowy - opisywane przez wszystkie duchy świat, który jest równoległy do ziemi, ale mniej fizycznie z nią związany niż sfery, gdzie przebywają duchy przechodzące zaburzenia. To np. Nasz Dom, Błękitna Wyspa itp. Tutaj duchy uczą się, planują itp.


Bardzo cenne spostrzeżenie z tym światłem, może w pewien sposób duch w ten sposób to pojmuje, bo tak to rozumiał, choć wydaje mi się że jest to bardziej moment przejścia do świata mniej materialnego, czyli właśnie świata duchowego. Nie jest to jakiś fizyczny konkretny punkt czy coś.
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 1 gość